Tech  / Lokowanie produktu

Cudowny dziwak. Sprawdziłem, co potrafi LG Wing

Picture of the author

LG Wing to prawdopodobnie najbardziej dziwaczny i cudowny w swej inności smartfon, jaki ukazał się na rynku w tym roku. Ma możliwości, jakich nie oferuje żaden inny telefon.

Wszystkiego, co musicie wiedzieć od strony smartfonowej o LG Wing dowiecie się z naszego premierowego materiału.

Używam tego cudaka od kilku tygodni i jest to niesamowicie odświeżające doświadczenie. Pomimo globalnie ponurych nastrojów, 2020 r. powinniśmy zapamiętać jako rok, w którym telefony znów stały się fajne. A LG Wing dołożył do tego co najmniej jedną cegiełkę.

Co potrafi LG Wing?

Zacznijmy od tego, czego LG Wing nie potrafi. Pomimo skrzydeł w nazwie („wing” = ang. „skrzydło”) LG Wing nie potrafi latać. Próbowałem, nie poleciał.

Przechodząc do jednak do tego, co LG Wing umie i do czego jest przeznaczony, to chyba wypada wspomnieć, że Wing jest przede wszystkim… bardzo porządnym smartfonem.

Pod względem specyfikacji i wydajności to zakamuflowany LG Velvet, niestety pozbawiony głośników stereo, ale za to z większą ilością pamięci operacyjnej. Ma też kompletnie bezramkowy wyświetlacz główny P-OLED o proporcjach 21:9, przekątnej 6,8” i rozdzielczości 2460 x 1080 px, oraz wysuwaną z obudowy kamerę do selfie. Mamy więc do czynienia z bardzo udaną podstawą, która ma w zanadrzu trik, jakiego nie ma żaden inny telefon.

Wystarczy mocniejszy nacisk kciuka na dolną część obudowy, by ekran główny odsunął się do pozycji poziomej z satysfakcjonującym „klikiem”, odsłaniając drugi ekran G-OLED o przekątnej 3,9” i rozdzielczości 1240 x 1080 px.

Po pierwszym rozłożeniu LG Wing wytłumaczy nam, o co chodzi z tymi dwoma ekranami i jak możemy z nich korzystać w praktyce. Wszak rozwiązanie LG nie tylko wygląda na szalone, ale jest też szalenie użyteczne.

Na poziomym ekranie zmienia się interfejs, proponując uruchomienie jednej z domyślnych aplikacji, które możemy edytować w ustawieniach. Dolny ekran zaś wyświetla zwykły pulpit, na którym możemy przeszukiwać bibliotekę aplikacji, albo np. przypisać skrót do jednoczesnego uruchomienia dwóch programów - jednego na dolnym, drugiego na górnym wyświetlaczu.

Oczywiście podstawowym zastosowaniem dwóch wyświetlaczy jest wielozadaniowość. Możemy np. odpalić na górnym ekranie wideo, a na dolnym otworzyć komunikator lub przeglądarkę. Bardzo użyteczne, jeśli nie chcemy przerywać oglądania, by odpisać na wiadomość, albo chcemy porównać ze sobą zawartość dwóch plików. Możliwości ogranicza tylko wyobraźnia.

Nic też nie zmusza nas do wykorzystywania mniejszego ekranu jako dolnego ekranu. Może to być również górny ekran. Albo boczny ekran. Ten ostatni tryb świetnie sprawdza się w samochodzie - główny ekran wkładamy pionowo do uchwytu i uruchamiamy nań aplikację, a na mniejszym wyświetlaczu pokazujemy np. odtwarzacz muzyki.

Dwa ekrany mają też zastosowanie w grach - przed rozgrywką możemy na mniejszym wyświetlaczu dostosować ustawienia trybu gry, optymalizując parametry smartfona, zaś w trakcie rozgrywki wykorzystywać mały ekran jako źródło dodatkowych informacji, np. mapkę w Asphalt 9.

Najwięcej zastosowań podwójny ekran ma jednak w parze z aparatami LG Wing. Gdy ustawimy ekran główny w poziomie, możemy wykorzystać mały wyświetlacz jako uchwyt sterujący trybem gimbala podczas nagrywania wideo. Zamiast obracać cały smartfon, sterujemy kadrowaniem przy użyciu wirtualnego przycisku.

LG Wing pozwala również na jednoczesne nagrywanie wideo z głównego i przedniego aparatu, z równoczesnym podglądem obydwu strumieni wideo. Podgląd nagrania widzimy na głównym wyświetlaczu, zaś na dolnym nadal mamy dostęp do interfejsu i najważniejszych informacji.

W końcu dolny ekran może też służyć po prostu jako uchwyt. Nie działa wówczas jego warstwa dotykowa, ale możemy go skonfigurować również tak, by mały ekran służył jako gładzik do obsługi zawartości na dużym ekranie. Nie trzeba wtedy manewrować telefonem w dłoni, tylko wystarczy go pewnie trzymać za dolną część obudowy.

Rozsuwany ekran LG Wing zaskakująco dobrze spisuje się na co dzień.

Najważniejsze w całej niezwykłości LG Winga jest to, że jego rozsuwany ekran wcale nie jest sztuką dla sztuki - co najwyżej sztuką inżynierii. Te tryby naprawdę działają i zupełnie zmieniają sposób interakcji z telefonem.

O dziwo LG udało się stworzyć smartfon o nietypowym kształcie bez poświęcania jego wytrzymałości. Oczywiście nie będzie to konstrukcja aż tak sztywna, jak monolityczne smartfony, ale pomimo rozsuwanego ekranu LG Wing spełnia normę Mil-STD-810G oraz IP54, a do tego sprawia w dłoni bardzo solidne wrażenie. Z każdym rozsunięciem i zamknięciem wyświetlacza czuć, że mamy do czynienia z produktem premium.

No i umówmy się: jeśli kogoś nie ekscytuje urządzenie, które rozsuwa się jak kultowy telefon Tony’ego Starka z pierwszego Iron Mana (LG VX9400), to proszę natychmiast oddać legitymację klubu geeka. Nie da się rozsunąć tego smartfona bez choćby cienia uśmiechu na twarzy. Po prostu się nie da.

*Materiał powstał we współpracy z marką LG

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst