REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Tech
  3. Nauka

Człowiek kontra wulkany. Sprawdzamy, skąd pochodzi większość emitowanego dwutlenku węgla

Wiedziałem, po prostu wiedziałem. Pod moim tekstem o klimatycznej bzdurze roku pojawiło się dużo komentarzy zaprzeczających antropogenicznej zmianie klimatu. Najczęstszy argument?

Człowiek kontra wulkany. Sprawdzamy, skąd pochodzi większość CO2
REKLAMA
365 interakcji
dołącz do dyskusji
REKLAMA

Wulkany.

To właśnie wulkany są podejrzewane o to, że generują tak dużą ilość dwutlenku węgla, że ludzka emisja jest w porównaniu z tą ilością nieznaczna.

Zróbmy coś, czego raczej nie robi się dla dobrej dyskusji w internecie. Przyjrzyjmy się faktom.

W niebieskim narożniku: wulkany

Po pierwsze, aktywne wulkany występują zarówno na lądzie, jak i pod wodą.

Podwodne wulkany, jak się uważa, „wychodzą na zero” jeśli chodzi o bilans CO2 w atmosferze. Dlaczego? Bo generują też lawę, która pochłania znakomitą większość tego gazu. Mimo to policzmy całość: od 66 do 97 milionów ton dwutlenku węgla rocznie.

Wulkany lądowe zaś mają o wiele większy wkład w emisję dwutlenku węgla do atmosfery. Ich dziełem może być nawet 242 miliony ton tego gazu rocznie, niezrównoważonego w bezpośredni sposób.

Wulkany razem: 308 do 339 milionów ton.

W czerwonym narożniku: homo sapiens

Czas podliczyć człowieka i jego emisję CO2 do atmosfery naszej planety.

Według niezależnych statystyk emitujemy obecnie około 30 miliardów ton dwutlenku węgla rocznie. Nie, to nie pomyłka - miliardów, nie milionów. Emisja antropogeniczna jest więc około 100 razy większa od emisji wulkanicznych! A to tylko jeden z gazów cieplarnianych, który dostaje się do atmosfery zarówno z przyczyn naturalnych jak i wskutek działalności człowieka.

Wygrywa Przegrywa człowiek

Badania wykazują, że w rzeczywistości największe erupcje wulkaniczne w ostatnich latach (np. wulkan Pinatubo) mają minimalny wpływ na ogólne stężenie dwutlenku węgla w atmosferze ziemskiej.

REKLAMA

Pinatubo był największą erupcją wulkaniczną w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat - i ocenia się go na 50 milionów ton CO2.

Tego typu argumentów „klimatosceptyków” jest więcej - na pewno wielokrotnie słyszeliście o małej epoce lodowcowej, krowach produkujących metan, czy też o zielonej Grenlandii. Spróbuję przedyskutować je w najbliższej przyszłości w kolejnych tekstach na Spider’s Web.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA