Oprogramowanie  / Felieton

Pudełka z Windows 10 są rozpaczliwą próbą zwrócenia uwagi użytkowników

244 interakcji
dołącz do dyskusji

Do sieci wyciekły grafiki przedstawiające prawdopodobny wygląd pudełek nadchodzącego systemu Windows 10. Jednoznacznie pokazują one, do jakiej grupy docelowej Microsoft kieruje swój system operacyjny.

Opakowania te cechują się bardzo minimalistycznym wzornictwem. Na przedniej części znajduje się logo Microsoftu, opis wersji (“Windows 10 Home” lub “Windows 10 Pro”) oraz grafika przedstawiająca domyślny pulpit systemu Windows wraz z Menu Start. Pulpit, boki pudełka i opis wersji cechują się takim samym kolorem, dzięki czemu pudełko wygląda wyjątkowo spójnie, a poszczególne wersje jest łatwo od siebie odróżnić.

Choć firma z Redmond oficjalnie nie potwierdziła wyglądu opakowań swojego systemu, można z dużą dozą prawdopodobieństwa uznać, że zaprezentowane grafiki są prawdziwe. Kolorystyka i minimalistyczne wzornictwo wyglądają na ewolucję opakowań innych programowych produktów Microsoftu, takich jak pakiet Visual Studio oraz Office 365.

Może się wydawać, że pudełka te nie powinny nikogo interesować. W końcu zdecydowana większość użytkowników ich nie zobaczy. Ich komputery wyposażone w systemy Windows 7 i Windows 8 zostaną automatycznie zaktualizowane do “dziesiątki”. Jednak jest inaczej, ponieważ te pudełka mają ukryty przekaz. Niosą ze sobą wiadomość.

Brzmi ona “Zrobimy dla was wszystko, tylko nie opuszczajcie nas”.

By to dostrzec, wystarczy spojrzeć jeszcze raz na grafikę i dostrzec, czym Microsoft promując Windowsa 10 chce pochwalić się najbardziej. Zamiast pokazać gołe Menu systemu lub pulpit, duże elementy, które da się ładnie zaprezentować, firma z Redmond uznała, że na pudełku musi się znaleźć Menu Start! Panel, składający się z wielu małych elementów, który może dobrze wyglądać na 24-calowym ekranie, ale na małym pudełku prezentuje się komicznie.

windows 10 pudełka

Z tego małego Menu Start nic nie odczytasz, nic na nim nie sprawdzisz. Na dobrą sprawę nie dowiesz się, jak dokładnie ono wygląda. Element ten pasuje do minimalistycznego pudełka jak pięść do nosa i ma za zadanie pokazać tylko, że Microsoft zawrócił ze ścieżki obranej przy tworzeniu znienawidzonego Windows 8 i powrócił do swoich poprzednich rozwiązań.

Firma z Redmond mogła sobie darować tę walkę o klienta, zwłaszcza że, jak wcześniej wspominałem, na kupno pudełkowej wersji systemu zapewne zdecydują się posiadacze składaków. Entuzjaści, którzy znają się na komputerach i wiedzą, czego chcą. Wiedzą, czym jest Windows 10 i że ma Menu Start.

Nie do końca rozumiem, dlaczego Microsoft to zrobił.

Początkowo starałem się wmówić sobie, że może tym ruchem firma z Redmond stara się zaistnieć w mediach. Liczyć na to, że osoby nieprzekonane po zobaczeniu okładki Windows 10 w pismach i portalach branżowych zdecydują się na aktualizację. Ale to tak nie działa. O Windows 10 i Menu Start mówi się tak dużo, że o tej zmianie usłyszał chyba każdy, zaczynając od informatyka pracującego w korporacji, po Panią Basię z warzywniaka. Nie ma sensu ponownie wałkować tego samego tematu.

Zwłaszcza, że Microsoft już udowodnił, jak ważne jest dla niego zdanie użytkowników systemu.  Dowodem na to jest program Windows Insider, dzięki któremu w tracie testów najwięksi entuzjaści dzielą się swoimi spostrzeżeniami na temat nadchodzącego systemu, a Microsoft potulnie je wprowadza.

Być może nie jest to droga, którą powinna wybierać firma innowacyjna, ale gigant z Redmond tak bardzo nadwyrężył zaufanie swoich klientów, że po prostu nie ma innego wyjścia. Musi słuchać głosu użytkowników i reagować tak, jak oni sobie tego życzą. I wszystko wskazuje na to, że ta strategia w najbliższej perspektywie mu się opłaci.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst