Media / Felieton

Smokowski i Twarowski prezentują radio internetowe „Zapinamy pasy”. Próbuję słuchać go od rana

Gdybym miał zrobić listę najbardziej wpływowych postaci polskiego internetu to byłby tam Krzysztof Stanowski. Jeśli nie znacie go pod nazwiskiem, to na pewno kojarzycie go pod pseudonimem „człowiek stojący w korku”. 

Otóż Stanowski stał kiedyś w korku i miał sen. Miał sen, że 2018, podobnie jak 2004, będzie rokiem radia internetowego. A oni mu uwierzyli. Smokowski i Twarowski, znani komentatorzy Canal+, teraz też będą mieli swoje radio internetowe, którego nazwa spodoba się chyba każdemu fanowi popularnego duetu. No, może z wyjątkiem kibiców Cracovii.

Ja nie wiem kto pierwszy wpadł na radio, komentatorzy czy Stanowski. Wiem natomiast, że tak „Weszło.FM”, jak i „Zapinamy Pasy” są w mojej ocenie nieskazane na sukces. Prywatnie tych formatów kompletnie nie czuję i choć Hubert Taler twierdzi, że mój narcyzm zaczyna się robić nieznośny, to ja jednak nadal mam zamiar obstawać przy mojej intuicji.

Rynek medialny dla dziennikarzy sportowych dość brutalnie zmienia się w ostatnich latach.

Dla wielu z nich może oznaczać to prawdziwe trzęsienie ziemi. Eleven Sports ze swoją bardzo fajną ekipą młodych wilków zaczyna oddziaływać na sytuację w innych redakcjach. I tak oto gwiazdy Canal+ zaczęły szukać swojej drogi. Prawdopodobnie skończy się to na YouTubie, bo radio...

Ja staram się słuchać „Zapinamy Pasy” od rana, naprawdę. I powiem szczerze, że jestem w tym beznadziejny. Tak co 30 minut zamyka mi się to radio w jakiś sposób, zapominam o nim, muszę włączać ponownie. Nie jest to żadna strata - ktoś tam coś pogadał, ktoś tam popuszczał muzykę. Nie odnotowałem niczego istotnego, może z wyjątkiem audycji o e-sporcie. Moim zdaniem łączenie e-sportu z tymi mediami rdzennie sportowymi, to też taka trochę pięść do nosa. Wszyscy moi znajomi fani sportu uważają e-sport za zabawę dla botów. Wszyscy moi znajomi fani e-sportu, uważają sport za zabawę dla prymitywów. E-sport bardziej pasuje do Spider’s Web, niż do Sport.pl.

Jak już sobie przypomniałem, że miałem słuchać, to włączałem. Znowu leciała muzyka albo ktoś mówił akurat niezbyt mnie interesujące rzeczy na temat tenisa, którym raczej się nie interesuję (a Jerzyk i Isia do reszty zrazili mnie do tego sportu).

Tak więc upłynął mi pierwszy dzień z radiem „Zapinamy Pasy”. Dokładnie tak, jak sobie wyobrażałem.

Absolutny brak motywacji do słuchania, zero własnej kompozycji z medium. Format radiowy w internecie nie kupił mnie przez ostatnich 18 lat i obawiam się, że teraz wciąż pozostaję na jego uroki odporny. Jest takie Radio Gol, nadaje toto już 10 lat. Właśnie zajrzałem - 8 osób aktualnie słucha audycji (ależ jaka tam jest wola walki i życia). Nie jestem pewien, czy magia znanych nazwisk jest w stanie aż tak bardzo rozruszać radio internetowe. Myślę, że w 2018 r. bardzo szybko się przekonamy, zwłaszcza, że zobaczymy aż dwie niezależne próby.

nie mobile
przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst