Media  / Artykuł

5 sposobów na... podbicie świata przez polskich youtuberów

Kojarzycie 5 sposobów na...? To taki popularny kanał na YouTubie, który od 2013 roku prowadzi pięciu gości. W krótkich wideo autorzy serii prezentują 5 różnych sposobów na przekąski, przygotowanie prezentu na różne okazje i tego typu szybkie "tipy". Panowie postanowili znaleźć też sposób na podbicie świata i ruszyli z nowymi kanałami w różnych językach.

Sufit polskiego YouTube'a jak na razie kończy się na grubo ponad 3 mln subskrybcji. Największym kanałem w Polsce jest ten prowadzony przez Sylwestra Wardęgę, prankstera, który nie daje o sobie zapomnieć dzięki medialnym filmom, biciu rekordów i wielu kontrowersjom. Youtuberzy próbują się w Polsce przebić na podium różnymi sposobami. Starają się też wkroczyć na zagraniczny rynek, gdzie - jak wiadomo - jest jeszcze więcej potencjalnych widzów. Swoich sił w tworzeniu materiałów w obcym języku próbuje np. Łukasz Jakóbiak, który prowadzi wywiady w języku angielskim bądź dodaje tłumaczenia do swoich wideo.

Panowie z 5 sposób na... też postanowili wkroczyć na zagraniczne rynki, ale nieco inaczej.

Prowadzący 5 sposobów na... otworzyli kilka nowych kanałów w różnych językach. W przeglądarce YouTube'a znajdziecie teraz również 5 ways for.., 5 weisen für..., 5 formas de..., 5 façons pour... czy 5 способов... W ramach wymienionych pięciu kanałów znajdziecie znane już filmy słynnej "piątki", które pojawiły się w polskim programie youtuberów. Te same materiały zostały wzbogacone nie o napisy, a o... dubbing w wykonaniu native speakerów. W projekt jest zaangażowanych aż 25 lektorów.

- Internet jest globalną wioską i co z tego, skoro z każdej strony otaczają nas językowe mury. „Postanowiliśmy się ich pozbyć i dotrzeć z naszymi filmami do ludzi z różnych stron świata – mówi Marcin Radziwoń, znany fanom kanału jako „Klamer”.

Muszę przyznać, że pomysł, a może raczej jego wykonanie, budzi we mnie mieszane uczucia.

Rozumiem, że trzeba poszerzać działalność, próbować nowych rzeczy i budować jeszcze większą potęgę (autorzy 5 sposobów na... mają się czym pochwalić - mają ponad 2 mln subskrypcji na swoim polskim kanale). Niestety, nie jestem fanką dubbingu (chyba że w animacjach) i takie podłożenie głosu nieco razi. Trzeba jednak dodać, że to nie ja mam być odbiorcą tych treści i że całość zrobiona jest profesjonalnie. Sama wolę w obcojęzycznych filmach napisy. Rozumiem jednak, że dubbing i lektor wymagają w pewnym sensie mniejszego skupienia i sam materiał można oglądać "gdzieś w tle".

Zastanawiam się jednak, czy nie lepszym sposobem na dotarcie do publiki i zgromadzenie jeszcze większej społeczności byłoby stworzenie jednego międzynarodowego kanału z możliwością dodania napisów w pożądanych językach. Z drugiej strony wtedy samo wyszukiwanie materiałów mogłoby być problemem. No i ostatecznie prowadzenie tych pięciu kanałów poza czasem oczekiwania i dodatkowym nakładem finansowym (opłacenie lektorów) nie kosztuje ich w gruncie rzeczy nic. To samo wideo publikują na sześciu różnych kanałach, a łącznie widzów i wyświetleń przybywa. Sprytne. Ale co ja tam wiem o YouTubie, ja (nie) tylko oglądam śmieszne filmiki. Panowie z pewnością liczą na powtórzenie sukcesu z Polski na każdym z zagranicznych rynków. A wtedy... sześć kanałów z ogromną oglądalnością i... wszystko się zaczyna zgadzać.

Słowiański Uniwersytet Zaradności, bo tak nazywa się projekt panów z 5 sposobów na... - to pierwsza tego typu realizacja w Polsce. Czy otworzy youtuberom drzwi do międzynarodowej kariery? Czas pokaże.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst