Sprzęt  / Recenzja

Asus ProArt PA34V to jeden z niewielu monitorów do MacBooka, który potrafił sprostać moim wymaganiom

Niewiele jest monitorów z USB-C, które byłbym gotowy postawić na swoim biurku obok MacBooka. Asus ProArt PA34V, którego miałem okazję ostatnio testować, jest jednym z nich. Nie jest to jednak sprzęt bez wad.

MacBook Pro z portem USB-C sprawił, że zupełnie inaczej podchodzę do wyboru monitora niż jeszcze kilka lat temu. Pierwsze, co sprawdzam po pojawieniu się nowego modelu wchodzącego do sprzedaży, to obecność portu USB-C. Jeśli tego złącza w monitorze nie ma, to wiem, że nie jest to sprzęt dla mnie.

Asus ProArt PA34V monitor do MacBooka Thunderbolt 3 USB-C

Dzięki wsparciu USB-C można podłączać zewnętrzny ekran do komputera jednym kablem. Ten sam przewód pozwala bowiem na przesyłanie obrazu i dźwięku z notebooka w stronę wyświetlacza oraz energii z monitora w stronę laptopa. To bardzo eleganckie rozwiązanie, które ułatwia to utrzymanie porządku na biurku.

Dobrych monitorów z USB-C nie ma niestety zbyt wiele.

Uparłem się też, że chcę model z głośnikami - jakimikolwiek, byle tylko nie być zmuszonym do stawiania dodatkowego zestawu stereo na biurku ani nawet modelu z modułem Bluetooth. Obecnie prywatnie korzystam z monitora Asus MX27UC, który wcześniej testowałem w towarzystwie nieco tańszego modelu o nazwie Acer H277HU.

Podczas testów Asus okazał się lepiej spełniać moje potrzeby (chociaż po prawdzie w kilku aspektach to wyraźnie tańszy Acer był lepszy), więc postanowiłem go kupić. Nie jest jednak sprzętem idealnym i pozbawionym wad, dlatego śledzę kolejne premiery i co jakiś czas zerkam w stronę innych modeli.

Właśnie z tego powodu postanowiłem przetestować inny monitor marki Asus.

Gdy nadarzyła się okazja, by model o nazwie Asus ProArt PA34V sprawdzić w warunkach domowych, nie zastanawiałem się długo. Zawahałem się tylko na chwilę. Przerażały mnie gabaryty tego urządzenia, a w związku z tym wielkość pudła, w jakim miał się u mnie zjawić. Dodajmy, że słusznie. Mierzy ono 980 x 401 x 588 mm…

Asus ProArt PA34V monitor do MacBooka Thunderbolt 3 USB-C

Opakowanie, w którym Asus ProArt PA34V do mnie dotarł, przebiło wszystkie moje wyobrażenia, jeśli chodzi o wymiary. Sam monitor zresztą też - mierzy dokładnie 815,12 x 364,79 x 122,17 mm bez podstawki. Z podstawką jego wysokość to od 418 mm do 538 mm, a głębokość 222,86 mm. Ten model to, mówiąc kolokwialnie, ogromne bydlę.

Asus ProArt PA34V ma przekątną o długości, jak wskazuje nazwa, 34 cali.

Testowany monitor cechują inne proporcje niż 16:9, do którego przyzwyczaili nas przez lata producenci komputerów. W tym przypadku stosunek boków to tzw. kinowe 21:9 przy rozdzielczości 3440 na 1440 pikseli (UWQHD). Punktów mamy tu więc całkiem sporo, ale… nie jest to bynajmniej rekordowa wartość.

Na co dzień pracuję na 27-calowym monitorze 4K (3860 na 2160 pikseli). Przestrzeń robocza jest w nim jednak taka, jak na ekranie Full HD, ze względu na skalowanie. Już ten monitor jest ogromny, ale interfejs jest nadal dobrze widoczny. Asus ProArt PA34V jest zaś większy, ale elementy interfejsu są mniejsze.

Tutaj pojawił się u mnie pierwszy zgrzyt.

Przyzwyczaiłem się już do jakości obrazu na ekranie 4K, w którym interfejs jest skalowany ze współczynnikiem 2@. Jeśli chciałbym w monitorze Asus ProArt PA34V przeskalować interfejs przy tym samym współczynniku, przestrzeń robocza miałaby rozmiar zaledwie 1720 na 720 punktów - czyli mniej niż zwykłe HD. Odpada.

Asus ProArt PA34V monitor do MacBooka Thunderbolt 3 USB-C

Korzystanie z monitora na ustawieniu domyślnym sprawia zaś, że… mam niedosyt. Tekst nie jest tak ostry, jak jestem do tego przyzwyczajony. W dodatku ze względu na rozmiar ekranu chcę się od niego odsuwać, bo nie jestem w stanie objąć go wzorkiem. Interfejs zaś sprawia, że próbuję się do niego przysuwać.

Po przesiadce na nowy monitor wszystkie ikony stały się nagle mniejsze niż te, do których jestem przyzwyczajony.

Dwa tygodnie spędzone z monitorem sprawiły, że jest już nieco lepiej. Mogłaby tu pomóc też reorganizacja układu okien na biurku, ale dopiero się uczę, jak wykorzystywać fakt, że mam więcej miejsca w pionie oraz… w poziomie. Po postawieniu Asus ProArt PA34V na biurku czuję się w końcu tak, jakbym znów miał dwa monitory.

Nie żartuję. Ze względu na proporcje 21:9 na monitorze bez problemu mieszczę obok siebie dwa pełne okna przeglądarki, z których każde może mieć 1720 pikseli szerokości. Monitor wyświetla więc na szerokość naraz niemal tyle samo treści, co dwa monitory Full HD o proporcjach 16:9 (i 1920 pikseli szerokości) stojące obok siebie.

34-calowy monitor o proporcjach ultrapanoramicznych kompletnie zmienia to, jak pracuję.

Możliwość ułożenia kilku okien obok siebie to miły dodatek, ale zwykle to tej przestrzeni w pionie brakowało mi najbardziej. Dzięki aż 1440 pikselom w pionie znacznie rzadziej scrolluję komunikatory i strony internetowe. Częściej te treści, których akurat szukam, mam już od razu przed oczami.

Asus ProArt PA34V monitor do MacBooka Thunderbolt 3 USB-C

Edytor tekstu, program graficzny, aplikacja do obsługi Twittera i iTunes na jednym ekranie? Żaden problem. Wcześniej musiałem okna albo ułożyć tak, by nachodziły na siebie na zakładkę, albo rozłożyć je na kilka Spaces. Ma to jednak swoje minusy. Dziwnie wyglądające okna po ich zmaksymalizowaniu to tylko jeden z nich.

Aplikacje, z których korzystam najczęściej, musiałem przenieść w centralną część pulpitu.

Asus ProArt PA34V zachęca do korzystania z niego jak z dwóch monitorów i ustawiania okien obok siebie. Ekran jest jednak tak duży, że dłuższe spoglądanie w jeden z rogów… powoduje dyskomfort. Jeśli pole tekstowe komunikatora zaczynało się przy lewej, dolnej krawędzi, musiałem znaleźć dla niego nowe miejsce.

Wydawałoby się, że wystarczy odsunąć się od monitora, by tego problemu się pozbyć. Nie jest to jednak idealne rozwiązanie ze względu na rozmiar interfejsu, w tym liter - po odsunięciu się od biurka, by objąć wzorkiem naraz cały obszar roboczy, czytanie tekstu na stronach internetowych zaczynało być problemem.

Kompletnie nie myślę natomiast o tym, że ekran w modelu Asus ProArt PA34V jest wygięty.

Nie bez powodu wspominam o tym zakrzywieniu dopiero teraz - podczas pracy się o tym bardzo szybko zapomina. Możliwe jednak, że tego rozwiązania nie doceniam, a zatęskniłbym za krzywizną wyświetlacza - 1900R - dopiero po przesiadce na monitor z płaskim 34-calowym panelem o proporcjach 21:9.

Asus ProArt PA34V monitor do MacBooka Thunderbolt 3 USB-C

Zaznaczę też, że podchodziłem do kwestii krzywizny bardzo sceptycznie. Wydawało się to karkołomnym pomysłem, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że to monitor kierowany do profesjonalistów zajmujących się obrazem. Obawiałem się zniekształceń obrazu i przekłamań. Na szczęście niepotrzebnie.

Podoba mi się też sama konstrukcja urządzenia.

Podstawa mogłaby być nieco płytsza niż te 22,3 cm, ale rozumiem, że musi stabilnie utrzymać ciężki panel (7,8 kg bez podstawy, 11,4 kg z podstawą). Na szczęście obudowa w czarnym kolorze wygląda schludnie i jest funkcjonalna. Nóżkę można połączyć z monitorem w ułamek sekundy na zatrzask, bez użycia narzędzi.

Pozycję monitora można regulować. Można go podnieść i opuścić oraz obracać. Wymaga to tylko nieco siły, a po regulacji monitor zostaje w wybranej pozycji. Nie zabrakło oczywiście regulacji kąta nachylenia ekranu. Nie da się ekranu za to ustawić w pionie. Nie miałoby to sensu ze względu na jego zakrzywienie.

Trudno też narzekać na porty w monitorze Asus ProArt PA34V.

Na tylnej ściance można znaleźć także złącza minijack, DisplayPort 1.2a, 2x HDMI 2.0 oraz 2x USB-C. Monitor może pełnić rolę huba USB, ale dobrym pomysłem jest podłączenie do trzech złącz USB 3.0 przedłużek. Celowanie pendrive’em w nie jest łatwym zadaniem, zwłaszcza po założeniu plastikowej zaślepki.

Co jednak istotne, Asus ProArt PA34V może łączyć się z laptopem przez USB-C ze wsparciem interfejsu Thunderbolt 3 (40 Gbps). Nie każdy monitor ze złączem USB-C to potrafi. Znalazły się tu w dodatku dwa takie porty. Do drugiego można wpiąć łańcuchowo kolejne urządzenia, np. dyski SSD, które wykryje komputer wpięty w pierwszy.

A jak z jakością obrazu w monitorze Asus ProArt PA34V?

Tu naprawdę nie ma co narzekać. Panel typu LCD IPS o kontraście 1000:1 oraz luminacji 300 kandeli ma 10-bitową matrycę (HDR10, REC.2020), która potrafi wyświetlić 1,07 mld odcieni barw. Pokrywa w 100 proc. przestrzeń sRGB (Delta E < 2). Czas reakcji to 5 ms. Do tego dochodzi odświeżanie od 48 Hz do 100 Hz, co ucieszy graczy.

Po podłączeniu do MacBooka Pro 2017 poprzez USB-C (Thunderbolt 3) monitor wybrał wartość 75 Hz. I to widać - po pierwszym uruchomieniu myślałem, że system zaczął działać płynniej ze względu na to, że renderuje mniej pikseli, a była to zasługa właśnie odświeżania. Standard w monitorach to 60 Hz.

Asus ProArt PA34V ma oczywiście swoje wady.

Jednym z nich jest pięta achillesowa bodaj wszystkich monitorów świata, czyli przyciski i menu OCD. Nawigowanie po nim to istna udręka, a po wstępnej konfiguracji tam nie zaglądałem - do filtrowania niebieskiego światła zresztą lepiej wykorzystać mechanizmy wbudowane w system operacyjny.

Asus ProArt PA34V monitor do MacBooka Thunderbolt 3 USB-C

Nie obraziłbym się też, gdyby dostęp do portów USB był łatwiejszy, a macOS nie odmontowywał podpiętych dysków przy każdej hibernacji. USB-C Thunderbolt 3 dostarcza zaś tylko 60 W mocy - to akurat, by zasilić mojego 13-calowego MacBooka Pro, ale przy potężniejszych komputerach będzie to zbyt mało.

Rozczarowały mnie też głośniki 2 x 2W.

Nie wymagam wiele, ale te zamontowane w monitorze Asus ProArt PA34V są naprawdę podłej jakości. Do odsłuchania dźwięku powiadomienia od biedy się nadają, ale już klipy ze śmiesznymi kotkami z YouTube’a wolę odtwarzać na smartfonie. Szkoda również, że nie da się sterować głośnością z poziomu macOS-a.

Po podłączeniu monitora z notebookiem przez kabel USB-C, ekran wykrywany jest po stronie laptopa jako połączony przez DisplayPort, a kontrolki audio są nieaktywne. W przypadku promowanych przez Apple’a monitorów LG UltraFine 5K, które tak samo jak ten Asus korzystają z interfejsu Thunderbolt 3, ta sztuka się udała.

Asus ProArt PA34V monitor do MacBooka Thunderbolt 3 USB-C

Zauważyłem też, że MacBook Pro do którego podpięty został Asus ProArt PA34V potrafił zgłupieć po uruchamianiu takich programów jak Adobe Premiere i późniejszym podłączeniu słuchawek. Dźwięk z aplikacji do obróbki audio i wideo wysyłany był potem nadal do monitora, a nie do wyjścia minijack w komputerze.

W przypadku innych wyświetlaczy podpinanych do MacBooka Pro czegoś podobnego nie zauważyłem. Wygląda to jednak na problem z oprogramowaniem, a nie ze sprzętem. Nie raz i nie dwa to właśnie z winy Apple’a monitory podpinane przez USB-C lub Thunderbolt 3 nie działały do końca prawidłowo.

Ta mała niedogodność nie wpływa też na końcową ocenę tego monitora. Dla osób, które poszukują sprzętu podpinanego do komputera przez USB-C z Thunderbolt 3, a nie wymagają rozdzielczości 4K, Asus ProArt PA34V będzie z pewnością bardzo dobrym wyborem.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst