Butelkomat zamienili w kontener na śmieci. Polacy popełniają prosty błąd
Tradycja łączy się z nowoczesnością – na maszynie przyjmującej butelki i puszki naklejane są ręcznie wypisywane instrukcje. Wdrożenie systemu kaucyjnego nie wszędzie przebiega bezproblemowo.

Jeden z użytkowników Twittera zamieścił zdjęcie butelkomatu Biedronki, na którym ktoś nalepił… autorską instrukcję. Chroniony folią tekst wyjaśnia, że automat nie przyjmuje szklanych butelek. Co więcej, z apelu wynika, że klienci próbowali wrzucać tam m.in. pojemniki po pierogach, maślankach, kefirach czy nawet opakowania na chleb.
"Takie rzeczy są tam wciskane. Nie róbcie nam i sobie pod górkę" – zaapelowano
Kto jest autorem odezwy? Być może to sami pracownicy sklepu, a może sami klienci, którzy nie chcą stać w kolejkach. W końcu i jedni, i drudzy mają przez takie działania pod górkę. Można wyobrazić sobie sytuację, że zdenerwowany konsument wrzuca niewłaściwe opakowania i dziwi się, że maszyna nie chce współpracować. Albo co gorsza przestaje działać po tym, jak została nakarmiona nie tym, co trzeba.
To dość powszechny problem. Operator systemu kaucyjnego, firma PolKa – Polska Kaucja, relacjonował, że najczęstszą przyczyną odrzuceń w butelkomatach jest wkładanie opakowań bez logotypu systemu. O ile np. Lidl przyjmuje takie butelki czy puszki, wyceniając je na 10 gr, tak pozostałe sieci chcą odbierać wyłącznie rzeczy, za które wcześniej została pobrana kaucja.
Teoretycznie powinniśmy być już oswojeni z zasadami. System kaucyjny rozkręca się od stycznia, o czym świadczą liczby, którymi niedawno podzielił się rząd. Z oficjalnych statystyk wynika, że Polacy oddali już przeszło pół miliarda puszek i butelek.
Sporo, ale nie każdy dołożył swoją cegiełkę. Z najnowszego badania przeprowadzonego na zlecenie Kaucja.pl wynika, że 53 proc. Polaków skorzystało z systemu kaucyjnego przynajmniej raz. Tylko czy aż? Pewnie obie odpowiedzi mogą być poprawne.
Autorzy raportu zwracają uwagę, że choć system ma już stabilną bazę użytkowników – blisko 70 proc. oddaje opakowania regularnie – to nie objął jeszcze całego społeczeństwa. Stąd nie wszyscy rozumieją, jak działa całe to oddawanie butelek. I pewnie dlatego do automatu niektórzy na siłę próbują wcisnąć plastikową butelkę po mleku, wszak "plastik to plastik". Tyle że nie zawsze, a produkty mleczne są wyłączone z systemu kaucyjnego.
Rodzi się pytanie, dlaczego się tak dzieje i kto zawiódł
Rząd, bo kampania edukacyjna nie dotarła do każdego? Sklepy, bo nieskutecznie informują klientów o zasadach? Coś jest na rzeczy, skoro muszą powstawać spontaniczne odezwy, wyjaśniające absolutne podstawy, brzmiące: "jest logo kaucji, należy się zwrot".
Problem widzimy w raporcie. Choć 65 proc. Polaków deklaruje dobrą lub bardzo dobrą znajomość zasad systemu, to 35 proc. dalej ocenia swoją wiedzę jako "niską lub jej brak".
- Oznacza to wysoki poziom rozpoznawalności, ale niepełne i zróżnicowane zrozumienie jego działania – komentują autorzy.
Dobra wiadomość brzmi: 70 proc. użytkowników ocenia proces zwrotu opakowań jako łatwy. Zawsze jest też zła, a w tym przypadku to liczba osób, które nie korzystają ze zwrotów i nie mają takich planów. Wg badania Kaucja.pl tak przyznało 32 proc. ankietowanych.
Im więcej osób pozna zasady działania systemu kaucyjnego, tym sprawniej będzie on wdrażany
Wiele problemów wówczas uda się uniknąć, a co za tym idzie zmniejszą się kolejki i frustracje przy butelkomatach. Owszem, awarie czy spowolnienia nie zawsze są winą tych, którzy nie wiedzą, jak działa system, ale statystyki dotyczące odrzuceń pozwalają ustalić podejrzanego. Często są to opakowania, które nie są objęte kaucją i powinny wylądować w kontenerze, a nie automacie.
Systemu kaucyjnego ciągle się uczymy – tak naprawdę działa dopiero od stycznia, czyli przez krótki czas. Dla wielu Polaków już stał się działaniem, "powtarzalnym i coraz bardziej zautomatyzowanym", jak zwraca uwagę Kaucja.pl. Trzeba tylko czekać, aż reszta również wdroży się w zasady.
Zdjęcie główne: JL T / Shutterstock.com



















