Operatorzy  / Felieton

Operatorzy zrobili z 5G w Polsce luksus dla wybranych. Wyszło im z Excela, że to się opłaci

No więc mamy 5G w Polsce w sieci już wszystkich czterech operatorów, no ale...

75 zł miesięcznie w Orange to nie jest oferta, która by sugerowała, że operatorowi zależy na popularyzacji sieci nowej generacji. Taką ofertę swojego #hello5G operator przedstawił w mijającym tygodniu i, jak na realia rynku polskiego, to jest zwyczajnie drogo. Na razie żadnemu z operatorów nie zależy, by było powszechnie i tanio.

W Playu jest cokolwiek taniej niż w Orange, ale 55 zł to również sporo powyżej średnich cen, które płacimy za usługi mobilne w Polsce. Plus do sierpnia bieżącego roku swoje 5G oferuje w ramach wszystkich bieżących – tańszych i droższych – abonamentów, ale wszystko wskazuje na to, że potem ceny będą zbliżone do tych znanych nam już z Orange. T-Mobile co prawda także oferuje obecnie 5G każdemu abonentowi, ale spróbujcie szybko i łatwo znaleźć jego ofertę urządzeń obsługujących 5G. Oczywiście są, ale skrzętnie pochowane.

Jedni więc próbują zbić na nowej technologii dodatkowe pieniądze, inni może jeszcze niekoniecznie liczą na zyski, ale wolą się na razie nią za bardzo nie chwalić. Ja rozumiem tych bardziej ostrożnych – dzisiaj nadmierne przechwalanie się nową technologią grozi grubym rozczarowaniem jej najbardziej zapalonych entuzjastów.

Najbardziej trywialny powód to ograniczony terytorialnie zasięg 5G.

Na starcie nowej technologii nie może być inaczej. Implementacja to koszty i każdy operator prowadzi ją od obszarów, gdzie daje mu to największe korzyści – odciąża sieć lub podnosi sprzedaż usług. Na ogólnokrajowy zasięg UMTS i  LTE również musieliśmy poczekać kilka lat.

Kolejna przyczyna to techniczna jakość tego, co nazywamy dzisiaj 5G – zwłaszcza w sieci Playa, Orange oraz T-Mobile. Operatorzy nie dostali pod 5G nowych częstotliwości radiowych, więc zdecydowali się uruchomić technologię w już użytkowanym paśmie. W takiej sytuacji nie ma co liczyć na cuda.

– Dzisiaj 5G może realnie osiągnąć jakość LTE z agregacją częstotliwości – powiedział mi uczciwie menedżer jednej z sieci mobilnych.

Poza cudnym 5G na wyświetlaczu nie należy liczyć na wiele więcej, niż już dziś mamy. Zapewne dlatego, choć oferty 5G są raczej drogie, to żaden z operatorów nie ma pomysłu, żeby brać za nie dodatkowe pieniądze (z wyjątkiem Orange w tańszych planach dla firm).

Zabrzmi to jak kryptoreklama, ale dzisiaj największa szanse na realny komfort użytkowania 5G jest w sieci Plusa, który uruchomił technologię w zupełnie nowym zakresie częstotliwości. Pozostali operatorzy dostaną nowe pasmo dopiero w przyszłym roku (rozpoczęta już aukcja 5G została wszak anulowana). Ponieważ jednak i Play ma 5G, i Plus je uruchomił, to pozostali dwaj też uznali, że muszą. W efekcie mamy w Polsce 5G, ale trochę kaprawe.

Każda nowa generacja technologii mobilnych to głównie i przede wszystkim coraz to nowe i większe zasoby częstotliwości radiowych. Z tego kranu leci coraz szybciej, bo podłącza się kolejne, coraz to grubsze, rury. Na już użytkowanej rurze można trochę podkręcić ciśnienie, ale wiele to nie zmieni. Można też dać na takiej rurce fajny, nowy żarówiasty kolorek i niejeden na to poleci. Tacy już jesteśmy, a naszymi wyborami konsumenckimi kieruje nie tylko żelazna logika. I dzięki Bogu.

Z punktu widzenia operatorów rozsądniej na razie kasować trochę więcej za 5G od największych zapaleńców, niż obiecywać gruszki na wierzbie masowemu klientowi. Strategia luksusu dla wybranych jest dzisiaj rozsądniejsza. Ale bez obaw – w ciągu roku, dwóch lat będzie to towar dla mas.

Łukasz Dec – założyciel i redaktor prowadzący serwisu TELKO.in. Dziennikarz branży technologicznej od blisko 20 lat.

Tytuł od redakcji.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst