Sprzęt  / News

Intel miał się odchudzać. Tymczasem buduje nowe fabryki, będzie też produkował chipy dla innych

Picture of the author

Tego się nie spodziewaliśmy. Intel ogłosił właśnie inwestycję w kwocie 20 mld dol. na stworzenie nowych fabryk produkujących procesory. Nie tylko dla Intela – ale również dla innych zainteresowanych przyszłych klientów.

Przez ostatnie lata eksperci jednym głosem namawiali Intela na wielkie odchudzanie. Rywale osłabionego ostatnimi laty giganta układów scalonych znacznie zmniejszyli rozmiary swoich firm, dążąc do bycia czymś bardzo nieodległym od biura projektowego.

Dla przykładu, AMD nie produkuje swoich procesorów i nie utrzymuje fabryk i punktów łańcucha dostaw ze wszystkimi zatrudnionymi weń pracownikami. Dzięki temu szybciej reaguje na zmiany na rynku i już od dawna wykorzystuje dużo nowocześniejsze od intelowskich procesy technologiczne, jakie opracowali specjalizujący się w tym podwykonawcy. Intelu, idź w ślady konkurentów. Nic z tego. Intel zrobił coś dokładnie odwrotnego. Kto wie – może nowy prezes Intela Pat Gelsinger (u góry na zdjęciu głównym) jest mądrzejszy od medialnych ekspertów, podcasterów oraz prezesów konkurencyjnych firm.

Intel zbuduje w Arizonie dwie nowe fabryki za 20 mld dol.

Gelsinger zapowiedział co prawda, że Intel będzie outsource’ował produkcję większej liczby modeli procesorów do firm trzecich, ale zapowiedział też rozbudowę intelowskich zasobów produkcyjnych. Poza dwiema wspomnianymi nowymi fabrykami firma utworzy dział Intel Foundry Services, który zajmować się będzie współpracą z innymi twórcami układów scalonych. Fabryki Intela będą bowiem mogły pełnić rolę podwykonawców dla partnerów.

Intel Foundry Services ma produkować niestandardowe wersje procesorów x86, ARM i RISC-V. Atutem IFS ma być to, że żadna z fabryk Intela dostępnych dla partnerów nie znajduje się w Chinach. Z jednej strony to prawdopodobnie oznacza wyższe ceny – choć tego właściwie do końca nie wiemy. Z drugiej jednak Intel Foundry Services w tym momencie zaczyna mieć unikalną pozycję do przyjmowania zleceń od klientów rządowych – dla których produkowanie ważnych technologii na terenie rywalizującego kraju w zamian za oszczędności to kompromis nie do przyjęcia.

Ciekawa jest lista firm, którą Intel wskazał jako pierwszych partnerów. Wymieniono IBM-a, Qualcomma, Microsoft i Google. Należy jednak pamiętać, że nie jest jasne do czego taki, dajmy na to, Microsoft chciałby wykorzystać fabryki Intela. Pobudzona wyobraźnia podpowiada rewolucyjny procesor ARM dla Surface’ów, który da popalić Apple M1!. Rzeczywistość prawdopodobnie jest jednak bardziej nudna i równie dobrze może chodzić o chip do centrów danych Microsoftu.

Pandemia sojusznikiem Intela?

Jedną z najważniejszych firm na rynku informatyki prawdopodobnie zarządzają bardzo mądrzy ludzie. Którzy wiedzą lepiej od byle blogera w którym kierunku sterować korporację, by ta utrzymywała się w czołówce stawki. Warto więc pomyśleć, czemu Intel zamiast odchudzać się celem zwiększenia zwinności, puchnie od kolejnych inwestycji w linie produkcyjne.

Odpowiedź na to pytanie – choć na dziś to wyłącznie wydumana teoria – może tkwić w nieustannych problemach z dostępnością układów scalonych na rynku. Ogromne problemy w nadążaniu z podażą wydają się mieć bardzo liczni producenci, a winnym tego stanu rzeczy jest pandemia i związane z nią problemy w łańcuchach dostaw.

Być może właśnie ta myśl przyświecała Intelowi w podjęciu tak ciekawej decyzji. Fabryki w Europie i w Stanach Zjednoczonych mogłyby znacząco zminimalizować problemy w łańcuchach dostaw partnerów, do tej pory polegających na chińskich podwykonawcach. W teorii te pieniądze dziś wręcz leżą na ziemi.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst