Tech  / Artykuł

Spotify w końcu uruchamia streaming materiałów wideo. Na razie to jednak bardzo ostrożna próba

Choć dziś Spotify jest niekwestionowanym liderem rynku strumieniowania muzyki, to patrząc na depczących Szwedom po piętach rywali, taki stan rzeczy może nie utrzymać się na długo. Dlatego Spotify próbuje rozszerzyć bazę użytkowników, wprowadzając do swojej oferty podcasty i… sieciowe wideo.

Od czasu, gdy Spotify zapowiedziało wprowadzenie do swojej usługi materiałów wideo i podcastów, minęło już ponad pół roku. W końcu jednak “nowe Spotify” trafiło na urządzenia z Androidem (niebawem pojawi się także na iOS), choć - oczywiście - nie uraczymy tej nowości w Polsce. W tej chwili nowe treści dostępne są tylko w Szwecji, Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Niemczech, choć nie ulega wątpliwości, że rozszerzenie usługi jest tylko kwestią czasu.

A może nie tylko czasu, lecz może przede wszystkim tego, jak użytkownicy przyjmą zmiany w Spotify.

Jak słusznie podkreślił Wall Street Journal, o sukcesie lub porażce “nowego Spotify” zadecyduje to, czy usłudze uda się nauczyć użytkowników obsługi na nowo i wykształcić inne przyzwyczajenia. W tej chwili ze Spotify korzystamy w przeważającej części mobilnie, znacznie mniej osób uruchamia usługę na desktopach. Niezależnie od miejsca słuchania, Spotify stanowi jednak tło, nie jest głównym miejscem skupienia uwagi.

Aby wideo odniosło sukces, Spotify musi przekonać użytkowników, by częściej patrzyli się w ich aplikację. Na razie jednak nie chce robić tego zbyt gwałtownie, dlatego też nowa treść ulokowana jest w zakładce “przeglądaj”, pod osobną kategorią. Jak mówią przedstawiciele firmy dla WSJ, w tej chwili wideo nie jest nastawione na przynoszenie zysku (choć oczywiście stosowny procent od oglądalności odprowadzany jest do twórców). Dlatego też w wideo nie znajdziemy reklam, ani żadnych innych form zarobku. Wprowadzenie wideo do Spotify ma w początkowej fazie przyciągnąć większą rzeszę klientów, poszerzając i tak już imponującą bazę użytkowników - jest ich aż 75 milionów, z czego 20 milionów to płacący subskrybenci.

Co znajdziemy w nowym Spotify?

Przede wszystkim krótkie klipy wideo dostarczane przez takie podmioty jak ESPN, Comedy Central, MTV, BBC czy Slate. Jeśli jednak ktoś oczekiwał pełnych odcinków czy kanałów informacyjnych, to srogo się zawiedzie - użytkownicy Spotify otrzymają tylko krótkie urywki całości materiałów. Choć może się to wydawać dziwne, to tkwi w tym pewna logika - najmocniejszą bodajże stroną Spotify są playlisty, sugerujące konkretną muzykę zależnie od upodobań, gatunku, nastroju, etc. Ta mocna strona ma znaleźć też przełożenie w wideo, gdzie konkretne, krótkie klipy będą serwowane w playlistach typu “News of the day”, czy “Laughs for Lunch”.

Możliwe jest, że do Spotify zaczną też napływać formaty, które do tej pory królowały na YouTubie, na co może wskazywać obecność w usłudze popularnej serii “Epic Rap Battles”.

Oprócz tego do Spotify wkraczają również podcasty, które na polskim rynku może nie cieszą się przesadną popularnością, ale chociażby w Stanach Zjednoczonych są niezwykle chętnie słuchaną formą i z pewnością ich obecność ma szanse przyciągnąć nowych użytkowników.

Konkurencja idzie łeb w łeb.

To, co pokazał dziś Spotify, nie jest niestety w żadnym stopniu rewolucyjne na tle innych platform streamingowych, w których wideo - w różnych formach - już od jakiegoś czasu jest obecne. Wyjątkiem jest tutaj Apple Music, ale jeśli spojrzymy chociażby na Tidala i propozycje Google’a, to zobaczymy, że oni również próbują ugryźć kawałek tego tortu.

Tidal proponuje użytkownikom wideo skupione stricte wokół muzyki, a zatem teledyski oraz występy na żywo. Do tego co tydzień możemy obejrzeć koncerty różnych wykonawców z całego świata - to daje Tidalowi ekskluzywną zawartość, której nie znajdziemy nigdzie indziej (przynajmniej przez jakiś czas od publikacji).

Można by pomyśleć, że Google Play Music, podobnie jak Apple Music, nie oferuje treści wideo. Tak jest na naszym rynku, lecz w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii od niedawna dostępny jest YouTube RED, do którego dostęp otrzymują wszyscy subskrybenci GPM i vice versa. A to już medium nastawione stricte na wideo, zarówno to autorstwa innych twórców, jak i - w niedalekiej przyszłości - treści własne. Do tego w Google Play Music również zaczynają pojawiać się podcasty, więc i tutaj Google równa się ze swoim streamingowym rywalem.

A to oznacza, że Spotify, chcąc zawalczyć szczególnie z YouTube RED, będzie musiał zaoferować użytkownikom coś więcej, niż tylko przeklejone, skrócone wideo z kanałów telewizyjnych, podane w formie playlist. Bardzo dużo zależy tutaj od dostawców treści, bo to oni zadecydują o tym, jaką treść i w jakiej formie udostępnić na Spotify, co przełoży się bezpośrednio na zainteresowanie użytkowników.

Dodajmy do tego jeszcze inne platformy sieciowego wideo, jak chociażby rosnącego w siłę na tym polu Facebooka, Vimeo, Snapchata, Vine’a, nie mówiąc już o usługach jak Periscope i Meerkat, i widać wyraźnie, że przed Spotify naprawdę długa, długa droga.

Twórcy usługi są jednak tego świadomi, dlatego sami wyraźnie podkreślają, że wprowadzenie wideo do Spotify jest na razie swego rodzaju testem, sprawdzeniem, czy uda się przyciągnąć słuchacza muzyki w stronę oglądania sieciowego wideo. Jeśli pomysł spali na panewce, to zapewne wideo zniknie z bazy Spotify równie szybko, jak się pojawiło.

Czytaj również:

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst