Giganci uciekają przed kaucją. Rząd szykuje potężny cios
Część producentów przerzuca napoje do opakowań poza systemem kaucyjnym. Rząd analizuje, czy domknąć tę lukę kartonami i innymi frakcjami.

System kaucyjny miał porządkować rynek opakowań, ale po kilku miesiącach działania coraz wyraźniej widać, że część firm już teraz szuka dróg ucieczki. Najgłośniejszy dziś przykład to wielomateriałowe kartony, które nie są objęte kaucją, a przez to mogą stać się wygodną alternatywą dla butelek PET i puszek. Do Sejmu trafiła już interpelacja w tej sprawie, a Ministerstwo Klimatu i Środowiska przyznaje, że rozszerzenie systemu na kolejne frakcje, w tym kartony, jest dogłębnie analizowane.
Kartony stały się nowym polem gry
Całe zamieszanie skupia się wokół opakowań wielomateriałowych, czyli dobrze nam znanych kartonów po sokach i napojach, w których warstwy papieru przeplatają się z plastikiem i aluminium. Problem polega na tym, że część producentów może potraktować je jako bardzo wygodną lukę w przepisach. Jak ostrzega poseł Grzegorz Matusiak, firmy mogą celowo przerzucać się na takie kartony, by uciec przed systemem kaucyjnym i związanymi z nim kosztami. Taki unik uderzałby podwójnie, bo z jednej strony zaburzałby uczciwą konkurencję na rynku, a z drugiej promował rozwiązania, które są trudniejsze w recyklingu i po prostu gorsze dla środowiska.
Wielowarstwowe kartony znacznie trudniej poddać recyklingowi niż proste, jednorodne puszki z aluminium czy butelki, a w grę wchodzą codzienne wybory konsumentów. Wyobraźmy sobie sklepową półkę. Jeśli stoją na niej dwa niemal identyczne napoje, ale tylko do jednego doliczana jest kaucja, wielu z nas odruchowo wybierze ten tańszy i niewymagający zwrotu opakowania.
Taki mechanizm rynkowy to dla producentów silna pokusa, by masowo przerzucać się na kartony. W efekcie dochodzi do czystego absurdu, bo system kaucyjny, który miał promować czysty recykling i dbałość o środowisko, sam stwarza idealną furtkę do omijania własnych zasad.
Problem istnieje, ale na razie ma być marginalny
Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie neguje samej dyskusji, ale tonuje alarmistyczne interpretacje. W odpowiedzi przywoływanej przez Portal Samorządowy resort stwierdził, że wprowadzanie napojów w opakowaniach wielomateriałowych jako formy protestu przeciw systemowi kaucyjnemu odbywa się dziś na marginalną skalę. Resort podpiera to danymi o skali rynku. Według statystyk z połowy marca 2026 r. do obrotu wprowadzono około 1,2 mld opakowań kaucyjnych, a nowsze komunikaty ministerstwa mówią już o 520 mln opakowań zebranych w systemie oraz 52 tys. punktów zbiórki, w tym 9,5 tys. automatów.
To nie zmienia jednak faktu, że samo ministerstwo przyznaje, iż temat rozszerzenia systemu na kolejne rodzaje opakowań jest i trwają w tej sprawie analizy oraz konsultacje z branżą. Nie ma więc dziś decyzji, ale nie ma też zamknięcia sprawy. Rząd nie widzi jeszcze masowej ucieczki producentów w kartony, ale dostrzega potencjalną lukę i zostawia sobie furtkę do reakcji.
Rząd może domknąć system, ale nie zrobi tego szybko
Ewentualne objęcie kaucją kolejnych typów opakowań to jednak temat najwcześniej na drugą połowę 2026 r. Na razie priorytetem jest dopięcie systemu dla trzech podstawowych grup, które już wpisano do ustawy (czyli plastikowych butelek do 3 litrów, puszek do 1 litra oraz zwrotnych butelek szklanych do 1,5 litra). Dorzucenie do tej skomplikowanej układanki nowych elementów wywołałoby teraz tylko lawinę niepotrzebnych problemów: dodatkowe koszty, organizacyjny ból głowy dla sklepów i konieczność przebudowy dopiero co tworzonej infrastruktury.
Nawet jeśli politycy postanowią w końcu załatać tę lukę, zmiana nie wejdzie w życie z dnia na dzień. Cały system kaucyjny wciąż przypomina wielki plac budowy, a sklepy i operatorzy na co dzień zmagają się z jego chorobami wieku dziecięcego: zapchanymi butelkomatami, wiecznym brakiem urządzeń czy uciążliwym, ręcznym przyjmowaniem zwrotów przez kasjerów. Dorzucenie do tego organizacyjnego kotła kolejnych opakowań bez solidnego przygotowania mogłoby przynieść znacznie więcej szkody niż pożytku.
W grze są nie tylko kartony, lecz także małpki
Problem z kartonami to tylko wierzchołek góry lodowej. Wiceminister klimatu Anita Sowińska mówiła wcześniej, że chętnie widziałaby w systemie kaucyjnym również jednorazowe szkło na czele z wszechobecnymi małpkami. Od razu jednak tonowała nastroje, przyznając, że taka rewolucja byłaby potężnym wyzwaniem logistycznym. Wymagałaby co najmniej dwóch lat na wdrożenie nowych zasad. Nawet jeśli rząd ostatecznie postanowi wypowiedzieć wojnę szklanym jednorazówkom i wciągnąć je do systemu, rynek i handlowcy dostaną bardzo długi okres przejściowy na przygotowanie się do tych zmian.
Jeszcze bardziej skomplikowany jest temat opakowań po mleku. W debacie publicznej wraca on w kontekście unijnego rozporządzenia PPWR, czyli nowych unijnych przepisów o opakowaniach i odpadach opakowaniowych. Sama Rada UE wskazuje, że obowiązkowe systemy kaucyjne do 2029 r. dotyczą przede wszystkim jednorazowych plastikowych butelek i metalowych pojemników na napoje. Jednocześnie Sowińska mówiła, że z PPWR wynika presja na włączenie do systemu także opakowań po mleku do 2030 r., ale polski rząd chce przekonywać UE, by z tego pomysłu się wycofała, argumentując m.in. wątpliwym efektem środowiskowym i wyzwaniami sanitarnymi.
Przeczytaj także:
Jak zatem wygląda sytuacja na dziś? Ministerstwo stara się studzić emocje, przekonując, że masowa ucieczka producentów w wielowarstwowe kartony to na razie rynkowy margines. Z drugiej jednak strony, nikt w resorcie nie ukrywa, że rozszerzenie systemu wisi w powietrzu, a temat dorzucenia do niego małpek i innych kłopotliwych opakowań regularnie wraca na tapet. Dziś nie pytamy już o to, czy system kaucyjny będzie dalej modyfikowany. Pytamy raczej o to, jak szeroko i jak szybko państwo zdecyduje się ostatecznie domknąć ten niezbyt dopracowany mechanizm.
*Źródło grafiki wprowadzającej: FotoDax / Shutterstock.com, Canva Pro



















