1. SPIDER'S WEB
  2. Sprzęt
  3. Tech
  4. Technologie

Silnik zapalił się podczas lotu, a pasażer to nagrał. Boeingi 777 zostały uziemione

boeing 777 awaria

Jednym z popularniejszych postów na Twitterze minionego weekendu jest ten przedstawiający lot pasażerskiego Boeinga 777 ze stojącym w ogniu silnikiem. Linie lotnicze i producent samolotu reagują.

Według wstępnych wniosków z nadal toczącego się śledztwa amerykańskiej Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu na dwóch łopatkach turbiny pojawiły się pęknięcia. Nikomu na szczęście nic się nie stało – samolot bezpiecznie wylądował, co najwyżej u niektórych wywołując nowopowstałą aerofobię.

Samoloty Boeing 777 w amerykańskich i japońskich liniach lotniczych uziemione. Podobno chodzi o silnik.

Amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa wydała nakaz natychmiastowej inspekcji Boeingów 777 wyposażonych w ten konkretny silnik – Pratt & Whitney PW4000. Organ dodaje, że jeszcze nie podjął ostatecznie tej decyzji, ale najpewniej samoloty te zostaną uziemione na dłuższy czas. Niewykluczone, że na stałe – jeżeli okaże się, że wada ma charakter konstrukcyjny i nie jest jednorazową awarią. Boeing również wydał rekomendację do swoich klientów – linii lotniczych – by te zaprzestały użytkowania samolotu. Na razie nie mówi się o uziemianiu innych wersji Boeinga 777.

Według informacji Reutera, nie tylko United Airlines wykluczyły 777 z dalszych lotów, ale też japońskie Japan Airlines i Nippon Airways.

Boeing w ostatnich latach zdecydowanie nie ma dobrej passy.

Już w ubiegłym roku okazało się, że Boeingi 737 nie za dobrze znoszą dłuższy czas uziemienia – z uwagi na pandemiczne restrykcje linie lotnicze hangarowały swoje floty tych samolotów, co skutkowało korozją na zaworach powietrza w silniku.

Przede wszystkim jednak warto pamiętać o wstrząsającej historii modelu 737 Max. Nowy liniowiec, z którego korzystały miedzy innymi polskie linie LOT, był niedostatecznie przetestowany przez producenta, co doprowadziło do kilku tragicznych w skutkach katastrof.

Polub ten tekst na Facebooku. Dzięki!