Korespondencja ze Strasburga
Wizja wprowadzenia 3-procentowego podatku cyfrowego wraca jak bumerang – i ponownie budzi więcej pytań niż entuzjazmu. Tym razem miałem jednak okazję uczestniczyć w zamkniętym spotkaniu dla branży technologicznej w Ministerstwie Cyfryzacji, podczas którego zapoznałem się z projektem ustawy oraz rozmawiałem z politykami o propozycji tej daniny.
Tajemnicą poliszynela jest fakt, że politycy wszystkich opcji dostrzegają nieuczciwość w naszych relacjach z globalnymi firmami technologicznymi, które traktują nas jak cyfrową kolonię. Czym innym jest jednak mieć tę świadomość, a czym innym podjąć realne działania, aby tę sytuację zmienić.
Zacznijmy od konkretu. Z projektu Ministerstwa Cyfryzacji wynika, że nowa danina obejmie podmioty (lub skonsolidowane grupy), które spełnią dwa warunki: Osiągają globalne przychody powyżej 1 mld euro, a jednocześnie ich przychody podlegające opodatkowaniu w Polsce przekraczają 25 mln zł rocznie.
Stawka ma wynosić 3 proc. przychodu z usług świadczonych na terytorium Polski – niezależnie od rezydencji podatkowej czy siedziby firmy. Podatek będzie pomniejszany o zapłacony w Polsce CIT, co ma zachęcać do lokalnego rozliczania zysków. Warto w tym miejscu dodać, że Google i Meta zapłaciły w Polsce łącznie mniej CIT niż np. Wirtualna Polska.
Zakres obejmuje trzy kategorie usług. Pierwszą jest umieszczanie ukierunkowanych reklam w interfejsach cyfrowych. Drugą udostępnianie platform umożliwiających interakcję między użytkownikami lub zawieranie transakcji bezpośrednio między nimi. Trzecią zaś odpłatne przekazywanie danych użytkowników wygenerowanych w wyniku ich aktywności.
Wyłączone z podatku będą media, usługi streamingowe, płatnicze i finansowe oraz platformy sprzedające bezpośrednio.
Projektodawcy argumentują, że platformy społecznościowe przestały być wyłącznie narzędziami komunikacji – stały się kluczową infrastrukturą marketingu cyfrowego, e-commerce i gospodarki platformowej. Skoro generują ogromne przychody dzięki obecności użytkowników w danym kraju, powinny tam również płacić podatki.
Według oceny skutków regulacji w pierwszym roku obowiązywania podatek przyniesie 1,7 mld zł, w kolejnym ponad 2 mld zł, a po dekadzie roczne wpływy mają przekroczyć 4 mld zł. Łącznie w ciągu 10 lat budżet miałby zyskać ok. 31 mld zł.
To jednak wciąż relatywnie niewielkie kwoty w skali finansów publicznych – około jednej czwartej wpływów z podatku bankowego.
Podobne rozwiązania funkcjonują już w innych państwach. Francja stosuje 3-proc. podatek wobec firm z przychodami cyfrowymi powyżej 25 mln euro we Francji lub 750 mln euro globalnie (ok. 700 mln euro rocznych wpływów). Hiszpania ma także 3 proc. podatek, z którego uzyskuje niespełna 400 mln euro.
Polska propozycja mieści się więc w europejskim standardzie, zarówno pod względem stawki, jak i spodziewanych efektów fiskalnych.
Bez funduszu, bez celu, bez pomysłu
Projekt ustawy nie zakłada, wbrew wcześniejszym deklaracjom pomysłodawców, funduszu celowego, na które przeznaczone miałyby być pieniądze pozyskane przez podatek. Uważam, że jeśli już mamy mieć wojenkę z Big Techami, to te pieniądze lepiej zainwestować konkretnie niż dosypywać do budżetowego worka.
Podczas spotkania w Ministerstwie padały propozycje, żeby pieniądze z daniny “wspierały innowacje”, środowisko start-upowe, naukę. Pojawiły się głosy, w mojej ocenie bardzo słuszne, by z tych pieniędzy wspierać walkę z “otyłością cyfrową”, uzależnieniami od telefonów i innymi negatywnymi skutkami cyfrowej rewolucji.
Nie było nic o mediach i twórcach, którzy rzeczywiście tracą przez mopolistyczne praktyki wielkich platform.
Oczywiście mówimy o etapie pre-konsultacji, więc projekt ustawy może jeszcze się zmienić. Chyba, że sztandarowa ustawa ministra Gawkowskiego (mówił nam o niej w dwóch kolejnych wywiadach) projektowana jest z myślą, że i tak prezydent Nawrocki regulację zawetuje.
Podatek cyfrowy nie rozwiązuje jednak kluczowych problemów rynku cyfrowego: odpowiedzialności za treści, walki ze scamami, transparentności algorytmów czy realnego opodatkowania zysków tam, gdzie są generowane. Ilustracja: shutterstock / Master1305.
Czy nowy podatek ma sens?
Nie muszę nikogo przekonywać, że jestem zwolennikiem uczciwych i równych podatków. Niech także największe firmy płacą.
Moje pytanie brzmi jednak: skoro państwo chce opodatkować wielkie platformy technologiczne, dlaczego nie różnicuje stawek w zależności od modelu biznesowego czy skali negatywnych zjawisk, które te podmioty generują? W innych sektorach to standard – akcyza na piwo i mocne alkohole jest różna. Dlaczego więc nie wprowadzić odmiennych stawek dla firm, które zarabiają m.in. na agresywnej monetyzacji danych, ukierunkowanej reklamie czy – jak wskazują krytycy – czerpią zyski z ekosystemu sprzyjającego scamom i fałszywym reklamom? Przypomnijmy: taka Meta zarabia na scamie 16 miliardów dolarów każdego roku, co stanowi aż 10 procent jej całkowitych rocznych przychodów.
Być może należałoby pójść dalej i tak skonstruować regulacje, by nie opłacało się budować modeli biznesowych opartych na agresywnej monetyzacji uwagi, danych i dezinformacji. Sama 3-procentowa danina od przychodu to instrument fiskalny, nie systemowa reforma.
Zarabiasz na scamie i dezinformacji płacisz więcej (5 proc.). Dostarczasz “tylko” usługi płacisz mniej (1 proc.). Bo naprawdę argument przeciwników podatku, mówiący, że przecież podatek cyfrowy zabije innowacyjność, można zbyć prostym pytaniem: a jakie innowacje w Polsce rozwija platforma Elona Muska? Ilu Polakom daje pracę? Bo jaki ma wpływ na polskie społeczeństwo to już wiemy: fatalny.
Krytycy podatku, którzy oczywiście byli też przy uchu ministra Gawkowskiego. A teraz peregrynują po mediach i przekonują, że jeśli obecne regulacje są niewystarczające, należy reformować cały system podatkowy, a nie wprowadzać sektorową daninę, która może być postrzegana jako łatwy politycznie cel.
Zgodzę się, że podatek cyfrowy nie rozwiązuje jednak kluczowych problemów rynku cyfrowego: odpowiedzialności za treści, walki ze scamami, transparentności algorytmów czy realnego opodatkowania zysków tam, gdzie są generowane.
W efekcie pozostaje pytanie, czy nowy podatek będzie realnym narzędziem porządkowania rynku cyfrowego, czy raczej symbolicznym gestem politycznym o ograniczonym znaczeniu budżetowym – i potencjalnie przerzuconym na użytkowników.
Lepiej jest jednak robić coś niż nic. Nie udawajmy, że firmy takie jak Amazon, Google czy Meta działają w granicach wolnego rynku.
Jednym głosem: tak, ale...
O podatek cyfrowy i jego ewentualne konsekwencje pytam polskich europosłów podczas wizyty w Parlamencie Europejskim w Strasburgu. Niezależnie od barw politycznych dostrzegany jest problem potęgi Big Techów i ich nieuczciwych praktyk.
– Przede wszystkim powinniśmy zadać sobie pytanie, jak powinny wyglądać relacje z globalnymi firmami technologicznymi, aby polski i europejski rynek miał choć częściową podmiotowość. O pełnej niezależności nie ma dziś mowy, ale nie oznacza to, że mamy rezygnować z jakichkolwiek narzędzi równoważących ich wpływ – mówi nam Bogdan Rzońca, europoseł PiS, należący do frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.
Poseł dodaje, że “wszyscy powinniśmy dążyć do uczciwości, transparentności i rzetelnej konkurencji”. Wyjaśnia, że “globalne koncerny technologiczne często dostosowują swoje działania do aktualnego układu politycznego”.
– Co do zasady jestem sceptyczny wobec wprowadzania nowych danin. Jednocześnie nie ulega wątpliwości, że wielkie firmy działające w Unii Europejskiej i czerpiące z niej ogromne zyski powinny w uczciwy sposób partycypować w systemie podatkowym. Nie może być tak, że duże, globalne korporacje płacą relatywnie niższe podatki niż krajowe przedsiębiorstwa. Kluczowe są tu transparentność i realność opodatkowania. Problemem nie jest samo istnienie podatków, lecz ich unikanie poprzez transferowanie zysków do rajów podatkowych. To zjawisko należy skutecznie ograniczać – wyjaśnia.
Poseł Rzońca zauważa, że “brak transparentności w kontaktach z podmiotami, których potencjał ekonomiczny bywa większy niż wielu państw, rodzi uzasadnione pytania o równowagę i suwerenność decyzyjną”.
– O podatkach należy rozmawiać ponad podziałami. Korzystanie z rynku powinno wiązać się z określonymi obowiązkami fiskalnymi, ale równie ważne jest monitorowanie, kto faktycznie te podatki płaci, a kto ich unika, oraz jakie są z tego tytułu straty dla państwa – tłumaczy.
Ponad podziałami mówi także europoseł PO, Bogdan Zdrojewski, należący do frakcji Europejska Partia Ludowa, a także były minister kultury w rządzie Donalda Tuska.
– Jako liberał jestem przeciwny nowym podatkom, ale akurat to rozwiązanie warte jest uwagi. Zasada powinna być jasna: wszystkie podmioty, zarówno krajowe, jak i zagraniczne, powinny być sprawiedliwie opodatkowane. Nie może być preferencji dla globalnych korporacji kosztem lokalnych przedsiębiorstw – mówi.
Dodaje jednak, że wprowadzenie takiego podatku może być bardzo trudne.
Na moją sugestię, że może należałoby działać szeroko, wspólnym europejskim frontem, europoseł Zdrojewski reagują sceptycznie.
– Próby wprowadzenia ogólnoeuropejskiego podatku cyfrowego były już podejmowane i ostatecznie z nich zrezygnowano, m.in. z powodu braku konsensusu wśród największych państw członkowskich. Polska nie powinna działać w oderwaniu od szerszego kontekstu europejskiego i transatlantyckiego, szczególnie w sprawach mogących wpływać na relacje z USA – wyjaśnia.
Dodaje, że “to temat wymagający spokojnych, bilateralnych rozmów i precyzyjnej analizy skutków gospodarczych, zarówno dla innowacyjności, jak i dla bezpieczeństwa”.
Poseł zauważa, że z perspektywy przedsiębiorcy cyfrowego problemem jest także strukturalna zależność od globalnych platform, takich jak Google Play czy App Store.
– Prowadzenie działalności w sektorze cyfrowym bez obecności w tych ekosystemach jest dziś praktycznie niemożliwe, co oznacza konieczność ponoszenia wysokich prowizji i podporządkowania się regulaminom ustalanym jednostronnie przez te podmioty – tłumaczy.
To rodzi pytanie o konkurencyjność i wsparcie dla europejskiej oraz polskiej innowacyjności. Nie chodzi o tworzenie narodowych odpowiedników mediów społecznościowych, lecz o budowanie warunków, w których przedsiębiorca nie jest całkowicie uzależniony od decyzji kilku globalnych korporacji.
Jak nie przerzucić podatku na nas?
W Warszawie, Strasburgu i Brukseli – mimo politycznych różnic, często ograniczających się jedynie do deklaracji – wybrzmiewa dziś podobny głos: dominująca pozycja wielkich firm technologicznych stanowi poważny sygnał alarmowy. To ona, bardziej niż słynne, niemal legendarne unijne regulacje, hamuje rozwój innowacji w Polsce.
Dopiero dostrzegamy, że wielkie platformy technologiczne, bo to w ich stronę, w założeniu ma być skierowany podatek cyfrowy, nie wytwarzają realnych wartości, a są kagańcem dla rozwoju.
Zresztą widzimy sami jak umierają platformy: najpierw są dobre dla swoich użytkowników; potem ich wykorzystują, by być dobrymi dla swoich klientów biznesowych; na koniec wykorzystują tych klientów, by odzyskać całą wartość dla siebie.
I to widać: dziś platformy takie jak Meta czy X to karykatury mediów społecznościowych napędzane potrzebą zysku. Zgodnie z wizją: nachapać się ile wlezie, nic to wszystko upadnie z hukiem!
Jak zauważa Maciej Kossowski, prezes Związku Pracodawców Wydawców Cyfrowych, "zaprezentowany projekt ustawy wymaga doprecyzowania".
– Brakuje bardzo istotnego punktu. W krajach, w których ten podatek obowiązuje, przynajmniej w Europie, jest on bezpośrednio przerzucany przez Google na reklamodawców. To znaczy, że do faktury po prostu doliczana jest wartość tego podatku, co de facto powoduje, że nie Google płaci, a klient końcowy, a w konsekwencji być może inni uczestnicy rynku reklamowego konkurujący z Googlem. Dlaczego? Ponieważ Google jest monopolistą na rynku wyszukiwarek oraz reklamy i istnieje obawa, że część reklamodawców po prostu będzie szukała oszczędności w innych mediach, nie mogąc sobie pozwolić na rezygnację z usług Google'a – zauważa.
Kossowski, który także był obecny na zamkniętnym spotkaniu w Ministerstwie Cyfryzacji, zauważa, że choć podatki są uwzględniane w cenach usług i produktów, to jest to zgoła inna sytuacja niż po prostu doliczanie kwoty podatku do rozliczenia za kampanię.
– W ten sposób Google pokazuje "zobaczcie, my utrzymujemy niskie ceny usług, ale to złe Państwo obciąża Was podatkiem". To wypacza cel tego podatku. Rozwiązanie problemu bezpośredniego przerzucania podatku na reklamodawcę proponował amerykański stan Maryland w swojej propozycji podatku cyfrowego. Niestety tam cała koncepcja podatku upadła, ale tym mechanizmom można się przyjrzeć – dodaje.
Ładowanie produktów...
Cyfrowa prohibicja
W ostatnich latach nad Wisłą realnie zaczęliśmy się zastanawiać nad ograniczeniem konsumpcji alkoholu. Podwyższyliśmy podatki, wprowadzono lokalną nocną prohibicję. Czas na podobne działania w przypadku szkodliwych platform cyfrowych?
Ograniczenia wieku korzystania z produktów firm takich jak Meta czy X na wzór ograniczenie spożycia alkoholu? Australia pokazała jak to się robi, w ślad za nią inne kraje.
Mądrze przygotowany podatek cyfrowy, uwzględniający nie tylko kryteria dochodowe, ale rozliczający działalność danych podmiotów.
Pewnym optymizmem napawa mnie inicjatywa Ministerstwa Cyfryzacji i zgodny głos polityków, mam jednak obawy, że skończy się na machaniu szabelką. Z Goliatem Dawid może wygrać tylko sprytem.
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-02-13T11:59:30+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T11:43:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T11:38:58+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T10:48:12+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T10:04:25+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T09:39:26+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T09:02:01+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T08:26:58+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T08:17:50+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T08:00:21+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T07:28:32+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T07:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T06:20:30+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T06:20:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T06:17:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T06:13:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T06:11:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T21:41:46+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T21:17:41+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T20:59:05+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T20:38:30+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T19:40:58+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T19:39:49+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T19:16:41+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T18:23:48+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T18:10:24+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T17:36:56+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T17:01:26+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T16:48:42+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T16:37:47+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T16:21:49+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T16:09:13+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T15:10:26+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T14:41:47+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T13:26:56+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T12:28:21+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T12:04:08+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T11:44:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T10:40:01+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T10:25:32+01:00