Bezpieczeństwo  / News

ONZ przyznaje: „padliśmy ofiarą groźnego cyberataku”. Są podejrzenia o motywy polityczne

Kto chciałby i mógłby zaatakować serwery Organizacji Narodów Zjednoczonych? Tego na razie się nie dowiemy. Rzecznik prasowy ONZ przyznał jednak, że hakerom udało się wydobyć ponad 400 GB danych.

O przeróżnych włamaniach na różnorakie istotne serwery słyszymy niemal równie często, co o napadach w realnym świecie – czyli, niestety, dość często. Jednak skuteczny włam na serwery Organizacji Narodów Zjednoczonych, o którym informują między innymi The New Humanitarian i Associated Press.

Włamanie miało miejsce mniej więcej w czerwcu ubiegłego roku. Włamywacze wykorzystali niezałataną usterkę w usłudze Microsoft SharePoint by zyskać dostęp do kilkunastu serwerów znajdujących się w Genewie, Wiedniu, a także w biurze wysokiego komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw praw człowieka.

Kto włamał się na serwery ONZ? Dlaczego? Na razie nie wiemy, choć „coś” udało się ukraść.

Jak przyznaje rzecznik prasowy ONZ, naruszona została wewnętrzna sieć informatyczna organizacji. Do dziś nie udało się ustalić zbyt wielu szczegółów na temat ataku, lub też Organizacja Narodów Zjednoczonych na razie nie chce się dzielić tymi informacjami.

Specjalista ds. cyberbezpieczeństwa na którego powołuje się Associated Press jest przekonany, że atak na taką skalę musiał być zlecony i ufundowany przez rząd jednego z państw. Został też wykonany w pełni profesjonalnie – włamywacze w sposób doskonały zatarli po sobie ślady. Wiemy tylko, że pobrali z serwerów 400 GB danych. ONZ twierdzi, że nie jest na razie w stanie ustalić jakie to dane i czego dotyczyły. Choć najprawdopodobniejsza z teorii głosi, że chodzi o dane osobowe pracowników ONZ – podobno żadne inne informacje nie były możliwe do wyciągnięcia z tych serwerów.

Aktywność sponsorowanych przez władze państwowe hakerów nieustannie wzrasta. Raptem w zeszłym tygodniu informowaliśmy was o złamaniu zabezpieczeń i włamaniu na iPhone’a Jeffa Bezosa, prezesa Amazonu. Atak był sponsorowany przez saudyjskiego księcia.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst