Gry

Myślałem, że świat w Microsoft Flight Simulator to ściema. Potem przeleciałem nad Katowicami. Nad Spodkiem. Nad domem

Dzięki uprzejmości Microsoftu miałem już okazję zagrać w grę Microsoft Flight Simulator. Do tego na PC z podłączonym wolantem i pedałami. Jeśli mam wymienić jeden element, który zrobił na mnie największe wrażenie, bez dwóch zdań jest to realistyczny, dokładny, niemal rzeczywisty świat. Pokazany nie tylko na przykładzie Nowego Jorku czy Rzymu, ale również Katowic i Ustronia.

Myślałem, że ten realistyczny świat prosto z chmury Azure, którym Microsoft reklamuje nadchodzącą odsłonę Flight Simulatora, to trochę ściema. Jasne, nie wątpiłem, że najpopularniejsze, najciekawsze i najbardziej charakterystyczne miejsca na globie będą świetnie odtworzone. Nie sądziłem jednak, że gracz w Polsce będzie miał podobną frajdę z oglądania tego, co ma pod stopami. Spodziewałem się Pałacu Kultury, może Katedry Krakowskiej gdzieś poniżej, ale to tyle.

Tymczasem już podczas pierwszego lotu nad Katowicami znalazłem swoje mieszkanie.

Byłem bardzo pozytywnie zaskoczony, że w wersji alpha znajduje się lotnisko Katowice-Pyrzowice. Jeszcze większy szok przeżyłem, gdy zobaczyłem, iż gra oferuje ponadto lotnisko Katowice-Muchowiec. To mały, pojedynczy pas startowy dla awionetek znajdujący się raptem kilka kilometrów od mojego domu. Na polu lotniska regularnie organizowane są koncerty plenerowe, a nawet studenckie juwenalia. Nie sądziłem, że tak kameralne miejsce znajdzie się w bazie MFS.

Muchowiec. Włączam silnik, ruszam z pasa startowego, przekraczam 55 węzłów na wskaźniku i przyciągam drążek do siebie. Cessna znalazła się w powietrzu. Patrzę przez szybę w bok i nie mogę uwierzyć. Widzę Osiedle Rozdzieńskiego, z charakterystycznymi wysokimi budynkami w kształcie gwiazd. Mówi się, że najwyższe piętra są tam najtańsze, bo widać z nich Sosnowiec.

W oparciu o Rozdzieńskiego kieruję się do bezpośredniego Centrum. Nim zobaczyłem Spodek, dostrzegłem nowy biurowiec KTW., znajdujący się zaraz obok charakterystycznego kulistego obiektu. Wkrótce potem przeleciałem nad Spodkiem oraz rondem. Odbiłem w prawo i skierowałem się w kierunku małego ryneczku. Udało mi się wylądować w samym jego centrum. Chciałem dojechać na dworzec PKP, ale niestety zawadziłem skrzydłami o budynki. Bohaterska śmierć pilota. Wracamy na pas startowy.

Jestem zszokowany tym, jak bardzo cyfrowe miasta przypominają swoje prawdziwe odpowiedniki.

Jeśli chodzi o strukturę aglomeracji, układ ulic, zagęszczenie budynków, linie kolejowe czy przecinające ziemię rzeki, wszystko wygląda niemal jak w rzeczywistości. Bez problemu udało mi się znaleźć drogę ekspresową prowadzącą z Katowic w kierunku mojego rodzinnego Jastrzębia-Zdroju. Minąłem Mikołów i Żory, przelatując nad domem mojego ojca. Potem obrałem kierunek na ukochany Ustroń, ale paliwo awionetki nie pozwoliło mi dolecieć do tego miejsca.

Microsoft Flight Simulator pozwolił mi odwiedzić WSZYSTKIE ważne dla mnie miejsca. Byłem dokładnie nad konkretnym wcięciem konkretnej plaży na Krecie, gdzie oświadczyłem się kobiecie marzeń. Znalazłem ulubioną cukiernię w Malmo, w której serwują najlepsze kakao na świecie. Wylądowałem obok ulubionego jeziora na Warmi (dolecenie tam zajęło mi maaaasę czasu). Przeleciałem nawet nad polami truskawek pod holenderską Bredą, gdzie lata temu zarobiłem na swoje wymarzone PlayStation Portable.

Zasada jest prosta. Jeśli wiesz, gdzie lecieć, a także masz odpowiedni zapas paliwa w baku, możesz odwiedzić każdy zakątek na świecie. Absolutnie każdy. Nie tylko Paryż czy San Francisco, ale również Gołdap, Kielce, Ostrawę i Płock. To niesamowita możliwość. Nieporównywalna z niczym wcześniej. Jasne, już oparte częściowo na nawigacji mapy do X-Plane 11 potrafią zrobić wrażenie, ale Microsoft Flight Simulator wynosi odwzorowanie świata na zupełnie nowy poziom. Czegoś takiego w branży gier po prostu wcześniej nie było. Mówimy o absolutnej rewolucji. Doświadczyć jej na własnej skórze, to coś niesamowitego.

Problemy powstają, gdy zaczniemy przyglądać się obiektom z bliska.

Z wysokości 2000 stóp Spodek faktycznie wygląda jak Spodek. Im jednak bliżej, tym gorzej. Wylądowałem na ulicy przy okrągłym budynku i przyjrzałem się mu się z bliska. Na kulisty model 3D została nałożona tekstura, która Spodka w żaden sposób nie przypominała. Była bliższa jakiejś fabryce albo hucie, zamieniając budynek w przemysłową bryłę. To samo tyczy się niemal każdego innego budynku w grze. O ile zagęszczenie trójwymiarowych obiektów, a także ich układ jest poprawny, tak już za tekstury odpowiada zautomatyzowany system.

To zrozumiałe. Przecież ekipa odpowiedzialna za grę nie będzie fotografować każdego budynku na świecie, zamieniać zdjęcia w tekstury, a następnie oblekać nimi wszystkie budynki w grze wideo. Dlatego nie oczekujcie, że wasz dom w Microsoft Flight Simulator będzie wyglądał dokładnie tak jak w rzeczywistości. Zobaczycie budynek o podobnych wymiarach, ale z innymi ścianami, drzwiami czy oknami. System dobiera teksturę na podstawie kilka czynników, takich jak wielkość obiektu 3D, kraj, zagęszczenie obiektów 3D i tak dalej.

Wielka piaskownica dla amatorów i weteranów.

Chociaż w Microsoft Flight Simulator gram od kilku tygodni, to dopiero początek przygody. Tytuł znajduje się w stadium alfy, ale jest w pełni grywalny i robi gigantyczne wrażenie. Nawet na mnie – osobie, która nigdy nie przysiadła na poważnie do symulatorów lotu. Złapałem się na tym, że uwielbiam relaksować się po pracy, lecąc z Katowic do Krakowa. Wybieram dowolne lotnisko na świecie i lecę, gdzie tylko pozwoli zbiornik paliwa. Gra wygląda rewelacyjnie, działa bardzo stabilnie, a do tego została zaskakująco nieźle dopasowana do kontrolerów konsolowych.

Najlepsze jest jednak to, że Microsoft Flight Simulator już na premierę będzie dostępne w programie Game Pass. Zarówno dla komputerów osobistych, jak również konsol Xbox One. Mając w pamięci dawne ceny symulatorów lotu, stwierdzam, że to doskonała wiadomość. Nie mogę się doczekać, gdy niebo wypełni się innymi samolotami graczy z całego świata, a ja będę krążył nad Modlinem czekając na własną kolej do podejścia. Nie trzeba bujać w obłokach, aby widzieć, jak gigantyczny potencjał ma ten tytuł.

PS Niestety, wciąż nie mogłem opublikować własnych zrzutów ekranu. Kiedy tylko będzie to jednak możliwe, od razu pokażę Wam wszystkie większe polskie miasta.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst