REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Tech
  3. Sprzęt

Medyczne drony będą latać nad Warszawą. Ich zadaniem będzie transport krwi

Na początku listopada w Warszawie odbędzie się pierwszy testowy lot drona medycznego, który w przyszłości będzie dostarczał krew do potrzebujących jej szpitali. 

Powietrzny transport krwi nad Warszawą. Kurierem będzie polski dron
REKLAMA
210 interakcji
dołącz do dyskusji
REKLAMA

Medyczny dron, jak podaje Rzeczpospolita, będzie testowany na warszawskim niebie nazywa się Hermes i jest konstrukcją polskiej firmy Spartaqs. Ze względu na charakter swojej pracy, w której od maszyny wymagana będzie niezmierna precyzja podczas lotów, Hermes będzie w pełni autonomicznym statkiem powietrznym, sterowanym przez algorytmy sztucznej inteligencji.

Powietrzny transport krwi

W pierwszy lot testowy poleci na wysokości 150 metrów, z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa na warszawskiej Saskiej Kępie do Instytutu Kardiologii w Aninie - dystans lotu wyniesie ok. 8 km. Twórcy drona są pewni swojej konstrukcji, która była już testowana na dwukrotnie dłuższych trasach.

Oprócz firmy Spartaqs, w projekt latających dronów medycznych nad Warszawą zaangażowane są również Urząd Lotnictwa Cywilnego i Polska Agencja Żeglugi Powietrznej. Obecność tych dwóch instytucji gwarantuje, że powietrzne transporty krwi odbywać się będą zgodnie ze wszystkimi procedurami dotyczącymi latania w polskiej przestrzeni powietrznej. Przy okazji ULC i PAŻP będą miały doskonały wgląd w to, jak takie usługi wyglądają w praktyce, co może przełożyć się na nowelizację niektórych przepisów dot. latania dronami nad polskimi miastami.

Na razie trwają jeszcze testy na poligonie Centralno-Europejskiego Demonstratora Dronów. Prawdopodobnie zanim dron wykona lot w Warszawie, przeprowadzimy próby w warunkach miejskich na Śląsku. Mamy już kilka wytypowanych miejsc – mówi Marcin Dziekański, kierownik projektu „Drony nad metropolią” w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii (GZM).

Drony zagoszczą nie tylko nad Warszawą

Toruń na przykład pracuje nad projektem, w którym drony patrolować będą tamtejsze wysypiska śmieci w poszukiwaniu miejsc podwyższonego ryzyka, w których mogą wybuchnąć pożary. Do tego dochodzi też możliwość wczesnego wykrywania zaprószenia ognia na wysypiskach - to coś, z czym ostatnio mamy spory problem.

REKLAMA

Oprócz wykorzystania dronów przez służby publiczne i ratownictwo medyczne, o opcji podniebnego transportu myślą również takie prywatne firmy, jak Poczta Polska, InPost, czy Amazon. Powietrzny transport przesyłek kurierskich to gałąź rynku, która dopiero powstaje i według badań przeprowadzonych przez Polski Instytut Ekonomiczny, do 2026 może osiągnąć ona wartość 300 mld zł. Niektórzy entuzjaści twierdzą, że kwota ta może być nawet trzykrotnie większa.

Pozycję polski w sektorze dronów możemy rozpatrywać na trzech poziomach. Pierwszy to producenci sprzętu, którzy mają świetną technologię, znacznie wyprzedzającą obowiązujące regulacje. W Polsce to dojrzewający sektor, ale brakuje rynków, na które mogliby dostarczyć swoje innowacyjne rozwiązania. Drugi poziom to warstwa prawna. Mamy zaawansowane przepisy dotyczące bezzałogowców, a Polska jako jeden z pierwszych krajów uregulowała kwestię tzw. BVLOS, czyli lotów poza zasięgiem wzroku operatora. Już dziś wiele innych krajów chce się wzorować na naszych rozwiązaniach. Trzeci poziom to odbiorcy, w tym samorząd terytorialny. Miasta i gminy są bardzo świadome zastosowań dronów, korzyści, ale i potencjalnych zagrożeń, jakie niesie ze sobą ta technologia – wyjaśnia Marcin Dziekański

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA