REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie

To będzie mała rewolucja. Druk na żądanie w Amazon.pl dostępny dla polskich autorów

I to jest trzęsienie ziemi, na które czekałem od chwili ogłoszenia startu Amazon.pl. Polski oddział największego giganta książkowego na świecie w końcu udostępnił dla Polaków i Ukraińców druk na żądanie. A to wywraca do góry nogami dotychczasowe zasady self-publishingowej gry i daje nadzieję na prawdziwy boom niezależnych autorów.

Druk na żądanie w Amazon.pl dostępny dla polskich autorów. Idzie rewolucja
REKLAMA

W krajach, gdzie Amazon ma od dawna rozwinięty ekosystem książkowy, funkcjonuje bodajże najpopularniejsze rozwiązanie dla autorów niezależnych – Kindle Digital Publishing – w ramach którego mogą oni publikować książki w księgarni Amazonu. Dla tysięcy self-publisherów z całego świata jest to najprostsza droga do wydania swojej książki, bo KDP oferuje nie tylko prostą metodę publikacji, ale też dostęp do największego sklepu na świecie i potężnych narzędzi marketingowych, służących do promocji produktów.

REKLAMA

Co więcej, w ramach KDP funkcjonuje też usługa druku na żądanie, znana jako Make on Demand (czy też Print on Demand). Działa to tak, że książka jest drukowana dopiero w chwili zakupu, więc niezależny autor (a także i wydawca, jeśli zdecyduje się z KDP skorzystać) nie ponosi kosztów drukowania i składowania dużego nakładu. Na terenie Europy usługa Make on Demand jest realizowana m.in… we Wrocławiu. Miałem przyjemność na własne oczy zobaczyć, jak szybko powstają drukowane tam książki:

Szkopuł w tym, że pomimo lokalizacji we Wrocławiu nie była ona dostępna dla Polaków, a też samo KDP trzeba było nieco „oszukać”, by móc publikować choćby same e-booki na Amazonie. Teraz to się zmienia.

Druk na żądanie na Amazon.pl oficjalnie w Polsce.

W Polsce istnieje co prawda kilka drukarni oferujących druk na żądanie (i firm ułatwiających życie autorom, jak np. Ridero), ale to małe firmy, które nie posiadają nawet ułamka mocy przerobowych i – co ważniejsze – łańcucha dystrybucji Amazonu. W efekcie polscy autorzy niezależni są de facto skazani na zamawianie minimalnych nakładów, składowanie ich i albo samodzielną wysyłkę, albo zlecenie jej zewnętrznej firmie, co oznacza dodatkowy, duży koszt, którego większość autorów nie jest w stanie samodzielnie udźwignąć (no chyba, że są influencerami, dla których książki stanowią tylko dodatek do głównej pracy).

W efekcie wielu początkujących selfów decyduje się na wydanie samego tylko e-booka, w czym nie ma oczywiście nic złego, tyle że… w Polsce rynek e-booków jest mikroskopijny i stanowi mniej niż 3 proc. całego rynku książki, który sam w sobie też za duży nie jest. Wydając samego e-booka nowi autorzy skazują się więc na sprzedażową porażkę, bo proponują format, który w Polsce nie cieszy się przesadną popularnością.

Uruchomienie druku na żądanie na Amazon.pl i pełnoprawnej usługi KDP w Polsce zmienia wszystko. Zależnie od tego, jak autor wyceni książkę i jakie jest wydanie (twarda czy miękka oprawa), w kieszeni pisarza może zostać od 30 do 60 proc. ceny okładkowej. Prowizja Amazonu może wydawać się duża, ale to nadal wielokrotnie więcej niż tantiem od sprzedaży tradycyjnie wydanej książki. Model prowizyjny jest też łaskawszy dla portfela początkujących autorów, którzy nie muszą wydawać kilkunastu tysięcy na druk – po ich stronie zostaje tylko zamówienie okładki, redakcja i korekta, oraz odpowiednie wprowadzenie książki do narzędzia KDP.

Wierzę, że to początek rewolucji.

Brak solidnej usługi druku na żądanie połączonej z szeroko zakrojoną dystrybucją od zawsze był największą przeszkodą, hamującą rozwój polskiej sceny self-publishingowej. W efekcie ta kojarzy się nam wyłącznie z blogerami i influencerami o ogromnych zasięgach (i ogromnych budżetach na wydanie książki i jej promocję), zaś autorzy niezależni, którzy chcą najpierw pisać, a dopiero potem się reklamować, mają znacząco utrudnione zadanie.

Start KDP i druku na żądanie w Amazon.pl może być zalążkiem małej rewolucji. Przede wszystkim – Amazon daje autorom narzędzia, których dotąd nie mieli, umożliwiając im sprzedaż książek w najpopularniejszych u nas formatach.

I jeśli ten ruch rozrusza nasz rynek, to kto wie – może w perspektywie czasu do Amazonu dołączą inne firmy wspierające niezależnych autorów, jak choćby Ingram Spark – bodajże najbardziej rozwinięta platforma do samodzielnej dystrybucji książek do sklepów i bibliotek na świecie. Dodanie języka polskiego i ukraińskiego do KDP oznacza też otwarcie naszych rynków dla zagranicznych self-publisherów, spośród których wielu zleca tłumaczenie swoich książek na inne języki.

REKLAMA

Sukces tego rozwiązania zależy od tego, czy Amazonowi uda się dotrzeć z przekazem nie tylko do aspirujących pisarzy, publikujących swoje opowieści m.in. na Wattpadzie, ale także do ugruntowanych autorów, którzy współpracują dziś z tradycyjnymi wydawcami. Tradycyjny model wydawniczy tak zakorzenił się w świadomości polskich autorów, że wielu z nich pewnie nie widzi nawet innej drogi, niż klasyczne podpisanie umowy, oddanie kontroli i większości zarobku wydawcy, w zamian za ogarnięcie kwestii wydawniczych i sprzedażowych. Self-publishing dla odmiany oferuje pełną kontrolę, zarówno nad treścią książki, jak i nad metodami jej promocji czy sprzedaży, a w Polsce nie brakuje kreatywnych, przedsiębiorczych artystów, którzy woleliby zająć się tym sami. Dotychczas tacy ludzie mieli bardzo utrudnione zadanie. Start druku na żądanie na Amazon.pl daje im jednak do ręki narzędzia, które czynią wydanie własnej książki i jej efektywną sprzedaż prostszymi niż kiedykolwiek.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA