Gry  / Artykuł

PlayStation 5 nie ma w sklepach, więc Mirki rozpoczynają żniwa. Kupisz PS5 za 4999 zł?

3148 interakcji
dołącz do dyskusji

Na Zachodzie nazywa się takie osoby skalperami. To określenie pochodzące od terminu scalping, przedstawiające zjawisko krótkoterminowych działań nastawionych na szybki, łatwy, ale niewysoki zysk. Pierwszym skalperem Polski jest oczywiście handlarz Mirek, który znowu daje o sobie znać na Allegro.

Mirki zwietrzyły kolejną okazję do zarobienia. Mistrzowie tańca na parkiecie wolnego rynku najpierw kupili kilka(naście) egzemplarzy konsol PlayStation 5, aby później sprzedawać je z ponad dwukrotnym przebiciem. Robią to na platformie Allegro, która od dłuższego czasu nie radzi sobie z moralnie nagannymi praktykami sprzedażowymi.

Ostatnia premierowa partia PlayStation 5 rozeszła się w sklepach 19 listopada po 10:00.

Pożądane konsole na moment ponownie pojawiły się w ofercie takich sieci jak MediaMarkt czy Media Expert. To egzemplarze przeznaczone na bezpośrednią sprzedaż w salonach sklepowych, zamkniętych z powodu rozporządzenia premiera. Wystarczyło jednak kilka minut, aby również po tych PS5 nie było śladu. Popyt na nową konsolę Sony znacząco przerasta podaż. Zarówno w Polsce, jak i na świecie.

Być może większa liczba graczy miałaby szansę zdobyć konsole na premierę, gdyby sklepy stosowały lepsze mechanizmy przeciwko skalpelom. Niestety, część sieci wykazała się sporą nieodpowiedzialnością. Znam firmy, które nie tylko pozwalały realizować kilkanaście zleceń PS5 na jedno konto, ale również oferowały nieograniczoną liczbę zamówień przedpremierowych, pomimo braku wiedzy na temat ostatecznej liczby konsol otrzymanych od dystrybutora sprzętu.

Teraz PlayStation 5 znajdziemy na Allegro. W cenie 4999 zł od pudełka.

Urządzenia z ponad dwukrotnym przebiciem cenowym znalazły się już w ofercie indywidualnych sprzedawców największego polskiego sklepu internetowego. Jeden z użytkowników wprost chwali się, że udało mi się zabezpieczyć trzy pudełka. Jeśli natychmiast wyślesz mu 5000 zł i jesteś z Warszawy, PlayStation 5 otrzymasz jeszcze dzisiaj.

Na Allegro zaczęły pojawiać się oferty ze zdjęciami paragonów fiskalnych, dokumentujących fizyczne posiadanie konsoli. Mirki ze szlachetną nutą w opisie podkreślają, że towar jest nowy, a do tego „zapakowany bezpośrednio przez sklep“. Nie będzie otwierany i testowany. No chyba, że na specjalne życzenie klienta. To się nazywa profesjonalna obsługa.

Śledząc krótką historię ofertową na Allegro, pierwsze Mirki zaczęły dosyć skromnie, od 3500 zł za pudełko z konsolą. Górka w postaci ponad 1000 zł nie odpowiada jednak aspiracjom finansowym innych skalpeli. Dlatego teraz, w okolicach południa, dominująca stawka za PlayStation 5 z napędem fizycznym to 4999 zł. Ciekawe, czy granica zostanie przekroczona, a oferty poszybują jeszcze wyżej. Jest to możliwe, biorąc pod uwagę, co skalpele wyprawiają w USA. Tam zdarzało się sprzedać PS5 nawet za 5000 dolarów.

Ktoś może napisać, że się czepiam. „Yes cannons slow market“.

Miłośnicy modelowego (czyli urojonego i wyłącznie teoretycznego) wolnego rynku zauważą, że zadziałała niewidzialna ręka. Oto doszło do zderzenia popytu i podaży, na czym korzystają jednostki wybitnie przedsiębiorcze. Trudno przecież mieć pretensje do ludzi chcących zarobić, grając na dostępności towaru i konsumenckich potrzebach burżuazyjnego wyższego rzędu. Przecież to nie grzech, nie spekulują na chlebie w czasie wojny.

Rozumiem taką narrację. Dlatego nie mam nawet do tych Mirków pretensji. Taka natura. Mam za to zastrzeżenia względem sieci RTV AGD działających na terenie Polski. Wiele z nich nie zdało egzaminu, ślepo i zachłannie goniąc za jak największą liczbą zamówień przedpremierowych. Nawet wbrew problemom z własnymi liniami zaopatrzenia.

Sklepy popełniły wiele grzechów. Największe z nich były banalne do uniknięcia.

Zabrakło przede wszystkim ograniczenia liczby konsol na jednego użytkownika oraz jeden domowy adres wysyłki. Ktoś może zarzucić, że takie ograniczenie gwałci konsumenckie wolności i prawa. Będzie to oczywiście bzdura, co pokazuje wieloletnia praktyka sprzedażowa. Niektóre z sieci dopiero teraz - 19 listopada - wprowadziły ograniczenie do jednej konsoli. Zdecydowanie za późno. Gdyby wdrożono je wcześniej, więcej graczy otrzymałoby wymarzony produkt, a mniej zalegałoby go na Allegro.

Zawalono także sprawę z liczbą zamówień przedpremierowych. Przykładowo, rozmawiając z rzecznikiem Media Expertu ten zapewnił mnie, że współpracują z SIEP i znają dokładną liczbę konsol jaką otrzymają od dystrybutora. Co za tym idzie, pozwalają złożyć tylko tyle zamówień przedpremierowych, ile potem będą mogli zrealizować na dzień premiery. Niestety, nie każda sieć RTV wykazała się podobnym podejściem. U przynajmniej dwóch gigantów przedsprzedaż działała na zasadzie „im więcej tym lepiej, potem się jakoś zobaczy“.

Po trzecie, zawaliły własnoręcznie organizowane sieci zaopatrzeniowe. Taki MediaMarkt czy Media Expert współpracują bezpośrednio z SIEP, otrzymując konsole prosto od polskiego oddziału PlayStation. Nie każda sieć współpracuje jednak z oficjalnym przedstawicielem Sony w naszym kraju. Część posiada własne linie zaopatrzenia, często pochodzące z Wielkiej Brytanii oraz Holandii. Trudne czasy pandemii sprawiły jednak, że alternatywne źródła produktu okazały się zawodne, a sklepy otrzymały tylko część zamówionego towaru.

Wszystko to składa się na setki jak nie tysiące rozczarowanych graczy. Osób, które chciałyby kupić PS5 w dniu premiery i które posiadają odpowiednie środki, ale nie mają ku temu możliwości. Bo wolny rynek, co by nie pisać o jego niepodważalnych zaletach, również jest delikatnie korygowany i nakierowywany. Zawsze i wszędzie. Szkoda, że tym razem zabrakło rozsądnych korekt i posunięć. Wszakże takie święto graczy zdarza się raz na siedem lat.

przeczytaj następny tekst