Bankowość  / Felieton

Nie dostanie pan PIN-u do karty i co nam pan zrobi. Z bankowością elektroniczną wciąż miewamy pod górkę

Parafraza kultowego tekstu z Misia idealnie pasuje do sytuacji, w której uzyskanie PIN-u do karty prawie przekroczyło moje możliwości.

Historia zaczyna się w momencie, gdy skuszony promocją postanowiłem skorzystać z usług banku BGŻ BNP Paribas. Proces założenia konta przebiegł bezproblemowo – począwszy od podpisania dokumentów z udziałem kuriera, po aktywację konta w internecie.

Schody zaczęły się w momencie otrzymania karty.

Owszem, można ją aktywować za pomocą konta przez sieć, ale uzyskanie kodu PIN wymaga już skorzystania z telefonu. Teoretycznie to nie problem. Teoretycznie.

Bank wymaga wysłania wiadomości o określonej treści na numer 4884. Następnie na ten sam numer prześle wiadomość zwrotną z PIN-em, o ile numer adresata będzie zgadzał się z wnioskiem. Postępując wedle tych zaleceń, spotkałem się z odmową wysłania wiadomości. Co na to bank?

(…) proszę o kontakt z operatorem Pana sieci komórkowej w celu odblokowania możliwości wysłania wiadomości na numery skrócone – odpisała pani Marta.

O możliwość wysyłki sms-a na numer 4884 zapytałem Virgin Mobile, mojego operatora. Odpowiedź była jednak mało pozytywna.

Obecnie nasz dział pracuje nad umożliwieniem korzystania ze wskazanego numeru. Na obecną chwilę (…) korzystanie z tego numeru nie jest możliwe – odpisała pani Lidia.

Później pan Grzegorz dodał:

Z informacji wynikających z naszego działu technicznego, niestety ale w ogóle nie będziemy obsługiwać tego numeru.

Czy to znaczy, że w ogóle nie będę mógł korzystać z karty? Czy zostały mi tylko przenosiny do innego operatora, którego nie dotyczą te ograniczenia? A może PIN można otrzymać drogą listowną?

Z tym ostatnim pytaniem udałem się na infolinię banku, gdzie konsultantka rozłożyła ręce w myśl powiedzenia „Nie będzie Pan miał PIN-u do karty i co nam Pan zrobi”.

Po kilku dniach przypomniałem się bankowi mailowo – a nuż coś się zmieniło. Tym razem dostałem informację, że – a i owszem – PIN można dostać listownie, ale trzeba za to zapłacić 15 zł. Dyspozycji zaś nie można złożyć inaczej jak przez infolinię lub odwiedzając placówkę banku.

Miałem więc dwie opcje: spędzić kolejny kwadrans (co najmniej) na infolinii albo godzinę jadąc do banku.

Historia zakończyła się happy endem, ale nauczyła mnie kilku rzeczy:

Operatorzy wirtualni mają swoje ograniczenia.

Virgin Mobile mógł włączyć na moim koncie numery premium, ale 4884 znalazł się już poza zasięgiem. Gdyby nie możliwość wysyłki PIN-u pocztą, musiałbym zainwestować dodatkowy czas w przeniesienie numeru do innego operatora.

Przy wielu bankowych czynnościach wciąż mamy pod górkę.

Nie mam tu na myśli tylko zamykania konta czy karty (co w wielu bankach wciąż można zrobić tylko osobiście w placówce), ale zlecanie wysyłki PIN-u z poziomu internetowego systemu. Doświadczenie korzystania z konta w BGŻ BNP Paribas przypomina zresztą podróż wehikułem czasu przynajmniej 5 lat wstecz.

Francuski bank nie jest tu jednak odosobniony. Nie dalej jak w sierpniu musiałem osobiście udać się do oddziału BZ WBK, aby konsultanci mogli wprowadzić do systemu mój nowy dowód tożsamości. Zainwestowanie w rozbudowę systemu informatycznego powinno przynieść bankowi oszczędności w postaci automatyzacji niektórych czynności i mniejszych kolejek placówkach. Wielka szkoda, że prostych - z pozoru - spraw nie można jeszcze załatwić zdalnie.

Z karty można bez problemu korzystać bez PIN-u.

Oczywiście tylko w internecie. Wtedy płatności autoryzujemy kodem CVV.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst