Gry  / Artykuł

Takie czasy, że nawet świąteczne światełka mam sparowane z PC, smartfonem i grami wideo

Picture of the author

Kojarzycie ten mem o użytkowniku produktów Razera, którego można poznać z daleka po zielonej łunie sączącej się z okien jego mieszkania? Na jednym z katowickich osiedli mem zamienił się w rzeczywistość. I to w dodatku przez bożonarodzeniowe światełka.

Jako gracz z trzydziestką na karku jestem odporny na marketing gamingowych produktów realizowany przy pomocy skrzących się LED-ów. Znajduję się po drugiej stronie neonowego stołu, ceniąc sobie prostotę, elegancję oraz surowe piękno. Gdy jednak Razer zaproponował mi przetestowanie świątecznej kurtyny świetlnej zintegrowanej z ich środowiskiem Chroma, było w tym coś rozkosznie naiwnego. Uroczego na swój sposób. Skoro moi redakcyjni koledzy bawią się w smart home, dlaczego by nie skorzystać z okazji i dołączyć (chociaż na chwilę) do tego szaleństwa. No bo kiedy, jak nie na święta.

Współpracujące ze środowiskiem Razera światełka Twinkly są tak smart jak to tylko możliwe.

Zawieszona przeze mnie kurtyna świetlna składa się z 210 światełek LED RGB+W nadających się do zastosowania zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. Sercem i mózgiem kurtyny jest plastikowy, porządnie ogumiony panel z przyciskiem sterującym oraz diodą. To właśnie ta jednostka potrafi łączyć się z pobliskimi urządzeniami przy pomocy modułów Bluetooth i WiFi. Parowanie z domową siecią odbywa się przy pomocy aplikacji na iOS-a oraz Androida, która później zamienia się w zadziwiająco rozbudowane centrum sterowania.

Dlaczego zadziwiająco rozbudowane? Ponieważ każda z 210 diod RGB+W może żyć własnym życiem. Po zawieszeniu kurtyny program skanuje nasze dzieło przy pomocy wbudowanego w smartfon aparatu i robi to cholernie dobrze. Mimo skanowania LED-ów w dziennym świetle na tle zlewającej się zasłony aplikacja odnalazła zdecydowaną większość diód. Nieźle. Jeszcze większe wrażenie robi to, że do każdej diody można przypisać osobny kolor, natężenie barwy, tempo czy sposób świecenia.

Pozwala to tworzyć nieograniczone wręcz kompozycje – od prostych przejść kolorystycznych po animowanego renifera skaczącego po całym oknie. Wzorów na szczęście nie musimy projektować sami (chociaż jak najbardziej możemy z dokładnością co do jednej diody). Aplikacja Twinkly posiada zbiór podstawowych projektów, a resztę mamy okazję pobrać przez internet. Na szczęście zawsze za darmo. Nikt tutaj nie próbuje nas naciągać na podwójne zakupy.

Żeby było jeszcze ciekawiej, Twinkly można połączyć nie tylko ze smartfonem, ale również z Razer Chroma.

Światełka tego producenta otrzymały oficjalną wtyczkę dla Razer Synapse 3. Dzięki temu moją kurtynę świetlną mogłem konfigurować w podobny sposób co inne posiadane sprzęty Razera. Barwa, tempo, natężenie, do tego cztery oddzielne strefy do zaprogramowania - możliwości jest mniej niż z poziomu aplikacji na smartfon, co jest spowodowane zachowaniem spójności ze środowiskiem świetlnym Razer Chroma, będącym częścią programu Synapse.

Po sparowaniu obu systemów mój salon wypełnił się charakterystyczną zielenią Razera. Mając w pamięci wcześniej wspomniany mem, wyszedłem zobaczyć, jak kurtyna świetlna wygląda na zewnątrz. Efekt trudno pomylić z czymkolwiek innym. Katowice, macie nowego progamera na mieście. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby stonować efekt lub zamienić jednostajne światło na efekty w stylu oddychania czy fali.

Żarty żartami, ale integracja świateł Twinkly z gotowymi profilami gier jest bardzo ciekawa.

Razer Chroma to nie tylko gotowe projekty podświetlenia, ale również wizualne profile dedykowane poszczególnym grom wideo. Gdy korzystamy z takiego profilu, podświetlenie zmienia się w zależności od wydarzeń na ekranie. Weźmy takiego Crysisa Remastered. Diody świecą się inaczej, gdy jesteśmy w menu, a inaczej, gdy jesteśmy na misji. Podczas błędów HUD-a dodatkowy efekt pojawia się również na LED-ach. Światła ostrzegają także o niskim poziomie zdrowia głównego bohatera.

Te same efekty można przełożyć nie tylko na klawiaturę i myszkę, ale również kurtynę świetlną. Działa to trochę jak Ambilight w telewizorach Philipsa. Tyle tylko, że w ograniczonym zakresie kolorystycznym (cztery strefy, pamiętajcie) i nie tak subtelnie. Jest jednak coś ciekawego, immersyjnego w tym, że gdy dostaję kulkę w Gears 5, światła wiszące na oknie jarzą się przez chwilę złowrogą czerwienią. Z kolei gdy skorzystam z apteczki, mieszkanie na moment robi się kojąco niebieskie. Tani to efekt, ale cieszy, przynajmniej przez kilka pierwszych rozgrywek.

Panie, a na co to komu?

Zasadne to pytanie, ale równie dobrze można zapytać, na co komu LED-y na karcie graficznej, w myszce albo na płycie głównej. W przypadku Twinkly otrzymujemy przynajmniej bodźce bezpośrednio z gry wideo, wyrażone w świecie rzeczywistym, dodające koloru (he-he) rozgrywce. Jest jeszcze aspekt wysoce praktyczny: mamy pod ręką naprawdę niezłe, wysokiej jakości świąteczne oświetlenie, którym możemy ozdobić okno, ścianę czy choinkę. Gaming to dodatek.

Chociaż Razer do spółki z Twinkly nie zmienił mojego podejścia do LED-ów, to nie ukrywam, że kurtyna świetlna w połączeniu z Gears 5, Remnant: From the Ashes, Apex Legends i Fornite dała mi sporo dziecięcej, świątecznej frajdy. Jestem pozytywnie zaskoczony jak dobrze i jak szybko działa środowisko świetlne Chroma. Gdy z kolei domownicy mają już dosyć gamingowej dyskoteki, zamykam po prostu pokrywę laptopa. Oświetlenie wraca wtedy do trybu coraz-bliżej-święta, tworząc odpowiedni klimat i nastrojową otoczkę.

Przerost formy nad treścią? Jak najbardziej. Ale dobrze wykonany.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst