Gry  /  News

Chcieli anonimowo przeglądać internet w trybie incognito, ale Google i tak ich śledził. Teraz się sądzą

Picture of the author

Tryb incognito w przeglądarce Chrome, nazywany również trybem prywatnym albo trybem porno, wcale nie szanował naszej prywatności tak, jak moglibyśmy tego oczekiwać. Google został teraz za to pozwany.

Przeglądarki internetowe od lat śledzą każdy nasz ruch i zapisują sobie skrzętnie nasze adresy IP, a w dodatku można bardzo łatwo sprawdzić, jakie strony za ich pomocą odwiedzamy. W trzewiach naszych komputerów i innych urządzeń elektronicznych zapisywane są między innymi ciasteczka witryn, na jakie weszliśmy, a do tego dzięki funkcji historii możemy dokładnie sprawdzić, które strony i o jakiej godzinie oglądaliśmy.

Z tego powodu jeszcze kilka lat temu, jak człowiek chciał sobie pooglądać gołą babę albo gołego chłopa, to musiał pamiętać o wyczyszczeniu wspomnianej historii — w przeciwnym razie mógł się potem najeść wstydu przed partnerem albo rodzicem. Na szczęście z biegiem lat do przeglądarek dodany został tryb prywatny, nazywany czasem trybem incognito (który użytkownicy sami nazywają często trybem porno).

Problem w tym, że tryb incognito w Google Chrome wcale nie zapewniał anonimowości w dostatecznym stopniu.

Co prawda chyba nikt się już nie łudzi, że aktywacja trybu incognito w przeglądarce w pełni chroni naszą prywatność, ale powinno to dawać przynajmniej złudne poczucie bezpieczeństwa i blokować skrypty profilujące użytkownika. Niestety okazało się, że Google poszedł do tej kwestii wyjątkowo frywolnie. Firmie grozi teraz za to pozew zbiorowy na kwotę 5 mld dol.

Google co prawda próbowała przekonać sąd, by tę sprawę oddalił, ale to się nie udało i postępowanie będzie dalej prowadzone. Pozywający zarzucają firmie z Mountain View zaś to, że chociaż obiecywała, że tryb prywatny daje użytkownikom kontrolę nad tym, jakimi danymi się z nią dzielą, to rzekomo w czerwcu 2020 r. wcale się tak nie działo (potem miała pojawić się łatka, która to zmienia).

Usługami, które zbierały informacje na temat użytkowników Chrome’a w trybie incognito, były Google Analytics i Google Ad Manager.

Prywatność użytkowników mogły naruszać również plug-iny na stronach internetowych, aplikacje mobilne itp. Zajmująca się tą sprawą sędzia Lucy Koh uznała, że Google faktycznie nie poinformował w dostateczny sposób osób korzystających z trybu incognito w Chromie o tym, że nadal zbiera ich dane i to jest podstawą do tego, by sprawie nadać dalszy bieg.

W ramach pozwu zbiorowego, do którego będą mogli dołączyć użytkownicy przeglądarki Chrome, prawnicy będą domagali się od Google’a po 5 tys. dol. zadośćuczynienia dla każdej osoby, która poczuła, iż jej prywatność została naruszona i zdecydowała się pod tymże pozwem podpisać. Potencjalnie mowa tutaj o milionach mieszkańców stanów Zjednoczonych.

Warto przy tym napisać, że równolegle Google pracuje nad tym, by zmienić sposób śledzenia użytkowników poza trybem incognito na taki, który nie wykorzystuje plików cookies. Kolejne kroki w tym kierunku poczyniono w ramach aktualizacji Chrome 89, która wprowadzała oprócz tego drobne zmiany do interfejsu, w tym w ramach funkcji Google Discover.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst