Bankowość  / Felieton

Nie zauważysz, że coś kupiłeś. Płatności przyszłości będą niewidoczne

Picture of the author

Jeśli zmiany w sposobach płatności będą przebiegały tak szybko, jak w ciągu kilku ostatnich lat, to wkrótce nie będziemy mogli uwierzyć, że kiedyś chodziliśmy do banku, korzystaliśmy z plastikowej karty kredytowej i płaciliśmy za wszystko, używając tylko jednej, oficjalnej waluty.

Jeszcze niedawno operacje finansowe wymagały wizyty w banku. Wraz z nastaniem internetu można było już przelewać pieniądze, używając komputera podłączonego do sieci. Oba te sposoby oznaczały jednak, że klient jest silnie zaangażowany w transfer swoich środków. Smartfony i powszechna mobilność mocno to zmieniły.

Współczesny użytkownik zaczyna traktować płatności jako czynność wykonywaną niejako przy okazji innych zajęć. Płaci się podczas spaceru, podroży samochodem, w pracy. Radykalnie zmniejsza się liczba operacji potrzebna do autoryzacji transferów finansowych, mają w tym konkretny interes podmioty e-commerce. Amazon, obserwując na przestrzeni lat zachowania swoich klientów, zdecydował się na wprowadzenie płatności za jednym kliknięciem. Była to reakcja na fakt, że do wielu finalizacji zakupów nie dochodziło. Klient gromadził zakupy w koszyku, ale w końcu ich nie nabywał, bo wymagano od niego przejścia przez zbyt długi łańcuch autoryzacji danych. Kupujący, któremu zaproponuje się uproszczony model płatności, będzie kupował więcej. To oczywisty czynnik, który wpływa na zaangażowanie firm w tworzenie i propagowanie coraz prostszych narzędzi transakcyjnych.

Zmierzch smartfonów?

Technologia przyśpiesza procesy, upraszcza je, nieefektywne narzędzia zastępując takimi, które gwarantują większą wygodę użytkownika. Chociaż płatności mobilne stają się coraz mniej skomplikowane i odczuwalne, to smartfon również może okazać się etapem przejściowym w dalszej ewolucji transakcji. Jeden z moich tekstów poświęciłem karierze wirtualnych asystentów takich jak Siri, Alexa, Amazon Echo. Ich popularność systematycznie rośnie. A to powoduje, że wiele firm z różnych sektorów próbuje adaptować sterowanie głosowe do własnych produktów i usług. Jeśli za zasadną uznamy tezę, że w przyszłości kontakt użytkownika z urządzeniami będzie odbywał się bez udziału tradycyjnego interfejsu (klawiatura) a zmierzał w kierunku kontaktu bezdotykowego (wykorzystanie głosu, skanów twarzy), to ten trend szybko znajdzie odzwierciedlenie na rynku prywatnych finansów.

Wybiegając dalej w przyszłość, jeśli uda nam się doprowadzić do przełomu w badaniach, zaprojektować i zbudować, a na następnie skomercjalizować technologię do bezpośredniego połączenie mózgu ludzkiego z maszyną, dopiero wtedy będziemy mogli powiedzieć, że user experience sprowadziliśmy do jednej myśli (w tym wypadku wystarczy pomyśleć o płatności).

Nie będę widział, że płacę

Dane o nas stają się paliwem dla inteligentnych technologii. Do ich efektywnego wykorzystania wkrótce nie będzie konieczne w ogóle nasze zaangażowanie. Zmierzamy ku sytuacji, by wszelkie nasze relacje z urządzeniami, takimi jak smartfon, komputer, samochód były maksymalnie szybkie, efektywne i inteligentne, a jednocześnie nieangażujące naszej uwagi.

Bazując na tej prawidłowości, płatności w przyszłości staną się „niewidoczne”. Do ich przeprowadzania nie będą potrzebne urządzenia wyposażone w interfejs, czy aplikacje wymagające aktywności ze strony użytkownika. Zbędne mogą okazać się firmy pośredniczące w rozliczeniach i banki. Rozwój zjawiska będzie integralny z rozpowszechnianiem się Internetu Rzeczy, czyli systemu połączonych ze sobą urządzeń, komunikujących się ze sobą za pomocą czujników. To połączenie oznacza samodzielność i inteligencję procesów przetwarzania danych. Z kolei technologia chmury i glokalizacja pozwolą na integrację danych pochodzących z urządzeń zewnętrznych – może to być sklep, samochód, czy urządzenia takie jak lodówka – z osobistymi danymi użytkownika. Także tymi, które dotyczą jego finansów.

Inteligentne lodówki, półki sklepowe i chmura

Wyobraźmy sobie więc lodówkę, która samodzielnie „odkrywa” brak niezbędnych mi produktów. Zamówienie na nie zostanie złożone automatycznie, informacja przepłynie do sklepu internetowego, który natychmiast wyśle do mnie zamówione przez lodówkę produkty. Płatność nastąpi automatycznie. Odbędzie się w tle, przy wykorzystaniu danych, do których – za moja zgodą – będzie miał dostęp sklep. Pieniądze (w przyszłości jedna z wielu cyfrowych walut) będą pobrane z mojego cyfrowego portfela, który będzie stanowić część systemu opartego na technologii blockchain.

W łańcuchu tych operacji nie będą potrzebne już konwencjonalne autoryzacje, których wymaga bank i instytucje pośredniczące. Jeśli zdecyduję się na zakup produktu w sklepie offline, mechanizm będzie podobny. Gdy podniosę towar z półki sklepowej, umieszczę go w koszyku, zostanie to odnotowane przez sklepowy system, przesyłający informacje o zdarzeniu do chmury. To w niej zrealizuje się proces transakcyjny. Automatycznie, bez mojej wiedzy czy potwierdzenia. Dane o moich zakupach zostaną przetworzone przez systemy sklepowe i zawędrują do chmury nie tylko po to, by ściągnąć ode mnie pieniądze, ale również po to, by przygotować dla mnie ofertę promocyjną. Dodatkowym świadkiem tych wszystkich zdarzeń może zostać … lodówka, która może chcieć wtrącić tu swoje trzy grosze np. rozszerzając zamówienie o brakujące produkty.

Banki przestają być bankami

Sposób, w jaki płacimy i w jaki będziemy płacić, ilustruje skalę przemian, jakie dokonują się na współczesnych rynkach finansowych. Jeśli więc weźmiemy pod uwagę rozwój technologii blockchain, Internetu Rzeczy, asystentów głosowych, powstawanie kolejnych kryptowalut i plany korporacji, które chcą emitować własne pieniądze, to mamy pełen obraz wielkiej dysrupcji branży finansowej.

Banki, by utrzymać się na rynku, będą musiały wyjść poza rolę instytucji czysto finansowych, oferujących tradycyjne produkty, takie jak kredyty, czy lokaty. Będą moim zdaniem coraz szybciej przemieszczały się z terytorium finansów w kierunku sektora technologicznego. Bank jako spółka technologiczna? Jak najbardziej. To już się zresztą dzieje.

Korporacje budują własne systemy rozliczeniowe

Wiemy, ile kontrowersji budzą kryptowaluty. Jeden z wielu zarzutów, które są artykułowane pod ich adresem, dotyczy tego, że kryptowaluta jest tworem czysto technologicznym, nie mającym pokrycia w zewnętrznych aktywach, wartościach materialnych. Jednak ten argument przestaje być aktualny. Wkraczamy bowiem w erę walut powoływanych do życia przez korporacje. Przyszłość rynku finansowego i płatności będzie należał do GAFA (Google, Apple, Facebook i Amazon) lub wszelkich podmiotów, które dysponują kapitałem danych o zachowaniach klientów.

Facebook jest już coraz bliżej wprowadzenia Libry, Amazon planuje uruchomienie własnej platformy finansowo-rozliczeniowej. W przypadku korporacji waluty przez nie wyemitowane miałyby już zabezpieczenie i pokrycie w olbrzymim majątku, na który składają się terabajty danych dotyczących klientów.

Wymienione podmioty dzisiaj oferują narzędzia społecznościowe lub rozmaite dobra konsumpcyjne. Jeśli wprowadzą do swojego portfolio walutę, to klient może zacząć zadawać pytania o sens istnienia tradycyjnego pieniądza i banków.

I ty też będziesz emitował własną walutę

Stworzenie własnego pieniądza i jego publiczna emisja będzie możliwa pod względem technologicznym, formalnym i prawnym. Jeśli dany, prywatny użytkownik dojdzie do wniosku, że jego waluta (lub tylko token) ma szanse powodzenia na rynku, to ją po prostu wyemituje. Jeśli zyska ona powodzenie, jego zdolności nabywcze będą rosnąć dynamicznie. Realizacja takiego scenariusza wpłynie oczywiście również na procesy transakcyjne. Płacenie własnym pieniądzem będzie miało walor psychologiczny – konsument może zyskiwać poczucie niezależności wobec rynku finansowego. Dodatkowo, im więcej użytkowników będzie korzystało z danej waluty, tym bardziej mechanizm rozliczeniowy danego użytkownika będzie stawał się sprawny i uproszczony – zgodnie z zasadą samodoskonalących się systemów opartych na deep learning.

Napisałem kiedyś, że jednym z najcenniejszym towarów naszych czasów jest zaufanie. Wszystkie opisane przeze mnie mechanizmy są absolutnie możliwe. Jednak elementem, który je uruchamia, jest ludzka decyzja dotycząca tego, czy pod taki system się podłączyć. Producenci dóbr, usługodawcy, kreujący własne waluty, będą mieli coraz więcej narzędzi do dyspozycji, by budować własne ekosystemy finansowe. Największym wyzwaniem może być dla nich przekonanie klientów, że ich rozwiązania są godne zaufania. W tym przypadku trudno mi jednoznacznie orzekać, czy zaufanie konsumentów będzie rozwijać się wprost proporcjonalnie do rozwoju technologicznego.

Norbert Biedrzycki

Head of Services CEE, Microsoft. Kieruje usługami Microsoft w 36 krajach, ich zakres obejmuje doradztwo biznesowe i konsulting technologiczny, w szczególności w takich obszarach jak big data i sztuczna inteligencja, aplikacje biznesowe, cybersecurity, usługi premium oraz cloud. Poprzednio jaklo Vice President Digital McKinsey odpowiedzialny za region CEE oraz usługi łączące doradztwo strategiczne i wdrażanie zaawansowanych rozwiązań informatycznych. Od kompleksowej transformacji cyfrowej przez szybkie wdrożenia aplikacji biznesowych, rozwiązania i analizy big data, biznesowe zastosowania sztucznej inteligencji po rozwiązania blockchain i IoT. Wcześniej Norbert pełnił funkcję Prezesa Zarządu i CEO Atos Polska, był również szefem ABC Data S.A. oraz Prezesem Zarządu i CEO Sygnity S.A. Poprzednio również pracował w firmie McKinsey jako partner, był dyrektorem działu usług doradczych, oraz rozwoju biznesu firmy Oracle.

Pasją Norberta są najnowsze technologie robotyzacja, zastosowania sztucznej inteligencji, blockchain, VR i AR, Internet Rzeczy, oraz ich wpływ na gospodarkę i społeczeństwo. Więcej na ten temat można przeczytać na blogu Norberta.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst