Sprzęt  / Recenzja

Bez Google’a, z telefonem za 400 zł w kieszeni. Okazuje się, że się da. Huawei Y5P – recenzja

Nie ukrywam, przesiadka z mojego prywatnego telefonu na jeden z najtańszych i najprostszych smartfonów na rynku nie była ekscytującym doświadczeniem. Huawei Y5P nauczył mnie jednak pokory – i nieco zmienił spojrzenie na cały rynek telefonów.

Od dawna feruję pogląd że naprawdę świetny telefon to wydatek około 1,5 tys. zł. Sztandarowe smartfony za 4 tys. zł są bez wątpienia lepsze, ładniejsze i zawierają bogatsze wyposażenie – ale to już telefoniczna strefa luksusu. Niemieckie limuzyny od BMW czy Mercedesa też kosztują małą fortunę i może nawet są jej warte – nie zmienia to jednak faktu, że miejski Fordzik to świetne auto, które ucieszy niemal każdego jego posiadacza.

W ostatnich dniach miałem okazję poużywać telefonu wartego śmieszne pieniądze. Huawei Y5P w sklepie AB Foto, który był uprzejmy wypożyczyć mi sprzęt do testu, kosztuje niecałe 400 zł. Biorąc pod uwagę fakt, że telefon zmieniamy średnio raz na dwa lata i minimalną pensję w Polsce – niemal każdego, poza najbiedniejszymi, stać na takiego smartfona. Tylko czy faktycznie ten się do czegokolwiek nadaje poza – jak się spodziewałem – zacinającą się aplikacją do SMS-ów i dzwonienia?

huawei y5p recenzja

Nie bez powodu wspominam o aplikacjach. Huawei Y5P pracuje pod kontrolą bazującego na AOSP (Android Open Source Project) systemu EMUI 10.1. Zamiast być podczepionym do Usług Play od Google’a (Sklep, Mapy, Gmail, YouTube i tak dalej) ten tani telefonik korzysta z Huawei Mobile Pożyczyłem do testów najgorszy możliwy sprzęt. Ale czy według mojego wstępnego założenia najgorszy oznacza kiepski czy nieużywalny? Cena 400 zł jest nie do zignorowania.

Huawei Y5P – z zewnątrz nie poznasz, że to tani telefon.

Uroda to kwestia gustu, ale subiektywnie Y5P mi się bardzo podoba. Oczywiście nie uświadczymy tu zakrzywionego szkła, ultracienkich ramek czy metalowych ornamentów. To nie jest urządzenie klasy biżuteryjnej, ale w zamian jest bardzo zgrabne. Proste zaokrąglone kształty, bardzo przyjemna faktura obudowy i nawet przyjemny kolor (oprócz zielonego można kupić Y5P w czarnej lub niebieskiej wersji). Na dodatek przyjemnie leży w dłoni i waży raptem 144 g. Jest bardzo okej, a urządzenie sprawia wrażenie starannie wykonanego

Jedyne co mnie rozczarowało w kwestii powierzchowności tego telefonu to jego złącze danych i ładowania. Wydaje mi się, że okres przejściowy związany z przesiadką ze starego złącza USB na nowe już minął. Nie ma powodu, w tym ekonomicznego, by nie stosować USB-C. Specjalnie dla Y5P musiałem korzystać z dedykowanej mu ładowarki micro-USB – już jedynej, jaka się znajduje w moim gospodarstwie domowym

huawei y5p recenzja

Cieszy mnie za to obecność złącza słuchawkowego jack. Tak, wiem, branża od tego odchodzi, wszyscy przesiadamy się na słuchawki USB-C lub Bluetooth. Sam zresztą głównie słucham muzyki bezprzewodowo. Słuchawki jednak nie starzeją się tak szybko jak inne sprzęty – a bywają sytuacje, chociażby w samolocie, gdzie korzystanie z akcesoriów bezprzewodowych jest utrudnione.

Telefon wyposażony jest też w tylko jeden głośnik (brak stereo), ale w tej cenie trudno oczekiwać więcej. Y5P nie korzysta też z fizycznych przycisków do obsługi systemu, oferując wyłącznie dotykowe, co akurat mi się podoba. Choć oczywiście pozostały włącznik i regulacja głośności. Telefon oferuje też hybrydową tackę na karty SIM, jeżeli ktoś potrzebuje równolegle korzystać z dwóch kart.

Uroczo też wygląda wyspa aparatów. Serio, to urocze, bowiem na wspomnianej wyspie znajduje się cały jeden obiektyw. Pozostałe dwa okręgi, jakie widać na zdjęciu, to mikrofon i lampa błyskowa. Chyba chodziło o to, by wizualnie wpisać się w modę i by przypominać nieco wyglądem telefony P40 Lite. Bardzo mnie to rozbawiło i w ogóle nie rozzłościło – choć z uwagi na to, że to wyłącznie element wzornictwa, rozumiałbym cudzą irytację.

Włączyłem Huaweia Y5P i od razu dwie niespodzianki. Jedna bardzo pozytywna, inna mnie mocno wkurzyła.

Zacznę od irytacji – bo w zasadzie to drobiazg i wielu z was wzruszy na niego ramionami. Ja jednak mocno się zirytowałem gdy tylko zdałem sobie sprawę, że na czas testów tego telefonu będę musiał zmienić ustawienia rutera. Y5P nie obsługuje sieci Wi-Fi 5 GHz, co staje się już standardem nawet na niskiej półce cenowej. Tylko 2,4 GHz. No żesz

huawei y5p recenzja

Na szczęście pierwsze pozytywne wrażenie pozostaje z nami na dłużej, bo dotyczy wyświetlacza IPS. Co prawda pracuje w rozdzielczości raptem 1440 x 720 pikseli przy częstotliwości odświeżania 60 Hz, ale na litość boską to telefon za grosze. Jest jednak w zamian bardzo jasny, bardzo ostry mimo relatywnie niskiej rozdzielczości i ze świetnymi kolorami. Gdyby nie 720p, byłby nie do odróżnienia od wyświetlaczy w telefonach w cenie o tysiąc złotych wyższej. Rewelacja!

W telefonie nie znajdziemy czytnika linii papilarnych. Na szczęście obecny jest bardzo sprawnie działający mechanizm rozpoznawania twarzy. Jest to bardzo prosty system i nie powinien być używany, jeżeli szczególnie zależy nam na bezpieczeństwie – prawdopodobnie da się go oszukać, choć sztuczka ze skanowaniem zdjęcia nie zadziałała. Natomiast działa on bardzo szybko, sprawiając, ze telefon jest błyskawicznie gotowy do interakcji.

Zachwytów koniec. Nie da się umieścić wydajnych podzespołów w telefonie za 400 zł.

W Huaweiu Y5P na pokładzie znajdziemy układ scalony Mediatek MT6762R z ośmioma rdzeniami taktowanymi z częstotliwością 1,5 GHz, któremu towarzyszy 2 GB RAM i 32 GB pamięci (można ją rozszerzyć za pomocą karty microSD, maksymalnie do 512 GB). Pamięci masowej jest mało: kilka aplikacji, kilka gier, kilka płyt do trybu offline i lepiej się wstrzymać z dalszym jej zapełnianiem, bo zabraknie miejsca na fotki i filmy. A jak z wydajnością?

Cóż… najbardziej pasuje mi tu określenie poprawnie. W większości sytuacji – pod warunkiem, że nie uruchamiamy wielu aplikacji równocześnie – jest całkiem znośnie. Przeglądarka nie zacina się i szybko ładuje strony. Aplikacje nie uruchamiają się zbyt długo. Nawet da się z tego korzystać i nie przeklinać. Jeżeli nie jesteśmy tak zwanymi power-userami, którzy w minutę na telefonie ogarniają dziesięć spraw na raz – powodów do irytacji będzie mało.

huawei y5p recenzja

Tym niemniej szybkie przełączanie się między kilkunastoma otwartymi apkami sprawi, że telefon szybko się zamuli i będzie długo myślał nad każdym kolejnym naszym poleceniem. Zdarzają się też sporadyczne spowolnienia nawet gdy działamy tylko na kilku apkach. Czyli działa to, i działa na poziomie nawet poprawnym – o komforcie pracy nie może być jednak mowy. Tym bardziej o zabawie w nowe, popularne gry wideo.

Pochwalić za to muszę czas pracy na akumulatorze. Y2P nie podłączałem do gniazdka częściej niż raz na dwa dni wykonując nim sporadyczne zdjęcia, sprawdzając powiadomienia przynajmniej raz na godzinę i na nie reagując – głównie maile, komunikatory i social media – oraz średnio godzinę dziennie surfując.

Aparat… jest. I to tyle, co można o nim powiedzieć. Jest koszmarny.

huawei y5p recenzja

huawei y5p recenzja

Z kiepską wydajnością podzespołów Y5P da się żyć, zwłaszcza biorąc pod uwagę cenę tego telefonu. Jednak w kwestii aparatu kompromisy idą za daleko. Jest absolutnie beznadziejny i przypomina mi czasy moich Nokii z Symbianem. I to tych tańszych, bo te sztandarowe pstrykały całkiem znośne fotki.

huawei y5p recenzja

huawei y5p recenzja

W słabym oświetleniu aparat wykonuje zdjęcie, na którym w zasadzie nie widać nic. W przeciętnych warunkach lubi gubić ostrość, wprowadzając do zdjęć dodatkowo dużo szumów. Przy dobrym oświetleniu również wygląda to źle: prześwietlone, wyprane z kolorów, o bardzo kiepskiej szczegółowości. To 8-megapikselowy moduł z przesłoną F/2.0 i prawdopodobnie wykorzystujący najtańsze z dostępnych podzespołów.

huawei y5p recenzja

huawei y5p recenzja

Aparat przyda się do wysyłania MMS-ów czy wiadomości na komunikatorze, w których tekst potrzebujemy zilustrować tym, co niedawno widzieliśmy. Poradzi sobie z archiwizacją notatek do szkoły czy uczelni. O uwiecznianiu fajnych wspomnień czy wykonywaniu zdjęć z wakacji, które potem będziemy wspólnie oglądać zdecydowanie należy zapomnieć. Jest bardzo źle.

huawei y5p recenzja

huawei y5p recenzja

Czy da się żyć z Androidem bez Google’a? No tak, da się, jest to łatwiejsze niż myślałem. Zwłaszcza w tej cenie.

EMUI 10.1 bazujący na AOSP 10 zawiera komplet preinstalowanych aplikacji. Solidna przeglądarka, podstawowy klient pocztowy, usługa VOD a nawet pełen Microsoft Office są do naszej dyspozycji. Oferta w repozytorium AppGallery również jest bogatsza niż antycypowałem. Znalazłem istotną część aplikacji, których używam na prywatnym telefonie ze Sklepem Play. Są taksówki, aplikacje bankowe (mojego PKO BP akurat jeszcze nie ma, ale bank zapowiada, że już niedługo to się zmieni) czy komunikatory. Jak na firmę, która dopiero rozkręca swój ekosystem usług, jest znacznie powyżej oczekiwań. Na dodatek wiele braków można uzupełnić przeglądarką – przypinając do ekranu głównego webowe wersje apek.

huawei y5p recenzja

Problem w tym, że zostałem miło zaskoczony, bo i oczekiwania miałem niskie. Prędzej czy później natraficie na apkę, której potrzebujecie i której nie ma ani w AppGallery, ani w wersji webowej. W moim przypadku był to Slack (komunikator używany przez nas w pracy) oraz OneDrive (ma sprawną wersję webową, ale zdjęć automatycznie nie synchronizuje – a na tym mechanizmie polegam).

huawei y5p recenzja

Jak na telefon za 400 zł nie jest źle. Przed Huaweiem jednak nadal sporo pracy, by AppGallery było atrakcyjne dla tych z nas, którzy preferują droższe i lepiej wyposażone modele. Czyli te, które nie mają parasola ochronnego w formie absurdalnie niskiej ceny. Korzystanie z Ubera przez przeglądarkę internetową jest wykonalne – ale to jednak zupełnie nie ta wygoda, jaka towarzyszy tak zwanej natywnej aplikacji.

Huawei Y5P to słabiutki telefon. Zakup zdecydowanie polecam.

Jest ładny, zgrabny i sprawia wrażenie trwałego. Ma świetny w tej klasie cenowej wyświetlacz, system operacyjny wykorzystujący najnowszą wersję AOSP, złącze słuchawkowe, Dual SIM i system rozpoznawania twarzy. Jest przy tym lekki, trzyma bardzo długo na akumulatorze. Wbudowany procesor pozwala na realizowanie podstawowych zadań bez irytacji, a funkcje telefonu można rozszerzać na mnóstwo sposobów za pomocą AppGallery.

Jego cena wymusiła jednak pewne kompromisy, dla niektórych zbyt duże. Asortyment AppGallery nie dla każdego będzie wystarczający. Wydajność telefonu kończy się w momencie, w którym chcemy pracować szybko i wielozadaniowo. A aparat… cóż, cieszmy się, że w ogóle istnieje – bo na tym miłe słowa na jego temat się kończą.

huawei y5p recenzja

Jak się okazuje, da się żyć bez google’owskich Usług Play – choć konieczne są dalsze inwestycje Huaweia w AppGallery. Da się też zwalczyć cyfrowe wykluczenie wydając na smartfon kwotę w wysokości 15 proc. ustawowej minimalnej pensji krajowej. Nie czarujmy się, Huawei Y5P nie jest świetnym telefonem – jest jednak wystarczającym, by nie być odciętym od nowoczesnego świata. Nie ma fundamentalnych wad, a miejscami nawet pozytywnie zaskakuje. Jest ogólnie słaby – ale mając na uwadze jego cenę, pozostaje mi go polecić.

Pisząc krótko: da radę. A w tej cenie trudno oczekiwać więcej.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst