Gry  / Relacja

Grałem kilka godzin w DOOM Eternal: 5 świetnych pomysłów, dzięki którym gra absolutnie wymiata

Mieliśmy w Warszawie bardzo ciekawego gościa. Do stolicy Polski przyjechali pracownicy Id Software wraz z długim i rozbudowanym buildem DOOM Eternal. Spędziłem ze strzelaniną kilka godzin i wow, po prostu wow. Panie i panowie, to będzie bardzo dobra gra.

DOOM Eternal jest niczym dziki, szponiasty motyl o krwistoczerwonych skrzydłach, wyłaniających się z suchego kokonu. Za kokon trzeba uznać poprzednią odsłonę z 2016 r., która stanowi solidne podstawy do wielkiego powrotu serii. No i Slayer powraca, szybszy i silniejszy niż kiedykolwiek. Spędziłem kilka godzin z DOOM Eternal na poziomie trudności Nightmare i jaram się nowymi pomysłami niczym wrzeszczący imp.

1. Slayer ma własną bazę, którą może rozbudowywać.

Podczas rozgrywki gracz odwiedzi wiele planet i wymiarów. Pomiędzy rozrywaniem przeciwników Slayer zawsze może wrócić do swojego bezpiecznego bastionu (szybka podróż pojawia się w grze!). To kosmiczna, unosząca się ponad orbitą Ziemi cytadela z przepięknym widokiem na naszą planetę, przeżywającą akurat zmasowaną piekielną inwazję.

Cytadela posiada dwa piętra i kilka pomieszczeń. Możemy w niej posłuchać komunikatów nadawanych z Ziemi, ale również ulepszać oraz zdobywać bronie. Najbardziej podobają mi się jednak pomieszczenia, w których mieści się kolekcja Slayera. (Anty)bohater może w nich posłuchać ulubionych winyli, przeczytać notatki o świecie, podejrzeć zbiór gitar oraz figurek, a nawet zagrać w pierwszego DOOM-a.

Cytadela to kopalnia easter eggów. Można się tutaj natknąć na czasopisma promujące tolerancję wobec demonów, artworki innych gier Bethesdy, a nawet ręcznie malowany portret Slayera z króliczkiem trzymanym na rękach. Gracze uwielbiający wściubiać nos gdzie tylko to możliwe, na pewno będą zachwyceni tym miejscem.

2. Nasz Slayer to nie jedyny łowca demonów.

Nie będę zdradzał wam fabularnych szczegółów. Dosyć napisać, że Slayer to nie jedyny kosmiczny twardziel, przed którym robi w portki całe siarczyste piekło. Id Software wprowadza do DOOM-a bogatą mitologię z wieloma rasami, stronnictwami, planetami, wymiarami oraz postaciami niezależnymi. Czegoś takiego nie było nigdy wcześniej.

Rozbudowany scenariusz zmusza do zadawania nowych pytań. Skąd wziął się Slayer? Co robił, nim trafił do piekła? Kim byli jego towarzysze? Kto nimi przewodził? DOOM z 2016 r. jedynie ślizgał się po powierzchni tych tematów. DOOM Eternal robi z nich jeden z fabularnych fundamentów. Nie bójcie się jednak - na każde zdanie wypowiedziane przez czołowych bohaterów przypada kilka demonów do efektownego ubicia. Odpowiednie proporcje zostały zachowane.

3. Build doskonały, czyli robimy sobie własnego DOOM Guya.

Poza modami do broni otrzymujemy również punkty umiejętności. Te wydajemy na dodatkowe możliwości i ruchy bardzo przydatne podczas walki. Przykładowo możemy zdecydować się na ulepszony cios z pięści, zadający obszarowe obrażenia wszystkim demonom wokół. Albo wybierzemy moc, dzięki której celując w powietrzu czas nieco zwalnia, dzięki czemu mamy więcej czasu na precyzyjne trafienia.

Umiejętności w połączeniu z akcesoriami dodatkowymi pozwalają tworzyć zadziwiająco zróżnicowane buildy. Byłem z siebie całkiem zadowolony, gdy stworzyłem postać zamrażającą wrogów specjalnymi granatami, a następnie rozsypującą ich na kawałki dostając w zamian dodatkowe punkty życia oraz pancerza. Na wyższych poziomach trudności odpowiednie ułożenie umiejętności będzie całkiem ważne.

4. Wiele elementów platformowych. No i bardzo dobrze.

W DOOM Eternal jest naprawdę wiele skakania. Slayer porusza się po opadających platformach, buja się na wystających rurach, wspina się na ściany i szuka okna czasowego między śmigłami wirnika. Dopełnieniem podwójnego skoku jest tutaj podwójny dash, pozwalający poruszać się na gigantyczne odległości. Wszystko to sprawia, że DOOM Eternal jest znacznie bardziej zręcznościowy, niż może ci się wydawać.

Co świetne, elementy zręcznościowe wcale nie wydają się wciśnięte na siłę. Wręcz przeciwnie. W pewien pokręcony sposób skakanki nawiązują do kultowych odsłon DOOM-a i czuć w nich stare Id Software. Do tego fragmenty zręcznościowe stanowią świetne urozmaicenie po kolejnych starciach z grupami przeciwników. W pierwszych trzech poziomach twórcy mają smaka do odpowiednich proporcji w tej sałatce.

5. DOOM Eternal z potencjałem na nowych przeciwników.

Jak pisałem wcześniej, Slayer udaje się w kosmiczną wycieczkę po kilku planetach i planach. To dobra okazja do odświeżenia bestiariusza. Oczywiście klasyka pozostaje na swoim miejscu. Wcisnąłem lufę strzelby do pyska zombie, impa, hell knighta, cacodemona, revenanta i spiderdemona.

Od czasu do czasu widzimy jednak zupełnie nowe byty. Jak zbliżone do impów gargulce, które potrafią wznieść się w powietrze i strzelać na odległość. Albo wyrastające spod ziemi macki, tchórzliwie atakujące gracza z zaskoczenia. A to tylko początek. Jestem przekonany, że na dalszych poziomach spotkamy znacznie ciekawszych rywali. Po cichu stawiam na upadłe anioły. No bo skoro w uniwersum DOOM-a jest piekło…

Bonus: brak auto-aim na konsoli

Domyślnie asystent celowania na konsoli jest wyłączony. Dzięki temu rozgrywka na PS4 oraz XONE (a w późniejszym terminie także Switchu) nieco bardziej przypomina szybkie, dynamiczne, szalone doświadczenie z komputera osobistego. DOOM Eternal działa jak rakieta, a stanie w miejscu to proszenie się o śmierć. Zwłaszcza na poziomie trudności Nightmare, na którym miałem dziką przyjemność przechodzić kilka pierwszych lokacji.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst