Sprzęt  / Artykuł

MSI Stealth 15M to mocny, gamingowy laptop w cywilnym przebraniu. Bez problemu zabierzesz go do pracy

Picture of the author

Laptopy gamingowe to cudowne urządzenia, dla kogoś, kto szuka dużej wydajności w mobilnym opakowaniu. Rzecz w tym, że nie wszyscy, którzy potrzebują takiej konfiguracji, chcą mieć ją w bardzo rzucającej się w oczy formie z każdej strony podświetlanej milionem kolorów. Seria MSI Stealth jest właśnie dla takich użytkowników.

I nie ukrywam, bardzo podoba mi się koncepcja laptopa, na którym bez problemu można sobie pograć i z którym można pojawić się na spotkaniu biznesowym. Mam wrażenie, że wersja Stealth została zaprojektowana z myślą o właśnie takich osobach.

Gaming w stylowym opakowaniu

Testowany przeze mnie model to MSI Stealth 15M. Jest to bardzo poręczny laptop o przekątnej ekranu 15,6", co oczywiście definiuje jego rozmiar. Producent jednak bardzo się postarał, żeby te 15,6" wsadzić do dość kompaktowej bryły. Świadczą o tym najlepiej jej wymiary: 16 x 358 x 248 mm. Do tego laptop jest dość lekki, bo waży 1,69 kg. Jasne, nie jest to wynik poniżej jednego kilograma, który bez problemu osiągają teraz laptopy biurowe, ale to nadal na tyle niewielki ciężar, że bez problemu wyobrażam sobie sytuację, w której przez cały dzień chodzę z tym laptopem w plecaku.

Do tego, tak jak sugeruje nazwa, sprzęt ten jest niemal niewidzialny. Wzornictwo nawet w najmniejszym stopniu nie sugeruje, że jest to sprzęt dla graczy. Drugie nieco dokładniejsze spojrzenie może ujawnić pewne podejrzane elementy - wielokolorowe i bardzo płynne podświetlenie białej klawiatury czy umieszczone nad nią wycięcia w obudowie w kształcie rozciągniętych plastrów miodu nie są typowymi dla biurowych laptopów elementami.

Ale to tyle. Jeśli siedząc w kawiarni, będziesz pracował na tej maszynie z edytorem tekstu lub tabelkami w Excelu, nikt nawet przez chwilę nie pomyśli, że gdzieś tam na pasku zadań czeka sobie zminimalizowana gra. Wspaniałe.

Wzorowa łączność

Kończąc tę litanię zachwytu nad kształtem, który i tak najlepiej obejrzeć na zdjęciach, przejdźmy do kwestii związanych z użytkowaniem. Konfigurację sprzętową zostawmy sobie jednak na sam koniec. Zacznijmy od wbudowanych złącz, ponieważ ich konfiguracja jest tu moim zdaniem optymalna, czyli: 2x USB 3.1, USB Typu-C (z Thunderboltem 4) sztuk jeden, wejście na słuchawki z mikrofonem, duże HDMI 2,0 i, uwaga, czytnik kart pamięci.

Moim zdaniem w mobilnej maszynie jest to konfiguracja idealna - mysz i klawiaturę do gier podłączymy bez żadnych kombinacji. Przesłanie obrazu na większy monitor? Proszę bardzo, nie trzeba nawet pamiętać o zabieraniu własnego kabla z mniejszym złączem HDMI, którego nikt nigdy nie ma, żeby nam pożyczyć. Do tego bardzo doceniam wbudowany czytnik kart microSD. Jest to zresztą bardzo sprytne posunięcie ze strony MSI. Serię Stealth na pewno wybierze wiele osób zajmujących się zdjęciami i montażem filmów. Dlatego, zamiast zmuszać je do noszenia dodatkowego czytnika kart pamięci, czytnik został po prostu wbudowany. Wygodne.

Do tego dochodzi też szybka łączność bezprzewodowa z siecią Wi-Fi 6 (802.11 a/b/g/n/ac/ax) i klasyczny już moduł Bluetooth, który bezproblemowo radzi sobie z utrzymywaniem stabilnego połączenia np. z bezprzewodowymi słuchawkami.

Szybki ekran

Częstotliwość odświeżania ekranu IPS w MSI Stealth 15M to 144 Hz. Do tego dodajmy jeszcze matową matrycę i pięć ustawień wyświetlania kolorów, pomiędzy którymi przełącza nas usługa MSI True Color i mamy kombinację doskonałą. Montażyści skorzystają na pewno z trybu sRGB, przełączając się po pracy w tryb wyświetlania zoptymalizowany pod gry albo pod filmy. Dla osób siedzących w tabelkach jest jeszcze tryb biurowy, a dla tych, którzy nie znają umiaru, MSI dołączyło jeszcze tryb Anti-Blue Light, dzięki któremu nasze oczy męczą się trochę mniej. Najważniejsza jest jednak częstotliwość odświeżania. Wrażenie płynności działania gier, aplikacji czy samego systemu jest tak samo dobre, jak niemożliwe do opisania w tekście. Fani płynności w grach nie powinni jednak narzekać.

Jedyna kwestia związana z ekranem, którą na potrzeby testu należy skrytykować, to kiepskie kąty widzenia. Chociaż w praktyce jest to rzecz absolutnie pomijalna. Użytkownik, który siedzi na wprost ekranu, tego nie zobaczy. A osoby postronne niech lepiej patrzą się w swoje ekrany.

Mocna konfiguracja i jej ograniczenia

Egzemplarz, który testowałem, miał procesor Intel Core i7 11. generacji, kartę graficzną GTX 1660Ti Max-Q i 64 GB RAM-u o taktowaniu 3200 MHz. Największą nowością w tej konfiguracji jest procesor Intela wykorzystujący nową architekturę (Willow Cove) i podobno usprawniony proces litograficzny 10 nm (10 nm SuperFin). W praktyce oznacza to tyle, że wymaga on trochę mniejszego napięcia, przez co trochę mniej się nagrzewa. Nie oznacza to jednak, że pod pełnym obciążeniem jest to cichy laptop. Nawet ten nowatorski system chłodzenia Cooler Boost 5, którym MSI się chwali, bo wykorzystuje dwa wentylatory (i 6 ciepłowodów) z łopatkami o grubości 0,1 mm, nie jest w stanie zapewnić nam ciszy podczas grania.

Cóż, fizyki nie da się oszukać. Jeśli ktoś chce pograć sobie w najnowsze gry na kompaktowym sprzęcie, który waży niecałe 1,7 kg, to musi liczyć się z tym, że układ chłodzenia będzie o wiele głośniejszy niż w ogromnym desktopie, w którym przepływem powietrza pomiędzy poszczególnymi komponentami i wydajnością oraz umiejscowieniem wentylatorów nigdy nie trzeba się przejmować. Stealth 15M po 15 minutach od uruchomienia bardziej wymagającego tytułu uruchamia swój nowatorski system chłodzenia i zaczyna być po prostu głośny.

Czy spodziewałem się czegokolwiek innego? Nie. Czy wpływa to na komfort użytkowania? Owszem. Chyba że ktoś całe życie gra na słuchawkach. Laptopy gamingowe tak mają. Jeśli ktoś chce w pełni wykorzystać możliwości GTX-a 1660Ti, musi zapomnieć o idealnej ciszy. Na plus za to zasługuje układ chłodzenia w laptopie, który został poprowadzony w taki sposób, żeby przesadnie nie grzać nas w ręce oparte na wbudowanej klawiaturze. Czuć, że laptop staje się odrobinę cieplejszy, ale nie jest tak, że nagle w okolicach WSAD pojawia się parząca w palce wyspa ciepła. A na hałas, jak już pisałem, polecam słuchawki.

Podsumowując

Stealth 15M od MSI to bardzo fajny i mocny komputer nie tylko do gier. Jeśli o mnie chodzi, to bardziej przekonały mnie jego możliwości wykorzystania poza graniem i bardzo chętnie widziałbym go w roli mojej podstawowej maszyny do pracy (wbudowany czytnik!), na której od czasu do czasu mogę uruchomić sobie dowolny tytuł ze swojej kolekcji. I myślę, że jestem idealnym targetem, jeśli chodzi o ten produkt. Jeśli szukamy mobilnego sprzętu do pracy, na którym można też pograć, wydanie 6899 zł będzie o wiele bardziej uzasadnione, niż jeśli poszukujemy tylko maszynki do gier. Dlatego zresztą ten laptop wygląda tak niepozornie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst