Tech  / News

Filmy w Google Play właśnie wylądowały w Polsce!

Picture of the author
236 interakcji
dołącz do dyskusji

Co prawda prześcignęły nas Burkina Faso, Kambodża i Gabon, ale Filmy z Google Play trafiły w końcu także do naszego kraju! Od dziś użytkownicy urządzeń z Androidem oraz posiadacze komputerów mogą wypożyczać i kupować na własność filmy, które potem można oglądać w dedykowanej aplikacji, przez stronę internetową lub nawet z poziomu YouTube’a. To kolejna po Google Muzyka i Google Książki usługa giganta z Mountain View, która trafia do kraju nad Wisłą i rozszerza ofertę Google Play.

Mieszkańcy wymienionych we wstępie krajów dostały juz w marcu możliwość odtwarzania zasobów filmów zgromadzonych w usłudze Google (na seriale musimy jeszcze poczekać). Polacy nadal w celu bycia na bieżąco ze światową kulturą muszą albo piracić (co jest naganne), albo kombinować z obchodzeniem regionalnych zabezpieczeń (co jest kontrowersyjne), albo czekać aż łaskawie polski dystrybutor udostępni z grubym opóźnieniem materiały (co jest dla Kowalskiego niezrozumiałe).

Google otwiera się na Polskę

Nie mam zamiaru dziś wdawać się w nieśmiertelną dysputę dotyczącą piractwa, bo to nie czas i miejsce. Zamiast tego chciałem podzielić się z Wami radosną nowiną, że usługa Google Play Movies oficjalnie wystartowała w naszym kraju, poszerzając ofertę sklepu Google Play o materiały wideo. Użytkownicy systemu Android, a także wszystkie inne osoby posiadające konto Google, mogą już legalnie nabywać cyfrowe treści (aplikacja na iOS nie jest jeszcze dostępna w naszym kraju, a po pobraniu jej z amerykańskiego App Store nie da się odtworzyć kupionej wcześniej treści).

Dodam też nie bez satysfakcji, że rychły start nowej usługi w naszym kraju przepowiadałem na Spider’s Web już na początku czerwca. Natrafiłem wtedy na możliwość odtwarzania kupionych wcześniej w Google Play przez proxy materiałów z poziomu YouTube’a i aplikacji mobilnej po ręcznym wymuszeniu aktualizacji. Okazało się, że Google zadbało już o przetłumaczenie usługi na nasz język, a aplikacja wydawała się tylko czekać na włączenie modułu płatności.

Nowa zakładka w Google Play pojawiła się dziś

Przez chwilą pierwsi polscy użytkownicy smartfonów i tabletów z Androidem otrzymali możliwość wejścia do sekcji filmów. Jej wygląd nie jest oczywiście żadnym zaskoczeniem, bo sklep jest analogiczny do innych podkategorii w Google Play: aplikacji, muzyki i książek. Wedle informacji, do których dotarł Spider’s Web, na start udostępnione zostanie 500 filmów z polskimi napisami, a pozostałe treści będą miały angielskie dialogi. W niektórych przypadkach pojawią się przynajmniej angielskie napisy, które ułatwią zrozumienie treści.

Oczywiście brak pełnej bazy napisów nie jest w pełni komfortową sytuacja dla osób mających problemy z językiem, ale jestem pewien, że dla wielu, zwłaszcza młodych ludzi urodzonych po upadku komunizmu bariera językowa nie będzie już problemem. Musimy być też realistami: przygotowanie oficjalnych napisów z pewnością zajmuje czas i pochłania środki. Dorosło nam już na szczęście pokolenie wychowane na anglojęzycznych grach komputerowych i oryginalnym Cartoon Network, które od szkoły podstawowej miało obowiązkowe zajęcia z angielskiego.

Jest coraz lepiej

W porównaniu do sytuacji jaka miała miejsce zaraz po debiucie nowego sklepu z treściami cyfrowymi dla użytkowników Androida, jesteśmy dzisiaj już w naprawdę komfortowej sytuacji. Z początku przemiana Android Marketu w Google Play z naszej perspektywy nie miała zbyt wiele sensu: przed i po rebrandingu dostępne były w nim tylko aplikacje. To się zmienia, a Google sukcesywnie - i coraz szybciej, chociaż z dużym poślizgiem - dodaje w Polsce kolejne moduły.

Do tej pory rozszerzanie oferty giganta z Mountain View nie wzbudzało jednak we mnie większych emocji. Google Play Książki mnie nie interesują, bo nie zepnę aplikacji z czytnikiem ebooków; Google Play Muzyka pojawiło się zdecydowanie zbyt późno, bo serca i portfele Polaków chcących płacić za legalne treści zdobył już iTunes i serwisy streamingowe w postaci Spotify, Deezera i WiMP.

Jak to działa?

Pierwszym serwisem, na który prawdziwie czekałem, jest właśnie Google Play Movies & TV. Jak wspomniałem, użytkownicy mogą od teraz przeglądać katalogi i wybierać z niego ulubione pełnometrażowe produkcje w formie Video on Demand. Za każdy z filmów można płacić na kilka różnych sposobów, a Google Play jest mocno dopasowany do potrzeb różnych grup użytkowników.

Coś dla siebie znajdą fani wysokiej jakości i rozdzielczości oraz osoby, którym nie zależy na HD. Można też wybrać, czy chce się materiał wypożyczyć na określony czas, czy też dopisać go na stałe do konta. Każda z opcji to oczywiście inny poziom cenowy, a od użytkownika zależy, ile tak naprawdę będzie chciał przeznaczyć na materiał. Po zakupie zaś można oglądać materiały na komputerze, smartfonie i tablecie, a jak wejdzie do nas Chromecast, to i wygodnie i małym kosztem puści się je na telewizorze.

Google Play Movies & TV to inna liga, niż Książki i Muzyka

Google Play Movies & TV ma też jedną przewagę: tak jak ebooków i muzyki w naszym kraju od zawsze był dostatek, tak obecne do tej pory serwisy VOD leżały pod względem oferty. Usługa Google - przynajmniej w formie, w jakiej funkcjonowała do tej pory za granicą - była czymś o klasę lepszym. Cieszy mnie, że w końcu równamy do zachodu i chcę wierzyć w to, że Google nie schrzani sprawę i będziemy cieszyć się pełną ofertą.

Tak jak jednak możemy radować się z wprowadzenia Google Play Movies & TV do Polski, tak jestem przekonany, że usługa nie będzie miała tak ogromnego wzięcia, jak niektórzy entuzjaści mogliby myśleć. Użytkownicy Androida, którzy do tej pory patrzyli zazdroście na ajfoniarzy kupujących materiały w iTunes, z pewnością zaczną wymieniać złotówki na dolary w Google Play w zamian za materiały wideo - ale ta usługa nie zastąpi Polakom ikony webowego wideo: Kinomaniaka.

Czy to remedium na piractwo? Nie, aż tak daleko bym nie poszedł

Ceny w Google Play Movies & TV są po prostu dość spore, a zamiast abonamentu użytkownicy muszą płacić za dostęp do pojedynczej treści. Podobnie zresztą jak we wszystkich innych serwisach nowości nie trafiają w dniu emisji, a najbardziej zagorzali fani telewizyjnych produkcji, którym piracenie wideo nie przeszkadza, nie będą grzecznie czekać aż cały sezon trafi do katalogu.

Przyczyn piractwa jest wiele, ale jedną z mojej perspektywy istotniejszych, jest chęć bycia na bieżąco. Śledzimy w social media te same profile ulubionych produkcji i aktorów, co Amerykanie, nie chcemy zostawać w tyle. Internet pokazał nam jak wygląda zachodni świat i mamy dość lizania go przez szybkę. Chcemy uczestniczyć w światowej konsumpcji kultury, rozumieć memy internetowe, łapać wspólny język ze znajomymi z innych państw.

Google Play Movies nie będzie na te pragnienia niestety odpowiedzią, a Netflix zresztą też nie stanie się świętym Graalem polskiego rynku VOD, a tym bardziej legalnym spadkobiercą Kinomaniaka. Tak jak Spotify ma szansę zmarginalizować nieformalny obieg MP3, tak serwisy VOD to nie są “the next big thing”, ale to już temat na inną dyskusję. Jak na razie pozostaje nam się cieszyć, że Google traktuje nas coraz poważniej, a bardzo istotna jest dla mnie możliwość zapisu wideo do odtwarzania offline. Jeszcze seriale w Google Play, aplikacje Google na iOS, Amazon, Hulu, Netflix i poczujemy się prawie jak na Zachodzie...

Jeszcze tylko dorównajmy zarobkami, żeby udźwignąć ceny cyfrowych dóbr, to w ogóle będzie pięknie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst