Gry  / Recenzja

Najlepsza przenośna piłka nożna, jaka kiedykolwiek powstała. FIFA 18 na Nintendo Switch - recenzja

Nie korzysta z nowoczesnego silnika Frostbite. Nie posiada trybu fabularnego. Nie pozwala na rozgrywkę online ze znajomym. Mimo tego, FIFA 18 dla Switcha jest najlepszą mobilną odsłoną piłki nożnej, jaka kiedykolwiek powstała. Jak to w ogóle możliwe?

Odpowiedź jest bardzo prosta - chodzi o zacieranie granic. Żadna inna FIFA na żadną inną przenośną platformę nie była tak blisko stacjonarnej edycji dla konsol i komputerów. Świat mobilnej piłki zbliżył się do piłki telewizyjno-kanapowej na dystans mniejszy niż kiedykolwiek wcześniej. Różnice w dalszym ciągu istnieją, ale to pierwszy raz, gdy fan serii może zadać sobie pytanie: wolę lepszą grafikę i więcej trybów na stacjonarnej konsoli, czy dopracowaną wersję mobilną, którą zabiorę wszędzie ze sobą?

FIFA 18 dla konsoli Nintendo Switch nie musi mieć kompleksów względem stacjonarnej edycji.

Wszystko za sprawą trybu Ultimate Team, który po raz pierwszy pojawia się na na przenośnej konsoli w niewykastrowanej formie. FUT to współcześnie najważniejsza część każdej nowej FIFY. Mechanizm zbierania i kolekcjonowania piłkarzy wydłuża żywotność piłkarskiej symulacji o długie tygodnie, jak nie miesiące. Ultimate Team od kilku lat stanowi esencję FIFY, a edycja na Nintendo Switch nie jest jej pozbawiona.

Oto i on - przenośny FUT w pełnej krasie

FUT na Switchu pozwala na wszystko to, co znamy z PS4 oraz XONE. Mamy tutaj sezony offline oraz online, turnieje offline i online, drafty z losowymi piłkarzami, drużyny tygodnia, rynek transferowy, sklep z kartami i tak dalej. Co ważne, ekonomia wewnątrz FUT dla Switcha jest zdrowa i żywa. W momencie pisania tego tekstu mam dostęp do 19 691 ofert transferowych. Nie jestem pewien, czy konsola Nintendo korzysta ze wspólnego rynku dla Xboksa oraz PlayStation, ale nawet bez tej wiedzy mogę zagwarantować, że rynek spełnia swoje zadanie.

Czego FIFA 18 na Switchu nie ma? Trzy największe braki to kolejno:

Tryb fabularny. Posiadacze Switcha nie są w stanie kontynuować przygód Huntera - fikcyjnego piłkarza, który w 2017 roku dostał swoją własną interaktywną historię. Dla mnie, osoby która w FIFIE najbardziej ceni menadżerską karierę, FUT oraz rozgrywkę ze znajomym przed jednym TV, nie jest to wielka strata. Kampania Huntera została jednak przyjęta dosyć ciepło i mimo wszystko szkoda, że zabrakło jej na Switchu. To zawsze jakaś wartość dodana.

Rozgrywka online ze znajomymi. To już poważne niedopatrzenie, które nigdy nie powinno mieć miejsca. FIFA 18 na Switchu nie pozwala na szybką rozgrywkę ze znajomym za pomocą sieci. Powód? Według EA Sports jest nim środowisko konsoli Nintendo, które nie wspiera systemowych zaproszeń do gry. Taka argumentacja jest dla mnie niewystarczająca. Inni deweloperzy obchodzą problem zaproszeń dzięki sieciowym lobby, które jest w stanie stworzyć każdy gracz. W nowej FIFIE tego nie ma, co wskazuje na lenistwo producentów.

[gallery link="file" ids="600833,600821,600815"]

Natychmiastowe zmiany. FIFA 18 na PC, PS4 oraz XONE wprowadza kapitalną nowość, jaką są błyskawiczne zmiany piłkarzy w trakcie meczu. Podczas drugiej połowy spotkania system sam podsyła nam pod nos proponowane zmiany, a my możemy je zaakceptować przytrzymując na kilka sekund spust kontrolera. Dla niedzielnych graczy, którzy nie chcą spędzać w ekranach interfejsu dłużej niż kilkanaście sekund, to bardzo praktyczne rozwiązanie. Tym bardziej boli, że zabrakło go na Switchu, który jest profilowany pod rodzinną rozgrywkę i niezobowiązującą zabawę.

Pomimo tych niedoskonałości, w przenośną FIFĘ 18 gra się bardzo, bardzo przyjemnie. Co ciekawe, trochę inaczej niż na PS4.

Mobilna FIFA jest nieco bardziej… przewidywalna. Zachowawcza. Bezpieczna. Jak gdyby brak środowiska fizycznego na silniku Frostbite wpłynął na piłkarską fantazję zawodników. Ci są sztywniejsi. Ich zagrania są bardziej schematyczne i szablonowe. Mniej w nich ludzi, z naszymi ludzkimi błędami i niedskoanłościami. Porównując rozgrywkę na tym samym poziomie trudności, na PS4 pada o wiele więcej kartek. Jest więcej autów. Złych podań. Kiepskich przyjęć. Nawet kontuzji. Po prostu więcej „mięsa”.

Nie oznacza to jednak, że FIFA 18 dla Switcha jest ograniczona albo nijaka. Nie, nie, nie. Jestem pod wrażenie, jak bardzo mobilna rozgrywka jest zbliżona do tej stacjonarnej. Po raz pierwszy w swojej historii gracza nie czuję, że mam do czynienia z półproduktem. Takie uczucie towarzyszyło mi na PSP oraz Vicie. Teraz go zabrakło. To bardzo przyjemne, mieć świadomość, że w plecaku znajduje się tak samo rozbudowana, skomplikowana i wszechstronna piłkarska symulacja, jak na stacjonarnej konsoli. Mobilność to gigantyczny atut FIFY.

FIFA 18 nie korzysta z silnika Frostbite. To widać, chociaż i tak nie jest źle

Wraz z mobilnością wiąże się większa przystępność. Gdy gramy przeciwko znajomemu, nie potrzebujemy dodatkowego pada. Wystarczy, że podamy mu jeden z dwóch Joy-Conów. Konsolę możemy postawić na jakiejś płaskiej powierzchni i już jesteśmy w stanie rozpocząć własny turniej, na przykład podczas podróży pociągiem. Kapitalna sprawa. Szybka seria rozgrywek z kumplami w barze, w szkole, w pracy - kilka lat temu zabiłbym za taką możliwość. Dzisiaj Switch na to pozwala, a wspólne granie przed jednym przenośnym ekranem to już standard.

Panie Szpakowski, to już rozdwojenie jaźni!

Na osobny akapit zasługują komentatorzy. Przenośna FIFA 18 jest w pełni po polsku, ze Szpakowskim oraz Laskowskim towarzyszącym graczowi. Świetna sprawa. Szkoda tylko, że najpopularniejszy polski komentator nie nadąża za sytuacją na ekranie. Szpakowskiego często dopada rozdwojenie jaźni. Najpierw krzyczy „piękne podanie!”, aby pól sekundy później dodać „no, z takimi podaniami to nie wyjdą z własnej połowy”. Po „wspaniałe przejęcie!” dostałem reprymendę „piłkarz musi więcej pracować w defensywie”. Takie kwiatki można mnożyć.

Związek ze Szpakowskim to emocjonalny rollercoaster, podczas którego niczego nie możesz być pewien. Dzisiaj cię kocha, jutro nienawidzi. Skrypty dopasowujące konkretne linie komentarza nie nadążają za wydarzeniami na boisku. Do tego system ma problem z błędną analizą oraz predykcją wydarzeń w polu. Nie przypominam sobie, żeby poprzednie FIFY miały w tym obszarze takie problemy.

Grze FIFA 18 na Switchu daleko do doskonałości.

EA Sports ma wielkie pole do popisu, jeżeli chodzi o poprawki przy przyszłorocznej Dziewiętnastce. Jednak nawet bez nich w mobilną piłkę gra się rewelacyjnie. Szybki meczyk w pociągu lub autobusie to kapitalna możliwość, której brakowało mi przez wiele długich lat.

Największe zalety:

  • Najlepsza mobilna FIFA jaka kiedykolwiek powstała
  • Pełna polska wersja językowa do wyboru
  • Grafika daje radę
  • FIFA Ultimate Team!
  • Wspólna gra ze znajomym przed jedną konsolą
  • Nieco tańsza od wersji na PS4/XONE

Największe wady:

  • Brak trybu fabularnego mogę wybaczyć. Brak zaproszeń do rozgrywki online już nie
  • Gra w trybie FUT wariuje po uśpieniu, z powodu automatycznego rozłączenia z siecią
  • Szpakowski nie nadąża za wydarzeniami na ekranie
  • Analogi Joy-Conów nie są tak precyzyjne jak w padzie od PS4 czy Xboksa One

Rekomendacja: Warto

Fizyczne kontrolery, mobilna formuła, pełnoprawny FUT oraz rozbudowana mechanika - to wszystko składa się na naprawdę dojrzały produkt, który skutecznie rywalizuje ze stacjonarnymi edycjami. Nie będzie przesadą, jeżeli napiszę, że fani FIFY mają ciężki orzech do zgryzienia. To pierwszy raz, kiedy podwójne kupno tej gry nie brzmi jak szaleństwo, a wiele osób zdecyduje się na taki ruch, właśnie ze względu na walor mobilności.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst