1. SPIDER'S WEB
  2. Ekologia
  3. Nauka
  4. Tech

Wybuch wulkanu w Hiszpanii. Z katastrofy zrobili sobie atrakcję turystyczną

wybuch wulkanu

Służby załamują ręce. Dla będących w Hiszpanii wybuch wulkanu na wyspie La Palma stała się wydarzeniem, które trzeba zobaczyć na żywo. Żądni efektownych zdjęć i filmów nie wiedzą jednak, że w znaczący sposób utrudniają akcje ratunkowe.

Do wybuchu doszło przeszło tydzień temu. Do teraz wulkan Cumbre Vieja wyrzuca z siebie olbrzymie ilości lawy. Ze wstępnych szacunków wynika, że erupcja zniszczyła domy przeszło 500 rodzinom. Nadal ewakuuje się kolejne miejscowości, ponieważ lawa przesuwa się w stronę wybrzeża.

Przez wybuch wulkanu mieszkańcy okolic tracą nie tylko domy, ale też pola uprawne

Lawa zdewastowała nawet ponad 240 hektarów upraw, na których rosły m.in. banany, winogrona czy kukurydza. Według pierwszych analiz, tylko 24 godziny erupcji wystarczyło, aby straty dla całej wyspy wyniosły łącznie 400 mln euro.

Co dla jednych jest tragedią zmieniającą życie, dla innych stanowi przykład potęgi natury. A jeśli wybuch wulkanu można zobaczyć to na własne oczy, dlaczego nie skorzystać z okazji? Właśnie tak pomyśleli liczni turyści, którzy ściągają na wyspę La Palma.

„El Pais” donosi, że zainteresowanie jest naprawdę duże. Turystów nie odstraszają nawet wyższe ceny – bilet na wyspę kosztuje 500 euro zamiast standardowych 60.

Służby łapią się za głowę: to nie czas na turystykę

Co jest złego w tym, że ktoś chce z bliska obserwować wybuch wulkanu? Choćby to, że zaczyna brakować miejsc noclegowych nie tylko dla służb ratowniczych, ale też ludzi z ewakuowanych terenów. Robią się nawet korki na drogach, na których zwykle wielu aut nie ma.

Niestety, może się okazać, że chcąc nie chcąc coraz więcej osób będzie miało „okazję” być świadkami wydarzeń kojarzonych dotychczas jedynie z filmami katastroficznymi. Przypomnijmy sobie nagrania z Turcji, których autorem był choćby przebywający na wakacjach Mateusz Borek.

Im więcej kataklizmów, tym większa „szansa” na to, by być w ogniu wydarzeń. I nie jest to rzecz jasna powód do zadowolenia, choć dla niektórych ekstremalne zjawisko to atrakcja. Pytanie, jak długo tak będziemy postrzegać zmieniającą się rzeczywistość.