prawo  /  Artykuł

2,5 roku więzienia za jedzenie skrzydełek z KFC. Studenci wykorzystali błąd aplikacji

Picture of the author

Błąd aplikacji KFC pozwalał studentom zamawiać jedzenie za darmo przez prawie pół roku. Teraz 2,5 roku spędzą w więzieniu.

Ta historia jest tak przesiąknięta aromatem cebuli, tak swojska, że mogłaby się wydarzyć w Polsce. Jest to jednak opowieść o „zaradnych” chińskich studentach z prowincji Jiangsu. Piątka żaków, w tym prowodyr całego zamieszania - Xu - wykorzystali błąd w aplikacji KFC, by za pośrednictwem komunikatora WeChat wyłudzać darmowe posiłki i kupony.

Rzecz miała miejsce w 2018 r. Teraz Xu został skazany na 2,5 roku więzienia i grzywnę w wysokości 6000 yuanów (ok. 3,5 tys. zł), zaś jego koledzy odsiedzą od 15 do 24 miesięcy i zapłacą od 1000 do 4000 yuanów kary.

Darmowe jedzenie w KFC - zaradność czy oszustwo?

Jak donosi serwis Global Times, chiński sąd nie miał najmniejszych wątpliwości: oszustwo. Wielu internautów się z tym nie zgadza, wykazując, że postępowanie Xu było swego rodzaju zaradnością - wykorzystał błąd w aplikacji, a że błąd tam był… cóż, to nie jego wina, prawda? Jestem święcie przekonany, że gdyby do sytuacji doszło w Polsce, wszyscy jednoznacznie stanęliby po stronie „zaradnego” studenta. W Chinach mają na to jednak inny ogląd.

Parafrazując słowa sądu, w świetle chińskiego prawa to, czego dokonali Xu i jego koledzy jest równoznaczne np. z wybraniem nadmiarowej gotówki z uszkodzonego bankomatu. Jest to traktowane jak bezprawne wzbogacenie się i adekwatnie karane.

W przypadku Xu i jego kolegów mówimy o okradzeniu sieci KFC na kwotę 200 tys. yuanów, czyli ok. 116 tys. zł. Między kwietniem a październikiem 2018 r. sam Xu okradł sieć restauracji na kwotę ok. 58 tys. yuanów, zaś jego koledzy na kwoty od 8,9 tys. do 47 tys. yuanów.

Błąd aplikacji niczego nie usprawiedliwia. Kradzież to kradzież.

Być może sprawa rozeszłaby się po kościach, gdyby Xu wykorzystał błąd tylko w celu zamówienia sobie od czasu do czasu darmowej porcji Hot Wingsów. Ten jednak oprócz zamawiania sobie jedzenia sprzedawał także pozyskane w ten sposób kupony, by uzyskać korzyść majątkową i pokazał kolegom, jak robić to samo. W tym świetle nie dziwi fakt, iż otrzymał on najsurowszą karę.

A co do argumentacji, że jego działanie jest usprawiedliwione, bo skorzystał z błędu aplikacji… no nie wiem. To jakby powiedzieć, że sklep można legalnie okraść, bo ktoś zapomniał zamknąć drzwi na noc i nikt nie pilnował towaru. Prawnikiem nie jestem, ale to chyba tak nie działa.