Sprzęt  / News

Najnowsza, fajna funkcja w Skype… nie dla Windows Phone

Trzeba przyznać, że oświadczenie Microsoftu, które brzmiało „kupiliśmy Skype, ale dajemy mu pełną wolność” nie było pustym gadaniem. Najnowsza, całkiem przydatna funkcja jest dostępna na wszystkie możliwe platformy… poza jedną.

Niechętnie na co dzień porozumiewamy się ze sobą za pomocą wideorozmów. Z bardzo prostej przyczyny. Trzeba być w cichym pomieszczeniu lub mieć na sobie słuchawki, nieźle wyglądać i nie być w biegu. To samo tyczy się naszego rozmówcy, który na dodatek musi być w tym czasie przed urządzeniem zdolnym do przeprowadzenia wideorozmowy. Warunki nie zawsze sprzyjają, czasem więc wolimy zostawić wiadomość tekstową na komunikatorze, wysłać SMS-a lub maila, albo po prostu zadzwonić.

Tego problemu nie obejdzie żaden komunikator, bo nie wynika on z niedoskonałości oprogramowania, a z samej formy komunikacji. Co nie oznacza, że same wideorozmowy są złe. Po prostu muszą istnieć odpowiednie warunki, by można było je prowadzić w komfortowy dla obu stron sposób.

Wspomniałem, że dogodne warunki muszą istnieć dla dwóch osób. A co jeżeli są tylko u jednej, bo druga, na przykład, nie może rozmawiać, nie siedzi przed komputerem? Należący do Microsoftu Skype wykorzystał genialny w swojej prostocie pomysł - wideowiadomości. Wysyłasz taką do znajomego, a on lub ona może ją potem w dowolnej chwili obejrzeć. Jadę w delegację do USA? Dojeżdżam do hotelu w nocy polskiego czasu? Posyłam swojej dziewczynie wiadomość i uśmiech, że dotarłem i że całuję mocno. Miły, fajny gadżet, który już beta-testuję od jakiegoś czasu.

Dziś usługa wychodzi z bety. Co ciekawe, jest szerokodostępna dla „wszystkich” klientów Skype (jak wynika z informacji prasowej tejże firmy). Czyli w wersji dla Windows (Pulpit i Modern UI), Windows RT, OS X, iOS (iPhone i iPad), Android i BlackBerry. Nie brakuje tu wam czegoś? Oczywiście, że brakuje, wiecie to z tytułu tej notki!

Motyla noga, nawet BlackBerry dostał tę funkcję. Nie to, że bym nie lubił tej platformy (wręcz przeciwnie!), ale Windows Phone nie dość, że jest systemem tej samej firmy, która posiada Skype’a, to jeszcze ma więcej rynku niż BlackBerry 10 (co daje wyobrażenie jak ciężko wiedzie się Kanadyjczykom, ku mojemu rozżaleniu).

Zdumiewająca jest jeszcze jedna rzecz. Notka prasowa nawet przez moment nie zająkuje się na temat Windows Phone. Nie ma wpisu „wkrótce na Windows Phone”, nie ma „pracujemy nad tym”. Jest za to wzmianka o „wszystkich” platformach. O losie.

To jest nie tylko wpadka, to jest wręcz swego rodzaju faux pas. Jedną z zachęt do zakupu sprzętu z systemem Microsoftu była „głęboka integracja z platformą Skype”. To jak najbardziej jest zachęta! A tymczasem jedyną „ekskluzywną” rzeczą jest wyjątkowo udany, niezasobożerny (co wiąże się z zużyciem baterii) klient na Windows Phone. To jednak jedyna zaleta. Reszta możliwości na Windows, Windows RT i Windows Phone ma swoje odpowiedniki na innych platformach. A Xbox 360… wciąż działa w oparciu o Messengera.

Gdy Microsoft przejmował Skype, zapewniał, że nie odpuści rozwoju usługi na inne platformy i że daje pracownikom Skype’a „dużą swobodę”. Miło, że dotrzymuje słowa. Jednak jako użytkownik Microsoftu, nie odczuwam absolutnie żadnej korzyści z przejęcia tego komunikatora przez tę firmę. A powyższy przypadek pokazuje wręcz, ze czasem bywam… pomijany.

Niezmiennie zdumiony czekam kolejnych wieści. Ptaszki ćwierkają, że lada dzień Skype pokaże „coś dużego”. Na pewno nie będą to wideowiadomości dla Windows Phone… ;-)

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst