Media  / Artykuł

W idealnym świecie ta aplikacja nikomu by się nie przydała. I see you ma pomagać w poszukiwaniach ludzi i rzeczy

I see you to aplikacja na Androida, która może uratować to, co mamy najcenniejsze, czyli członków rodziny. Pomoże zlokalizować zagubione dziecko, ale także zwierzaka, walizkę czy rower. I see you bazuje na sieci użytkowników, którzy mogę zobaczyć zgubę w swoim otoczeniu i zgłosić jej odnalezienie.

Jak działa I see you?

Najpierw wprowadzamy dane o dziecku lub posiadanej rzeczy. Możemy również dodać zdjęcie czy opis zawierający informacje o znakach szczególnych. W razie potrzeby wciskamy duży, czerwony przycisk, który równa się zgłoszeniu zaginięcia. W tym momencie inni użytkownicy aplikacji dostają informację o zaginionym lub zgubie i sugestię, by rozejrzeli się w swoim otoczeniu w poszukiwaniu wałęsającej się pociechy lub biegającego swobodnie pieska.

Jeśli zaś znajdziemy się w rejonie czyichś poszukiwań dostaniemy powiadomienie ze szczegółami o zgubie i możliwość rozpoczęcia czatu w razie jej odnalezienia.

Skuteczność aplikacji zależy jednak głównie od liczby użytkowników i właśnie od tej kwestii zacząłem swoją rozmowę z Marcinem Lorychem, współtwórcą I see You.

Karol Kopańko, Spider's Web: Jak widzę dotychczas macie państwo na koncie nieco powyżej 500 ściągnięć, to chyba nieco za mało, aby aplikacja spełniała swoje zadanie, prawda?

Marcin Lorych, I see You: Tak, to w zupełności prawda. Wymagana liczba użytkowników jest dużo większa. Teoretyczne wyliczenia wskazują na liczbę około 20 tys. użytkowników w Warszawie i okolicach.

Dlaczego akurat tyle?

Chodzi o to, aby zgłoszony alert trafił do około 100 telefonów i zguba miała szansę być odnaleziona.

A docelowo ilu chcecie mieć posiadaczy w Polsce?

Nawet milion. Teraz stajemy przed najważniejszym wyzwaniem - rozpropagowaniem aplikacji.

A co z zagranicą? Załóżmy, że jestem na wakacjach. Teoretycznie także mogę tam skorzystać z I see You, ale domyślam się, że poza granicami Polski aplikacja nie jest znana. 

Pierwszym krajem jest oczywiście Polska. Za granicą chcemy powielić sprawdzone u nas sposoby promocji.

Jakie konkretnie?

Chodzi o ambasadorów I see You, czyli osoby najbardziej "zarażone naszą ideą". W chwili obecnej mamy już chętnych w Niemczech, Belgii, Grecji, Włoszech, Czechach, rozmawiamy z jedną organizacją z Australii. Zasięg globalny ma sens - aplikacja będzie wtedy pomocna w każdym zakątku świata - nawet w krajach w których panuje język którego nie znamy. W planach mamy również rozmowy z operatorami komórkowymi o możliwości darmowego roamingu na obsługę przesyłu danych pakietowych na potrzeby aplikacji również poza UE.

Świetne plany. Życzę, aby się udało. Na koniec jeszcze pytanie o monetyzację.

To do stworzenia aplikacji zmotywowały nas przeżycia osobiste. Celem nadrzędnym było zrealizowanie pomysłu, w który wspólnie uwierzyliśmy, a który jest pożyteczny. Aplikacja ma być darmowa. Ma być bez reklam. To pewne.

Być może kiedyś, mając wielu użytkowników, pojawi się opcja monetyzacji „exit only”, czyli sprzedaż inwestorowi. Tego nie wykluczamy.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst