REKLAMA
  1. Spider's Web
  2. Nauka
  3. Ekologia

Znaleźli sposób na sprytną fotowoltaikę w nowym domu. Oto niezwykły polski dom z żaglami

Fotowoltaika z dużą siłą wepchnęła się na dachy polskich budynków. Nie zawsze jednak montaż paneli jest możliwy na istniejących już budowlach. Co innego w przypadku nowopowstających – wtedy instalacja może pozwolić na urozmaicenie projektu. Tak jak na krakowskich domach z żaglami solarnymi.

05.02.2024
12:04
panele solarne
REKLAMA

Pomysłodawcy Warszawskich Elektrowni Słonecznych szacowali, że montaż paneli fotowoltaicznych na wszystkich wysokich budynkach stolicy dałby potencjał 1 GW mocy pochodzącej wyłącznie z bezemisyjnych źródeł energii. Tyle samo wynosi łączna moc wszystkich warszawskich elektrociepłowni, więc liczby robią wrażenie. Ale praktyka nie zawsze idzie w parze z teorią. I fakt, że miejsce pozornie jest, nie oznacza, że instalacja musi być możliwa.

REKLAMA

Na przykład w Suwałkach na panele fotowoltaiczne zamontowane na dachu kamienicy nie zgodził się konserwator zabytków. W Elblągu dach szpitala nie wchodził z kolei w rachubę, bo docelowo te mają być zagospodarowane nadbudową. Zamiast więc wykorzystać przestrzeń trzeba wyciąć drzewa.

Nowe możliwości otwierają się jednak przed architektami projektującymi nowe budowle

Ciekawym przykładem są krakowskie domy z żaglami solarnymi. Ich nietypowy kształt przede wszystkim wymusiła jednak działka. Pracownia Superhelix tłumaczy, że warunki zabudowy określały zasady formowania dachów tak, aby kalenica (czyli „krawędź dachu utworzona na przecięciu połaci dachowych") była prostopadła do frontu działki i sąsiedniej ulicy.

Przy takim kształcie działki, dla zachowania funkcjonalnego układu mieszkań konieczne było skręcenie jedynie kalenic oraz pozostawienie zasadniczej bryły w układzie równoległym do granic nieruchomości.

- wyjaśniają architekci z pracowni Superhelix.

Ale grupa zaznacza, że istotnym aspektem było także wykorzystanie odnawialnych źródeł energii. Sęk w tym, że nietypowy kształt dachu zmniejszył powierzchnię nadającą się do montażu ogniw fotowoltaicznych. Z przeszkodą poradzono sobie prosto: wydłużając dach i tworząc coś, co budzi skojarzenie z żaglem.

Za sprawą wykorzystanego materiału i jego koloru z daleka panele solarne nie rzucają się w oczy. Wtapiają się w dach, są neutralne. To też bardzo sprytne rozwiązanie.

Mini osiedle składa się z czterech budynków połączonych w dwie pary. Podział sprawia, że mieszkańcy mają dostęp do prywatnych tarasów lub ogródków.

Budynki bliźniacze w tym wypadku nie łączą się w najczęstszy sposób, czyli najkrótszą elewacją, a częścią elewacji północnej jednego budynku i częścią południowej drugiego. Takie zazębianie się zabudowy zwiększa prywatność przyszłych mieszkańców, tworzy małe podwórka. Jednocześnie budynki nie posiadają jednolitej linii elewacji, co podkreśla ich przestrzenność i rozbija długą fasadę.

Dom, którego nie widać

Pracownia Supehelix ma na swoim koncie inne intrygujące zabawy z dachami. W „domu za dachem” jego większa, spadzista część pokryta jest zielenią. To kolejne sprytne ekologiczne rozwiązanie – pomysł, by pokrywać dachy zielenią, ma coraz więcej zwolenników w polskich miastach – a przy tym praktyczne, bo w ten sposób dom schowany jest od drogi dojazdowej. Zapewnia prywatność mieszkańcom, a gdyby nie czarny płot i brama do garażu można by powiedzieć, że jest niemal niewidzialny.  

Więcej o energii ze Słońca przeczytasz na Spider`s Web:

Już widać, że przydomowe instalacje mogą wpłynąć na architekturę

Na razie decyduje głównie portfel, więc gdzie kto ma miejsce i możliwości, ten stawia panele. Grupa Supehelix pokazuje, że przemyślany montaż może ciekawie urozmaicić budynek. Takich projektów musi być więcej, bo dziś coraz więcej osób chce mieć nie tylko fotowoltaikę, ale też pompy ciepła, a niedługo przydomowe wiatraki.

Na projektowanie nowych przestrzeni wpłynąć musi też większa świadomość na temat zmian klimatu. W rozmowie ze Spider’s Web+ architekt Maciej Franta zwracał uwagę, że nie zawsze to technologiczne nowinki będą odpowiedzią np. na rosnące temperatury.

- Jesteśmy poddawani praniu mózgu. Wmawia się nam, że jeżeli coś jest ekologiczne, to znaczy, że musi być wyposażone w technologię. Zapomina się, że najbardziej ekologiczna jest trwałość architektury i to zarazem jest jej piękno, bo zostaje z nami na lata. Najwięcej śladu węglowego zostawia się, budując obiekty, a nie użytkując je. Zabłądziliśmy w kierunku, że wszystko musi być powiązane z technologią, np. że dobry budynek to ten z fotowoltaiką – mówi Franta.

REKLAMA

Jego zespół stawia np. na duże balkony czy tarasy, które dają więcej cienia i pomieszczenia niżej nie są aż tak bardzo nasłonecznione, więc nie nagrzewają się. Efekt ekologiczny jest taki, że nawet w drogich apartamentowcach ich właściciele nie muszą instalować klimatyzacji.

Jak widać ferment już jest, pomysły są różne, ale cel jest jeden: mieszkać ekologicznie i ciekawie.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: tydzień temu
Aktualizacja: 3 dni temu
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA