Gry  / Recenzja

Kilka świetnych rozwiązań i kilka niezrozumiałych decyzji. Sprawdziłem Razer Pro Type i Pro Click

Jak zagorzały gracz poradzi sobie w świecie biurowej produktywności? Klawiatura Razer Pro Type i myszka Razer Pro Click są fantastyczne, ale drzemie w nich też niewykorzystany potencjał.

Jeśli chodzi o sprzęt do pracy biurowej czy kreatywnej przy komputerze, jakościowe himalaje od lat podbija Logitech. Ich ostatnie urządzenia z najwyższej półki - Logitech MX Keys i Logitech MX Master 3 - są tak dobre, że czasem zastanawiam się, po co w ogóle istnieją inne klawiatury i myszki.

I to właśnie z nimi konkuruje Razer, wypuszczając w świat swoje nowe produkty, skierowane tym razem nie do graczy, a do ludzi pracujących przy komputerach.

Jak klawiatura Razer Pro Type i myszka Razer Pro Click wypadają w bezpośrednim starciu z liderami w swojej klasie?

Razer Pro Type to moja nowa ulubiona klawiatura mechaniczna… z potencjałem na więcej.

Zacznę od klawiatury, bo o niej mam do powiedzenia mniej. Każdy, kto zna klawiatury Razera, poczuje się tu jak w domu. Pomimo wszelkich zapewnień producenta, że jest inaczej, trzeba postawić sprawę jasno - Razer Pro Type to marginalnie mniejsza, bezprzewodowa wersja kultowej BlackWidow, z jednolitym podświetleniem i wykonana w bieli i srebrze.

Pisząc na niej czułem się dokładnie tak, jakbym pisał na BlackWidow Ultimate, której używałem przez wiele miesięcy. Jedyny wyjątek to nieco bardziej porowaty materiał, z którego wykonane są klawisze. Przyciski Razer Orange, kształt klawiszy, skok klawiszy - to wszystko do złudzenia przypomina popularne klawiatury dla graczy od Razera.

Absolutnie nie jest to jednak wadą. Na klawiaturze Razer Pro Type pisze się równie wspaniale, co na klawiaturach z serii BlackWidow, a brak podświetlenia Chroma (zastąpionego jednolitą bielą) jest dla mnie zaletą, nie przeszkodą. Razer Pro Type wygląda bardzo elegancko i w codziennej pracy spisuje się znakomicie. Doceniam zwłaszcza mnogość ślizgaczy na spodzie, dzięki którym klawiatura nic a nic nie przesuwa się po blacie biurka.

Klawiaturę, podobnie jak i myszkę Pro Click, możemy podłączyć bezprzewodowo do czterech urządzeń na raz poprzez łączność Bluetooth lub poprzez adapter 2,4 GHz, sprytnie ukryty w magnetycznej zatoczce u dołu obudowy.

Jak na sprzęt od Razera przystało, Pro Type spisuje się świetnie nie tylko w pracy, ale także w grach. Pomimo łączności bezprzewodowej nie da się odczuć jakiegokolwiek opóźnienia względem przewodowej klawiatury i to samo w sobie sprawia, że Razer Pro Type warta jest swojej ceny. Wygrywa też w tej materii z Logitech MX Keys, która - choć świetna w pracy - do gier nadaje się raczej średnio.

Nie znaczy to jednak, że Razer Pro Type to sprzęt idealny. Uważam niestety, że Razer nie wykorzystał pełni potencjału tworząc ten sprzęt biurowy w tandemie z Humanscale.

Po pierwsze - gdzie jest podpórka pod nadgarstki? Dlaczego nie ma jej w zestawie? Brak takiego akcesorium w klawiaturze pozycjonowanej jako „ergonomiczna” wydaje się wręcz kuriozalny, tym bardziej, że znajdziemy go w klawiaturach z serii BlackWidow czy Huntsman.

Po drugie - dlaczego nie ma tu fabrycznych O-ringów? Aż się prosi, by klawiatura mechaniczna dedykowana do przestrzeni biurowej była fabrycznie wyciszona lub przynajmniej oferowała komplet gumek wyciszających w zestawie, do samodzielnej instalacji. Razer reklamuje tę klawiaturę jako cichą, ale bez O-ringów jest ona równie głośna co większość klawiatur z nieliniowymi przyciskami. W wielu przestrzeniach biurowych taki hałas będzie nie do zaakceptowania.

Po trzecie - gdzie jest przycisk parowania bezprzewodowego? Pomimo usilnych starań nie udało mi się połączyć klawiatury przez Bluetooth z innym urządzeniem, gdy już raz sparowałem ją z innym. Nie ma tu, jak np. w myszce Pro Click, fizycznego przycisku, którym moglibyśmy wymusić nawiązanie połączenia, a jedynie suwak, którym wybieramy typ połączenia. Ufam, że Razer rozwiąże jakoś ten problem software’owo, nim klawiatura trafi do sprzedaży.

Po czwarte - czas pracy jest nieakceptowalnie krótki. Korzystając z podświetlenia i pracując przy komputerze przez około 8 godzin dziennie udało mi się z Razer Pro Type wycisnąć trzy dni pracy. To i tak więcej niż przewidywane 12 godzin producenta, ale bardzo mało na tle konkurencji. Bez podświetlenia klawiatura pracowała raptem tydzień, co również nie powala.

Nie są to wielkie wady, ale po tandemie Razer-Humanscale spodziewałem się znacznie więcej, niż tylko bezprzewodowej wersji popularnego modelu klawiatury w nowej wersji kolorystycznej. Nie zmienia to jednak faktu, że gdybym dziś miał kupić klawiaturę mechaniczną, wybrałbym właśnie Pro Type. Połączenie kapitalnych przełączników Razer Orange i łączności bezprzewodowej wystarcza, bym zechciał sięgnąć po nią zamiast po inne, zwykle gamingowe rozwiązania.

Razer Pro Click to najwygodniejsza myszka na świecie. Rzekłem.

Nie spodziewałem się, że kiedyś chwycę w dłoń wygodniejszą myszkę niż Logitech MX Master 3 czy MX Ergo. A jednak! Razer Pro Click została wyprofilowana w sposób tak nietypowy, tak dziwny, a jednak tak skuteczny, że pracowało mi się z nią jeszcze bardziej komfortowo niż z moim prywatnym Logitechem.

Myszka Razera jest też odczuwalnie lepiej wykonana od produktu Logitecha. Plastiki są solidniejsze, a gumowana powłoka na boczkach znacząco poprawia pewność chwytu zarówno podczas pracy, jak i podczas grania. Bo w przeciwieństwie do MX Master 3, Razer Pro Click służy nie tylko do pracy, ale też do zabawy, oferując sensor Razer 5G, DPI sięgające 16000 i niemal nieodczuwalne opóźnienie w grach.

Z wielką przyjemnością oddawałem się cyfrowej rozrywce po całym dniu pracy, zmieniając tylko ustawienie DPI przyciskiem na obudowie. Razer Pro Click spisywał się znakomicie w obydwu scenariuszach.

Skoro o przyciskach mowa, to tutaj również Razerowi należą się słowa pochwały, bo zarówno lewo- i prawoklik, jak i przyciski boczne działają fantastycznie. Stawiają należyty opór, nie trzeszczą i pracują bardzo cicho. Dotyczy to także rolki, która umożliwia bardzo precyzyjne nastawy, aczkolwiek nie może się równać z rolką w MX Master 3, która jest magnetyczna i może albo stawiać równie dobry opór, albo nie stawiać go w ogóle. Tego Pro Click nie potrafi.

Razer Pro Click nie potrafi też współgrać z gestami Windowsa i macOS równie dobrze, co Logitech MX Master 3. Oczywiście można przypisać gesty do konkretnych przycisków, ale to ledwie ułamek tego, co potrafi myszka Logitecha ze swoim przyciskiem pod kciukiem, który może obsłużyć niemal wszystkie gesty obydwu systemów operacyjnych.

Razer Pro Click nie ma również bocznej rolki, co dla wielu osób nie będzie stanowiło problemu, ale nie da się ukryć, że jej obecność w MX Master 3 ułatwia wiele spraw, zwłaszcza podczas montażu wideo.

Wszystkie te niedostatki wynagradza jednak niezrównany komfort obsługi. Razer Pro Click pasuje do dłoni jak jedwabna rękawiczka, a wyprofilowana jest tak, że w żadnym punkcie nie czuć nadmiernego ciśnienia. Nadgarstek cały czas miałem rozluźniony, nawet gdy korzystałem z podkładki Razer ProGlide, która nie ma wbudowanej podpórki na nadgarstki.

Mój jedyny zarzut do Razer Pro Click dotyczy sposobu ładowania myszki. W 2020 r. i w myszce za prawie 500 zł nie ma miejsca na microUSB. Nie rozumiem, jakim cudem ktoś w Razerze uznał wykorzystanie tego portu za dobry pomysł. Dziwaczna decyzja tym bardziej, że Razer ProType ładujemy poprzez USB-C.

Na szczęście w przeciwieństwie do nowej klawiatury Razera, myszki Pro Click nie trzeba będzie zbyt często ładować. Mam ją u siebie już ponad dwa tygodnie - naładowałem ją wtedy do pełna i od tego czasu poziom naładowania zmniejszył się o nieco ponad połowę. Możemy więc spokojnie liczyć na miesiąc kilkugodzinnej pracy przy komputerze.

Produktywność w wykonaniu Razera.

Po ponad dwóch tygodniach z nowymi akcesoriami Razera mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony praca na nich sprawia mi ogromną przyjemność i daje fantastyczny komfort, nawet przy długotrwałych posiedzeniach przed komputerem.

Z drugiej jednak strony czuć tutaj niewykorzystany potencjał, zwłaszcza w klawiaturze Razer Pro Type.

Nie da się też ukryć, że to akcesoria wybitnie windowsowe. Można je sparować także z komputerami Apple’a, ale będą tam średnio użyteczne - przede wszystkim ze względu na wspomniany brak pełnej obsługi gestów macOS, ale także przez układ klawiatury, który nie jest dostosowany do ekosystemu Apple’a.

Nie mogę niestety powiedzieć, że akcesoria Razera są lepsze od akcesoriów Logitecha. MX Keys i MX Master 3 nadal pozostają moim ulubionym tandemem do pracy.

Gdybym jednak rozważał zakup klawiatury i myszki do gier, które miałyby służyć także do pracy na komputerze z Windowsem 10, prawdopodobnie wybrałbym opisane wyżej akcesoria zamiast klasycznych sprzętów Razera dla graczy. Choćby dlatego, że… wyglądają od nich po prostu lepiej.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst