RTV  / Lokowanie produktu

Samsung sięgnął po technologię rodem z filmów science-fiction

Już pierwsze telewizory QLED 8K przed 3 laty wywierały ogromne wrażenie swoimi algorytmami rekonstrukcji obrazu – a przecież Samsung nie spoczął od tego czasu na laurach. W jego najnowszych telewizorach software jest równie ważny, co hardware. Wszystko po to, by obraz i dźwięk nie pozostawał absolutnie nic do życzenia. I był przyjemny dla odbiorcy.

Samsung w błyskotliwy sposób sprostał wyzwaniu, jakim była próba zaoferowania konsumentom pierwszych telewizorów z matrycami o rozdzielczości 8K. Nawet w najbardziej rozwiniętych rynkach treści z tak dużą gęstością pikseli jest bardzo mało. Po co więc nam taki telewizor? Tylko po to, by być gotowymi na przyszłość lub lansować się przed znajomymi?

Nie. Telewizory 8K już dziś są nam potrzebne. Samsung wykorzystał ogromny postęp, jaki dokonał się w ostatnich latach w rozwoju sztucznej inteligencji. Znacząco rozwinął algorytmy rekonstrukcji obrazu do niewiarygodnie wysokiego poziomu.

Pierwsze QLED-y 8K potrafiły w magiczny sposób dorysowywać brakujące piksele w materiałach 4K i 1080p. Zaawansowane mechanizmy oparte o SI z niesłychanie skuteczną metodą uzupełniały nieobecne informacje w plikach i strumieniach wideo o niższej rozdzielczości bądź przepływności. Efektem tego jest przekonująca iluzja obrazu w 8K lub możliwie zbliżonego do 8K w zależności od źródła– może nie idealna, ale też znacznie lepsza od oryginału, a paradoksalnie też mu wierna, bez artefaktów obrazu czy innych błędów. Po prostu przyjemna dla oka.

Wszystkie kolejne telewizory QLED rozwijały i będą rozwijać tę technologię. Ale… dlaczego to jest takie ważne?

Podpowiedź kryje się w treściach, jakie dziś najczęściej oglądamy. Niezwykle rzadko sięgamy po fizyczny nośnik, jeszcze rzadziej jest nim Blu-ray UHD – jedyny prawdziwie bezstratny format na rynku konsumenckim. W większości korzystamy z usług VOD, takich jak Netflix, HBO Go, Player czy YouTube. Z rzadka ze zwykłych Blu-rayów i DVD.

Wszystkie usługi VOD korzystają z mechanizmów stratnej kompresji danych. Nie mają na dziś wyjścia. Filmy Blu-ray transmitują do odtwarzacza informacje z przepływnością 40 Mb/s. W przypadku Blu-ray UHD to wartość 128 Mb/s. Jak przyjrzymy się kodekom stosowanym przez popularne usługi streamingowe okaże się, że ich strumienie UHD w rzeczywistości przesyłają dane z przepływnością zbliżoną do standardowego Blu-ray w 1080p. Cudów nie ma: część informacji o obrazie i dźwięku jest utracona.

Tak być niestety musi. Na razie większość z nas nie dysponuje odpowiednim łączem do transmisji bezstratnego strumienia Ultra HD. Poświęciliśmy jakość na rzecz wygodny – coś jak z plikami mp3, które wyparły płyty Audio CD z muzyką, mimo że oferowały, przynajmniej początkowo, zdecydowanie gorszą jakość.

Na pewno zaczynacie się domyślać czemu algorytmy sztucznej inteligencji przy rekonstrukcji obrazu i dźwięku są tak ważne. To właśnie dzięki nim nasze telewizory 4K i 8K potrafią pieścić nasze zmysły możliwościami swoich matryc i systemów audio. Gdyby nie owe algorytmy, z pełni możliwości naszego telewizora korzystalibyśmy niezwykle rzadko – właściwie to wyłącznie korzystając z wyżej wspomnianych płyt Blu-ray UHD.

Samsung nie był pierwszą firmą, która wykorzystała technikę uczenia maszynowego do ulepszenia procesorów przetwarzania obrazu. Jednak bez wątpienia przy okazji przejścia na rozdzielczość 8K wyznaczył nowy standard jakości, do którego konkurencja teraz dąży.

Ale czy QLED to produkt pojedynczej sztuczki? Nigdy tak nie było. A w tym roku i cyfrowa inteligencja weszła na nowy poziom.

QLED ma więcej wyróżników niż tylko swoje magiczne oprogramowanie układowe. QLED Q950T czy Q800T to również jedne z najjaśniejszych telewizorów na rynku, zapewniając piękny efekt HDR i widoczność nawet w silnie nasłonecznionym pokoju. To również system Tizen, a więc jeden z najwygodniejszych i najbardziej intuicyjnych systemów telewizyjnych na rynku z wyjątkowo szeroką ofertą aplikacji. A w wybranych modelach możemy znaleźć inne unikalne cechy – taki jak genialny moduł One Connect, pozwalający przenieść plątaninę kabli z dala od telewizora, na przykład do wnętrza szafki RTV. I nie zapominajmy o Trybie Ambient, ożywiającym telewizor gdy ten nie jest używany.

Tegoroczne modele telewizorów QLED to oczywiście szlifowanie wszystkiego, co powyższe. Jeszcze lepsze matryce oferujące jeszcze wyższy kontrast, jasność i zakres kolorów. Tizen w swoim nowym wydaniu jest jeszcze szybszy i jeszcze wygodniejszy. Nowe moduły One Connect obsługują standardy HDMI 2.1 i eARC. Na to samo, tylko lepiej jednak się nie kończy.

Cyfrowa inteligencja to nie tylko SI. Samsung po raz wtóry udowadnia, że inteligentny może być również projekt.

Niemal wszyscy producenci telewizorów starają się zaoferować produkt oferujący jak najlepszy obraz i jak najlepszy dźwięk w możliwie jak najniższej cenie. Po czym poznać wiodącego producenta? Że poza zapewnianiem powyższego wykracza poza te ramy. A tegoroczne QLED-y, takie jak model 950T, czy Q90T mają wiele nowych, inteligentnych rozwiązań – większość z nich łączy jeden, wspólny mianownik, jakim jest innowacyjny software.

Do takich rozwiązań należy chociażby Funkcja Adaptacji Obrazu, który na żywo dostosowuje jasność i inne parametry obrazu do warunków panujących w otoczeniu. Innymi słowy tegoroczne QLED-y automatycznie i zmyślnie dbają o to, by obraz był zawsze wierny rzeczywistości lub naszym zamierzeniom – niezależnie od tego, czy w pokoju panuje mrok, czy też jest jasno. Ten sam tryb analizuje też strumień dźwięku, rozpoznając jego strukturę i zwiększając stosownie jego klarowność – a więc ułatwia słuchanie dialogów w filmach czy otacza nas dźwiękiem skandujących kibiców podczas transmisji sportowej.

Warto zwrócić uwagę na QLED-y dla najbardziej wymagających widzów.  To modele 8K Q950T, Q800T oraz Q90T czy Q95T. W nich Samsung zadbał o to, by nawet ramka wokół wyświetlacza była inteligentnie zaprojektowana – jest tak cienka, że niemalże jej nie widać, pozwalając nam skupić się na serialu lub grze wideo.

Osobny paragraf należy się systemowi audio. Drugiego tak pomysłowego rozwiązania nie ma.

Większość naszych recenzji telewizorów zawiera fragment, który mógłbym dodawać niemal na zasadzie kopiuj-wklej. Przy niemal każdym sprzęcie z nieco wyższej półki zauważam, że kupno nawet najtańszych kolumn czy soundbara będzie świetnym pomysłem – a dodatkowy sprzęt audio powinien być uwzględniany w kwocie zakupu odbiornika.

Uważam że pięknemu obrazowi powinien towarzyszyć mocny, głęboki, klarowny dźwięk. Niestety niemal żaden telewizor na rynku – nawet supernowoczesny QLED – może mieć problemy z zapewnieniem równie przyzwoitego brzmienia, co najprostsze kolumny za kilkaset złotych. I trudno mieć pretensje do producentów telewizorów, skoro sami sobie zgotowaliśmy ten los.

Oczekujemy, że nasze nowoczesne telewizory będą przepięknie wyglądać na ścianie. Mają być stylowe i smukłe. Nie przejmowaliśmy się przy tym prawami fizyki i nie pamiętaliśmy, że porządny system audio potrzebuje nieco fizycznej przestrzeni. Entuzjaści szybko więc dokupują dodatkowe głośniki – rezygnując z wbudowanego w telewizor systemu. Ktoś w Samsungu zadał jednak pytanie: a po co rezygnować?

Topowe modele aktualnej linii QLED po sparowaniu ich ze zgodnymi systemami kina domowego czy soundbarami potrafią wykorzystać zarówno ów podłączony sprzęt, jak i wbudowane głośniki, by stworzyć jeszcze głębszą i jeszcze lepiej brzmiącą scenę dźwiękową. System głośników w telewizorze staje się więc częścią naszego kina domowego – bo nawet jeśli nasz sprzęt audio technicznie znacząco przewyższa rozwiązanie wbudowane, to nie ma najmniejszego powodu, by to miało się marnować. A jakby tego było mało, Samsung pomyślał o tych z nas, którzy z różnych względów zewnętrznego nagłośnienia kupować nie chcą.

W telewizorach Q80T, Q90T oraz Q95T wykorzystano cztery zestawy głośników, które zostały rozmieszczone w różnych miejscach w tylnej obudowie. Z kolei w modelach Q800T i Q950T zastosowano aż sześć zestawów głośników, a technologia zyskała „plusa” w nazwie – znajdziemy tu bowiem Dźwięk Podążający za Obiektem (OTS+). Mechanizm ten w zmyślny sposób wiąże dźwięk z elementami obrazu, które go emitują. Jeżeli więc, na przykład, widzimy scenę, w której w górnej części kadru ląduje helikopter – mechanizm OTS zadba, byśmy łoskot jego wirników słyszeli z głośników z górnej części ekranu.

Obraz, dźwięk, dodatkowe funkcje. Kto nie rozwija software’u, ten (z)ginie. Nic dziwnego, że Samsung to sprzedażowy lider.

Samsung na dziś zdecydowanie jest producentem telewizorów najchętniej wybieranym przez konsumentów – na pewno jednak jego inżynierom życzyłbym wiele pokory. I pilnej obserwacji pomysłów swoich konkurentów.

Na dziś jednak to właśnie Samsung wydaje się wiedzieć najlepiej, że świetny sprzęt na dziś to za mało. Co nam po gwarantującej w teorii referencyjny obraz matrycy, skoro powiązana z nią elektronika nie jest w stanie skutecznie przetworzyć sygnału obrazu i dźwięku? Co z tego, że jakiś system operacyjny jest bardzo wygodny – skoro nie ma na niego naszych ulubionych aplikacji? Jaki pożytek mamy z licznych złącz w najnowszym standardzie – skoro my właściwie chcemy wykorzystać jedno, ale za to tak, by nie było widać przewodów?

Te pytania sprzedawcy Samsunga mogą już któryś rok z rzędu zadawać konkurencji i od większości słyszeć wymijające odpowiedzi. Czy telewizory QLED są najlepsze na rynku? Bardzo nie lubię stosować tak definitywnych i kategorycznych stwierdzeń. Na szczęście nie mam najmniejszego problemu ze wskazaniem ich jako najbardziej innowacyjnych. Co więcej, rzeczone innowacje mają sens, a nie są wprowadzane jako sztuka dla sztuki.

Telewizory QLED 8K już dziś oferują nam na co dzień jakość obrazu możliwie zbliżoną do 8K, mimo że sygnał tej rozdzielczości to nadal rzadkość. Same dostosują obraz do takiego oświetlenia w pokoju, na jakie aktualnie mamy ochotę. Wykorzystają pełen potencjał naszego sprzętu audio lub same inteligentnie stworzą iluzję dźwięku przestrzennego. Nawet mogą nam służyć jako centrum sterowania naszym inteligentnym domem.

Proponuję nie wierzyć mi na słowo i samodzielnie poszukać podobnego zestawu cech u konkurencji. Na waszych zasadach – wybierając tylko te nowinki techniczne, które mają dla was realne znaczenie i zapewniają praktyczne korzyści. Nawet jeżeli któryś telewizor innego producenta będzie miał jakiś ważny dla was parametr lepszy od tegorocznych QLED-ów i tak się przekonacie, że w bilansie końcowym drugiego tak innowacyjnego sprzętu na rynku nie ma. Wszystko dlatego, że Samsung jako pierwszy zrozumiał, że software i sztuczna inteligencja to przyszłość również i telewizorów. Przyznam że nie mogę się doczekać co jego inżynierowie wymyślą za rok.

Materiał powstał we współpracy z firmą Samsung.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst