Gry  / Felieton

Spędziłem cały dzień z najpotężniejszą konsolą do gier, by grać w Tetrisa. Niczego nie żałuję

Zupełnie nie rozumiałem, dlaczego Microsoft wśród next-genowych gier do testów Xbox Series X zapewnił mi Tetrisa i Manifold Garden. Załapałem to raptem wczoraj.

Już 10 listopada pierwszych szczęśliwców obudzi kurier z paczką z nowym Xboxem. Paradoksalnie jednak dostaną go nieco za wcześnie. Wynikające z pandemii COVID-19 opóźnienia w produkcji wielu gier – w tym Halo: Infinite – sprawiły, że na początku tej wielkiej mocy konsoli w zasadzie nie doświadczymy, a tylko jej część.

Z gier które miałem przyjemność testować, największe wrażenie robi zoptymalizowana pod nową generację wersja gry Gears 5. Z ustawieniami istotnie wykraczającymi poza wersję na PC, z superpłynną animacją, wysoką rozdzielczością tekstur, żywym otoczeniem i niesamowitą ogólną szczegółowością obrazu gra robi wielkie wrażenie. A przy tym jest bardzo dobra.

Nadal jednak wszystko przed nami, a na samym początku najwięcej dobra zapewnią wydawnictwa trzecie, w tym Ubisoft czy Electronic Arts. Ich gry nadal są w budowie, nadal czekamy na dostęp do ich nextgenowych wersji. A w co jeszcze mogę zagrać zoptymalizowanego pod nową konsolę, o czym jeszcze wam nie opowiedziałem?

Tetris Effect: Connected i Manifold Garden to niezupełnie gry, które chciałem testować.

Nie muszę zapewne tłumaczyć, że Tetris to jedna z ostatnich gier, jaką mam ochotę uruchomić, testując konsolę nowej generacji. Byłem co prawda świadom co to jest za produkcja – zazdrościłem jej posiadaczom PlayStation, którzy mieli do niej dostęp na wyłączność. Wręcz cieszyłem się, że w końcu będzie na Xboxa.

Tetris Effect to bowiem niesamowicie psychodeliczna wersja samego Tetrisa. Klasyczna gra w układanie klocków została ubrana w świetlistą, demoscenową wręcz oprawę – z absolutnie doskonale dobraną równie psychodeliczną, relaksującą oprawą dźwiękową. Która na dodatek dostosowuje się do tego, co się dzieje na ekranie. No ale na litość boską: ja chcę śledzenie promieni, 60 klatek w 4K, HDR, Dolby, bajery, mają mi się oczy topić. Tetris?

Podobne podejście na samym początku miałem do Manifold Garden. To bardzo ciekawa wizualnie gra logiczna, również estetycznie i muzycznie kojarząca mi się z demosceną. To gra w której rozwiązujemy logiczne zagadki, by móc poruszać się dalej w jej swoistym labiryncie. Kluczową mechaniką jest możliwość zmiany ułożenia świata. Ściana do której podchodzimy może stać się podłogą po tym, jak ów świat obrócimy. Tym samym dając nam dostęp do miejsc i przełączników, które wcześniej były poza zasięgiem.

Te dwa indyki i Xbox Series X wystawią wasz telewizor i kino domowe na ciekawą próbę.

Ile można grać w Dirta 5, Gears 5, Gears Tactics, Yakuza: Like a Dragon, CrossCode czy The Touryst – a to na dziś jedyne gry, które doczekały się już kompilacji dla Xbox Series X. Na premierę tych gier będzie dużo, dużo więcej – to jednak stan na dziś. W końcu uruchomiłem nowego Tetrisa i Mainfold Garden. Zrozumiałem, co Microsoft miał na myśli, dołączając obie gry do pakietu recenzenckiego.

W domu na dziś korzystam z 65-calowego Philipsa OLED 804 z Ambilight, sparowanego z oświetleniem domowym Hue. Do tego kino domowe Samsung HW-K950 5.1.4 z obsługą Dolby Atmos. Uruchomiłem Tetris Effect: Connected… i zostałem przeniesiony. Gdzieś. Sam nie wiem gdzie.

Ta gra to żadne wyzwanie dla Xboxa Series X – a więc konsola nie ma najmniejszego problemu z utrzymaniem grafiki w jakości Ultra HD przy 60 kl./s z HDR10 i dźwiękiem przestrzennym. Byłoby wręcz bulwersujące, gdyby miała z tym problemy. Jednak to, co wyróżnia technicznie wersję dla PlayStation 4 Pro – które oferuje identyczną jakość obrazu – jest pozycjonowanie dźwięku przestrzennego. Xbox Series X (oraz PlayStation 5) wykorzystują bloki do przetwarzania śledzenia promieni również do akceleracji symulacji dźwięku dookólnego. Robi to ogromne, ogromne wrażenie.

Podobnie, choć z niego gorszym efektem, oddziałuje Mainfold Garden. To bardzo geometryczna gra – wyświetla bardzo wiele bardzo szczegółowych – ale też zarazem prostych w swojej formie – obiektów. Na Xbox Series X gra działa w 4K przy 60 kl./s z maksymalnym ustawieniem wygładzania krawędzi i wyłączonym mechanizmem LOD (który na słabszych urządzeniach za zadanie podmianę słabo widocznych obiektów na takie o mniejszej szczegółowości, by oszczędzać zasoby urządzenia). Gra niby prosta w oprawie – ale uruchomiona na takiej maszynie z takimi ustawieniami również robi wrażenie. A z uwagi na swój kierunek artystyczny, jest – jak Tetris Effect – wysoce psychodeliczna. Entuzjaści psychoaktywnych używek prawdopodobnie szczególnie obie gry by docenili.

To, co jednak szczególnie mnie zaciekawiło, to to, jak obie gry wyciskają co się da z mojego sprzętu audiowizualnego. Błędy wyświetlania nie są tuszowane przez superdokładne tekstury. Mechanizmy matrycy skupiają się na kontraście, ekspozycji kolorów, mocnym efekcie HDR. Kino domowe tymczasem dostaje doskonale zmasterowany dźwięk obiektowy, podkreślając, że next-gen w istocie poświęca mnóstwo uwagi właściwemu przetwarzaniu dźwięku. Konsola przestała być problemem. Jakiekolwiek wąskie gardła zostały wyeliminowane. A to natchnęło mnie do szczególnego wniosku.

Xbox Series X (i PlayStation 5) to cudowne czasy dla niezależnych twórców.

Na pewno znacie powyższy filmik. To względnie prosta modyfikacja Minecrafta, wprowadzająca do niego obsługę śledzenia promieni w pełnym wymiarze (path tracing) i tekstur zawierających dodatkową informację o świetlnej reflektywności. Ten relatywnie prosty zabieg całkowicie odmienia wizualnie grę. Sprawia, że wygląda ona niemal jak wysokobudżetowa produkcja o jakimś baśniowym świecie.

Tetris Effect: Connected i Manifold Garden to kolejne przykłady prostych gier, które nowy sprzęt uskrzydla. Prawdziwe i pełne 4K, w połączeniu z bardzo wysoką i utrzymaną na wysokim poziomie płynnością animacji, w harmonii z doskonale realizowanym dźwiękiem przestrzennym istotnie zmieniają odbiór każdej produkcji.

Potęga tego sprzętu (i jego bezpośredniego konkurenta) sprawia, że niezależni twórcy niskobudżetowych gier mniej muszą walczyć ze słabym sprzętem i optymalizacją kodu, a więcej energii przeznaczać realizacji swojej wizji artystycznej. Xbox Series X i PlayStation 5 – moim zdaniem – to początek kolejnej złotej ery gier indie. Chociażby dlatego, że dużo mniej graczy odrzuci je z miejsca jako brzydkie i prostackie. Zwłaszcza że nawet Tetris na Xbox Series X staje się audiowizualnie po prostu przepiękny.

Zachęcam przy okazji do śledzenia naszego kanału na YouTube, gdzie publikujemy regularnie kolejne autorskie materiały o Xbox Series X. A także do zapoznania się z dotychczas opracowanymi już tekstowymi materiałami (będą kolejne!). Sama konsola jest już dostępna w przedsprzedaży.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst