Tech  / Recenzja

Zaskakująco udany średniak. Oppo A72 - recenzja

Zazwyczaj gdy polecamy smartfony do 1000-1200 zł, na listach dominuje Xiaomi, niegdyś Huawei, może Motorola. Teraz ten szalenie popularny segment ma nowego pretendenta do tronu. Jaki jest Oppo A72?

Po dwóch tygodniach z Oppo A72 mogę powiedzieć tyle, że ma on zdecydowanie więcej zalet niż wad. A skoro tak, to zacznijmy od tych drugich, żeby odłożyć narzekanie na bok i przejść do pozytywów.

Oppo A72 - co się nie udało?

Elementem, który w Oppo A72 nie udał się najbardziej, jest wyświetlacz. Na papierze panel IPS o przekątnej 6,5” i rozdzielczości 2400 x 1080 px wydaje się zupełnie w porządku, ale na żywo znacząco odstaje od tego, co w podobnej cenie oferuje Xiaomi czy Motorola. Kolory są nieco sprane, kąty widzenia poniżej przeciętnej, a do tego smartfon albo jest kompletnie pozbawiony warstwy oleofobowej, albo jest ona wybitnie cienka, gdyż ekran błyskawicznie zaczyna się smużyć i zbierać odciski palców. Na pociechę - ekran jest bardzo jasny, więc nie będzie problemu z obsługą w pełnym słońcu.

Kolejny nieudany element to optymalizacja oprogramowania pod działanie ze słabszym procesorem. O ile Color OS 7.1 nie ma najmniejszego problemu z płynnością na droższych Oppo Reno 3 i 3 Pro, tak na Oppo A72 zdarza mu się złapać czkawkę. Specyfikacja telefonu jest przy tym dość solidna: Snapdragon 665, 4 GB RAM i 128 GB miejsca na dane to standard na tej półce cenowej. Jednak autorska nakładka Oppo jest zbyt ociężała, by gwarantować idealną płynność działania przy tej konfiguracji. Zdarzają się przycięcia, a np. wysuwany pasek skrótów ma tendencję do zawieszania się na środku ekranu, gdy trzymamy telefon w poziomie.

Trzeci minus to motorek wibracyjny. Dla kogoś, kto ma telefon permanentnie wyciszony lub korzysta z haptyki podczas pisania, używanie Oppo A72 może być bardzo przykrym doświadczeniem. Wibracje są po prostu okropne.

Na tym jednak koniec narzekania. Wszystko inne Oppo A72 robi zaskakująco dobrze.

Zacznijmy od tego, jak ów telefon wygląda i jak leży w dłoni. A leży i wygląda znakomicie. Obudowa jest plastikowa, czego można się spodziewać po telefonie w tej klasie, ale nie mogę tego uznać za wadę - przynajmniej nie trzeba się martwić, że ziarenko piasku w kieszeni porysuje plecki jak w wielu innych telefonach. Oppo A72 jest też bardzo solidny i sprawia w dotyku wrażenie znacznie droższego, niż jest w istocie. Przy masie 192 g zdecydowanie czuć go w dłoni, ale zarówno do ciężaru, jak i do sporych gabarytów (162 x 75,5 x 8,9 mm) można przywyknąć.

Pięknie się też prezentuje, a obudowa została wykonana w taki sposób, by załamywać obijające się światło. Kolor niebieski, jak w testowanym egzemplarzu, nie byłby moim pierwszym wyborem, ale czarny i fioletowy wariant wyglądają - nie waham się tego powiedzieć - spektakularnie, jak na tę półkę cenową.

Bardzo cieszy fakt, iż producent nie próbował na siłę wepchnąć czytnika linii papilarnych pod wyświetlacz, lecz umieścił go na krawędzi, na przycisku blokady ekranu. To bardzo wygodne miejsce, ułatwiające odblokowanie telefonu zarówno gdy trzymamy go dłoni, jak i gdy leży na blacie. Czytnik działa błyskawicznie i bezproblemowo, podobnie zresztą jak rozpoznawanie twarzy, którego jednak ze względu na mniejsze bezpieczeństwo nie polecam.

Choć okazjonalnie oprogramowaniu zdarza się wspomniana na początku czkawka, tak na co dzień nie przeszkadza to aż tak bardzo, jak można by się spodziewać. Delikatne „szarpnięcia” na tej półce cenowej są akceptowalne, a poza nimi Oppo A72 naprawdę znakomicie spisuje się na co dzień. Nie ma problemów z zasięgiem, jakość połączeń jest wzorowa, a ekran - choć nie najlepszy - do zwykłego przeglądania Internetu i mediów społecznościowych w zupełności wystarczy.

O ile wspomniany ekran jest taki sobie, o tyle flankujące go głośniki są już o klasę wyżej. Oppo A72 jako jeden z nielicznych modeli w tym segmencie oferuje głośniki stereo i choć może nie grają one najpiękniej, tak grają głośno, czysto i lepiej od dowolnego smartfona z tej półki, wyposażonego w tylko jeden głośnik. Nie zabrakło tu również gniazda słuchawkowego, choć akurat jego brzmienie jest co najwyżej przeciętne.

Ponadprzeciętny jest za to czas pracy na jednym ładowaniu. Choć Color OS nie jest najlepiej zoptymalizowaną nakładką pod słońcem i tak udawało mi się regularnie wyciskać z Oppo A72 dwa dni normalnego użytkowania, i to ze sporym zapasem. 5000 mAh naprawdę daje radę. Myślę, że osoby oszczędniej korzystające ze smartfona będą w stanie wycisnąć z niego nawet 2,5-3 dni bez ładowania.

Pomówmy o aparatach.

A może raczej o „aparacie” bo prawdę mówiąc, tylko o głównym sensorze warto w ogóle rozmawiać. Reszta - jak zresztą w większości „średniaków” - istnieje tylko po to, żeby czarować w materiałach marketingowych.

W praktyce tylko główny sensor o rozdzielczości 48 Mpix robi dobre zdjęcia, jak na ten segment oczywiście. To jakość wystarczająca znakomitej większości użytkowników, którzy swoje zdjęcia oglądają wyłącznie na smartfonie i dzielą się nimi tylko na Facebooku czy Instagramie.

#Wegepropaganda - to wcale nie jest mięso ;)

Aparat 8 Mpix z obiektywem ultrawide w idealnych warunkach oświetleniowych również się broni, ale trzeba zaznaczyć, że rejestruje bardzo mało szczegółów. Oprogramowanie próbuje to kompensować wyostrzaniem i niestety finalny efekt nie należy do najlepszych.

Mamy tu też cyfrowy zoom, ukryty w aplikacji aparatu pod trybami 2X i 5X. O ile tryb 2X zdaje egzamin, bo przy 48 Mpix naprawdę można bez problemu przybliżyć obraz dwukrotnie, tak pięciokrotne przybliżenie skutkuje zdjęciem wyglądającym bardziej na zrzut ekranu z Minecrafta niż fotografię.

Zdziwił mnie też ogromnie tryb nocny, który… jest, ale jakby go nie było.

Spójrzcie na te dwa zdjęcia i spróbujcie zgadnąć, które zostało zrobione przy użyciu trybu nocnego.

A teraz na te. Jedno zrobiłem w trybie normalnym, drugie w trybie nocnym.

O dziwo, te jaśniejsze kadry uchwyciłem właśnie w zwykłym trybie, a te ciemniejsze to tryb nocny, wykorzystujący dłuższy czas naświetlania. W trybie nocnym można też zaobserwować dość znaczący crop obrazu, służący zapewne temu, by stabilizacja cyfrowa mogła ustabilizować ujęcie podczas długiego czasu naświetlania. Jedyne, co można o trybie nocnym powiedzieć dobrego, to fakt, iż zdjęcie jest znacznie mniej zaszumione. Zamiast jednak wydobywać detale z cieni i prześwietleń, tryb nocny w Oppo A72 zdaje się je zmiękczać, przez co jego obecność kompletnie traci sens.

Czy warto kupić Oppo A72?

Pomimo kilku wad i aparatu nadającego się do zdjęć tylko w idealnych warunkach oświetleniowych, uważam, że warto. Głośniki stereo, dwa dni pracy bez ładowania, NFC do płatności zbliżeniowych i elegancka obudowa to wystarczające argumenty, by sięgnąć po ten smartfon.

Oppo A72 jest też bardzo ciekawie wyceniony. O 200 zł drożej od wyposażonego w bardzo przeciętny procesor Xiaomi Redmi Note 9 i pozbawionej NFC Motoroli Moto G8 Power, ale o 200 zł mniej od Xiaomi Redmi Note 9 Pro, który mógłby pogonić mu kota, gdyby kosztował tyle samo pieniędzy. Za 1099 zł możemy co prawda kupić Redmi Note 9S, ale on również nie posiada NFC, a dla wielu konsumentów to jedna z kluczowych funkcji w telefonie.

Oppo najwyraźniej wyciągnęło wnioski ze sprzedaży poprzednich generacji średniaków i zrozumiało, że w tym segmencie nawet najdrobniejsza oszczędność może przechylić szalę na korzyść tańszego urządzenia. Oppo A72 znakomicie wpisuje się w średniopółkowy krajobraz na naszym rynku i jednocześnie stanowi bardzo ciekawą alternatywę dla najpopularniejszych modeli. Zdecydowanie warto dać mu szansę.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst