Tech  / News

Chińczyk sprzedaje za 80 zł, Polska kupiła po 3800 zł - o co chodzi z opaskami dla seniorów za 38 mln zł?

Picture of the author
347 interakcji
dołącz do dyskusji

Walka z pandemią koronawirusa przybiera najróżniejsze formy. Dzisiaj w internecie furorę robi wpis, który pojawił się na blogu Prawdę Mówiąc - blog Drago. Autor wpisu postanowił podzielić się ze swoimi czytelnikami wynikami własnego śledztwa dot. tajemniczej opaski, do kontrolowania ludzi w kwarantannie domowej. Postanowiliśmy sprawdzić, o co chodzi. 

Jak pisze Drago, na anglojęzycznej wersji rządowego portalu gov.pl można znaleźć spis innowacji i technologii, które wykorzystywane są w Polsce do walki z pandemią koronawirusa. Na tejże liście znajduje się opracowana przez Comarch opaska, której zadaniem jest monitorowanie osób przebywających na kwarantannie domowej. 

Pierwsze oburzenie – to nie jest opaska do kwarantanny!

Jak jednak zauważa Drago, taką samą opaskę firma Comarch dostarczyła 10 tysiącom seniorów w województwie małopolskim. Jednak wtedy opaska miała służyć do wzywania pomocy, gdyby senior się źle poczuł. Opaski dostarczone zostały w ramach projektu „Innowacyjny małopolski Tele-Anioł”. 

Drugie oburzenie – to kosztuje 20 dolarów, a nie 4000 zł!

Idąc dalej ze swoim śledztwem, Drago odnajduje identyczną opaskę na portalu aukcyjnym Alibaba, gdzie opaska owa kosztuje od 19 do 22 dol. za sztukę w zależności od wielkości zamówienia. W przypadku 10 000 opasek cena wynosi 19 dol./szt. 

Problem jednak w tym, że na projekt Małopolski Tele-Anioł przeznaczono aż 38 mln zł. Oznacza to, że każda opaska kosztowała 38 000 000 / 10 000 = 3800 zł (!). 

Jak podsumowuje autor fanpage’a, jest to „blisko 4000 zł od sztuki”, czyli mamy tutaj do czynienia z „marnowaniem pieniędzy polskiego podatnika przez cwaniaczków”. 

A jak było naprawdę? 

Na rządowej stronie gov.pl faktycznie przedstawiono opaskę, która według zamieszczonego tam opisu powiadamia operatora, gdy osoba przebywająca na kwarantannie łamie jej przepisy, wychodząc z domu, a ponadto monitoruje funkcje życiowe i umożliwia wykonywanie połączeń SOS. Głównym celem urządzenia ma być skuteczne izolowanie ludzi podejrzewanych o zakażenie bez konieczności wprowadzania narodowego lockdownu. Opaska została dostarczona przez Comarch. 

Na stronie dostawcy z kolei możemy przeczytać o programie Małopolski Tele-Anioł. Jednym z elementów tego programu było dostarczenie takich samych opasek 10 000 mieszkańcom Małopolski, którzy należą do grupy osób niesamodzielnych, przewlekle chorych, starszych, żyjących samotnie czy niepełnosprawnych.  

Źródło: Comarch

Fakt wykorzystania tej samej opaski do dwóch różnych programów nie powinien jednak nikogo dziwić. Jakby nie patrzeć opaska odpowiada na potrzeby zarówno jednego, jak i drugiego projektu.  

Warto jednak zauważyć, że w pospiesznej analizie bloger za bardzo się rozpędził i nie doczytał, na czym polega projekt „Małopolski Tele-Anioł”. Być może już pobieżna lektura opisu pozwoliłaby zrozumieć, że 38 mln zł nie poszło w całości na zakup 10 000 opasek. 

Opaski miały w ramach programu  jedynie umożliwić uczestnikom programu szybki kontakt z ratownikami medycznymi poprzez przycisk SOS, a opiekunom na zdalny monitoring pulsu i geolokalizację uczestników projektu. Dzięki zastosowaniu opaski opiekunowie mogą otrzymywać powiadomienie o niepokojących zmianach pulsu wraz z informacją o lokalizacji użytkownika opaski, co ma pozwolić na szybką reakcję i skuteczną pomoc, jeśli wydarzyłoby się coś złego. 

Nie zmienia to jednak faktu, że Małopolski Tele-Anioł to znacznie szerszy program, obejmujący także centrum tele-opieki, możliwość skorzystania z usług opiekuńczych we własnym domu czy w ramach pomocy sąsiedzkiej. Organizatorzy projektu wspierają także uczestników programu w codziennych obowiązkach, takich jak zrobienie zakupów, drobnych porządków, przygotowywanie posiłków czy w końcu pomoc w dotarciu na wizytę u lekarza. Mało tego, w ramach Tene-Anioła zrealizowano także specjalistyczne kursy z opieki nad uczestnikami projektu. W całej Małopolsce mogło z nich skorzystać prawie dwa tysiące osób. 

To jednak nieco inna historia, niż ta, że polska firma zmarnowała pieniądze polskiego podatnika wciskając mu „za grube miliony” zwykłe opaski kupione na Alibabie.

Podobał ci się ten artykuł? Polub go lub podziel się nim na Facebooku.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst