REKLAMA

Nigdy byś nie pomyślał, że taka aplikacja może mieć kilkadziesiąt milionów użytkowników. I inwestora

Ponad 32 miliony użytkowników ze 192 krajów na całym świecie - nie, to nie wyniki kolejnej aplikacji do randkowania, "bezpiecznego" komunikatora, czy prostej, ale wciągającej gry. Wprost przeciwnie - taki rezultat udało się w około 2 lata uzyskać aplikacji, która służy (w uproszczeniu) do... modlitwy. A w całej tej sprawie jest jeszcze polski wątek.

Nigdy byś nie pomyślał, że taka aplikacja może mieć kilkadziesiąt milionów użytkowników. I inwestora
REKLAMA

Jeśli nigdy nie słyszeliście o Instapray, bo właśnie o ten program, dostępny dla iOS i Androida chodzi, raczej nie ma powodu do obaw. Sam miałem początkowo pewne problemy ze zrozumieniem czym faktycznie jest ta aplikacja i do czego służy. Nie oznacza to jednak, że jest to pozycja w ogóle w naszym kraju nieznana - lista użytkowników znajdujących się "w okolicy" jest całkiem spora i wcale nie składa się wyłącznie z wpisów osób, które postanowiły się przywitać.

REKLAMA

Jeden rzut oka po instalacji niemal od razu rozwiewa wszelkie wątpliwości dotyczące tego, do czego Instapray służy. To zamknięty w bardzo atrakcyjną i nowoczesną formę nietypowy portal społecznościowy, na którym... no właśnie. Jednoznaczna, krótka definicja nie jest aż taka prosta. W największym skrócie, możemy tutaj poszukać wsparcia, odpowiedzi na dręczące nas pytania, czy po prostu bratnich dusz, które np. zmagają się z tymi sami problemami co my. Z drugiej strony, możemy to samo, wsparcie czy odpowiedzi, zaoferować innym potrzebującym.

Zrzut ekranu 2015-02-13 13.10.48

W jaki sposób odbywa się to wszystko? Częściowo wygląda to dokładnie tak samo, jak na Facebooku czy Twitterze - tworzymy prosty wpis, w którym prosimy o... modlitwę za określony cel, czy też modlitwę w formie wsparcia w trudnej chwili. Pod naszym tekstem znajdują się dość standardowe przyciski udostępniania, komentowania i "lubienia", choć ten ostatni różni się od facebookowego "Like" i został podpisany po prostu "Pray".

REKLAMA

Zamiast więc osób "lubiących" nasz status, co czasami niekoniecznie odzwierciedla to, co chciałyby nam przekazać, mamy listę osób, które wspierają nas w naszej sprawie - czy to faktycznie się modląc, czy to po prostu trzymając za nas kciuki.

Jak podkreśla bowiem serwis VentureBeat, który jako jeden z pierwszych poinformował o przekroczeniu przez aplikację granicy 30 mln użytkowników, twórca Instapray, Fryderyk Ovcaric - Polak, który wyemigrował do USA, wyraźnie zaznacza, że nie chodzi tu o żadną konkretną religię. Nie ma żadnego podziału czy możliwości filtrowania według wyznania. Nie można też ustawić takiego parametru w naszym profilu (choć możemy np. dodać kościół, do którego uczęszczamy).

Nie ma to po prostu większego znaczenia - po prostu liczą się głosy wsparcia, nawet jeśli udzielonego w formie widocznej dla osoby potrzebującej niewielkiej ikonki uzupełnionej licznikiem kliknięć.

REKLAMA

Oczywiście cały standardowy schemat portalu społecznościowego (tutaj dostępnego tylko z aplikacji mobilnej) musiał ulec pewnym modyfikacjom. I tak, choć pozostały np. profile, wiadomości prywatne, grupy i kategorie, ale wśród opublikowanych wpisów możemy szukać nie tylko tych w pobliżu nas, ale również tych rozwiązanych lub z odpowiedziami, czy np. tzw. słów zachęty, gdzie możemy znaleźć motywujące lub skłaniające do refleksji teksty i grafiki.

Zrzut ekranu 2015-02-13 13.19.48

Trudno jednak powiedzieć, że sukces tej aplikacji jest całkowicie zaskakujący. Owszem, być może na początku trudno było uwierzyć, że taki pomysł może w ogóle "chwycić", ale czy nie jest bezpośrednią potrzebą na potrzeby współczesnych użytkowników? Ci przecież w dalszym ciągu mają często te same problemy, co ludzie kilka pokoleń temu, kiedy jeszcze nie było Internetu, nie było narzędzi, które mogłyby w takim stopniu ułatwić cały ten proces. Na Facebooku czy Twitterze takie prośby o modlitwę czy wsparcie mogą się czasem wydawać nie na miejscu, a niektórzy nie mają po prostu odwagi, żeby o to publicznie poprosić, podpisując się swoim imieniem i nazwiskiem.

Tutaj mogą to zrobić pod pseudonimem (choć nie muszą), jednocześnie licząc na to, że ich głos dostrzegą i wesprą (choćby jednym kliknięciem) osoby z całego świata. W niektórych przypadkach potrafi to z całą pewnością dać wiele, nawet jeśli wysiłek, w porównaniu do klasycznego wsparcia jest raczej minimalny.

REKLAMA

Ciekawym polskim akcentem, poza samym pomysłodawcą aplikacji, jest fakt, gdzie została wykonana cała aplikacja.

Ovcaric zlecił bowiem stworzenie programu zespołowi programistów znajdującemu się... w Polsce i opłacając ich z własnych oszczędności. Dopiero rok temu pojawił się inwestor, ale za to jaki. Potencjał aplikacji, choć jeszcze nie wiadomo, w jaki sposób mającej na siebie zarabiać, dostrzegł Peter Thiel - znany inwestor i twórca PayPala.

Można więc bez wahania stwierdzić, że udało się okryć kolejną niszę, choć kilkadziesiąt milionów osób raczej trudno nią nazwać, o której jeszcze jakiś czas temu mało kto w ogóle by pomyślał. Udało się przenieść do Internetu aspekt życia, który teoretycznie jest całkowicie nie do przeniesienia, a w formie cyfrowej powinien tracić większość ze swojej wartości. A jednak, sądząc po liczbie użytkowników i ich opinia, tak wcale się nie stało.

REKLAMA

Co jeszcze przeniesie się w ten sposób z realnego życia do Sieci?

* Zdjęcie główne pochodzi z serwisu Shutterstock.

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-29T20:04:36+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T19:39:13+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T18:42:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T18:06:27+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T17:54:39+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T17:52:21+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T17:30:22+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T17:27:48+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T16:46:10+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T15:49:55+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T15:03:47+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T14:49:08+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA