Tech  / Artykuł

Jeśli szukasz przepisów, ta wyszukiwarka może być lepsza od Google

133 interakcji
dołącz do dyskusji

Obiecywali, obiecywali, aż w końcu dotrzymali słowa. Wrocławski Cooklet, który zapowiadał od kilku miesięcy, że w kwestii wyszukiwania chce rywalizować z Google, wreszcie zaprezentował Cooklet Search - wyszukiwarkę, która ma zmienić sposób, w jaki zabieramy się do przygotowywania potrawy.

Przyznam, że w momencie, kiedy Cooklet Search stał się publicznie dostępny, w mojej głowie od razu pojawiło się jedno pytanie: w jaki sposób tak mocno zorientowana na jednej kategorii wyszukiwarka może rywalizować z tak uniwersalną maszyną, jaką jest Google. W końcu poszukiwania przepisów na potrawy to tylko jedna z milionów rzeczy, jakie potrafi dostarczyć nam Google, w którym szukamy też chociażby wyników meczów, wiadomości, sprawdzamy pogodę, kursy walut i kto wie jeszcze co.

Krótka rozmowa z Grzegorzem Trubiłowiczem, sprawiła jednak, że cała sprawa zaczęła wyglądać o wiele ciekawiej.

cooklet_search

Przede wszystkim podobieństwo do Google (w tym i graficzne w przypadku strony wyszukiwania), jest tylko pozorne. Owszem, możemy tak samo jak w przypadku amerykańskiej wyszukiwarki wprowadzić albo nazwę potrawy, którą zamierzamy przyrządzić, albo składniki, które mamy do dyspozycji i czekać na wynik. Elementy wspólne kończą się jednak w momencie prezentacji rezultatów takich poszukiwań. Tutaj okazuje się bowiem, że skupienie się na jedne kategorii potrafi przynieść zaskakująco dobre rezultaty.

Jak działa wyszukiwanie Google, wie mniej więcej każdy. Wpisując określone słowa w wyszukiwarkę liczymy, że zostaną one odnalezione na konkretnych stronach. Kiedy szukamy większości informacji, nie stanowi to specjalnego utrudnienia. Czasem jednak, zwłaszcza jeśli szukamy konkretnego przepisu, wyniki podsuwane przez firmę z Mountain View nie zawsze okazują się idealne. Czasem pierwsze wyniki wcale nie prowadzą do faktycznego przepisu (tj. opisu wszystkiego krok po kroku, ze składnikami), tylko np. opisu potrawy. Czasem wynik jest w ogóle oderwany od rzeczywistości i na zapytanie "jak zrobić XYZ" otrzymujemy w wynikach wpis o tym, żeby XYZ nie robić, bo nie jest smaczne. Nie o to nam raczej chodziło.

Poza tym, co jest czasem naprawdę istotne, przeważnie na liście wyników wyszukiwania nie widzimy jak nasza potrawa będzie wyglądać po przyrządzeniu. Owszem, jeśli robimy ją dla siebie, raczej nie zawracamy sobie tym głowy. Kiedy jednak ma być to poczęstunek dla gości, zaczyna nabierać to sporego znaczenia.

cooklet search

Cooklet Search w dużym stopniu rozwiązuje większość z tych problemów. Oczywiście najprostszym była kwestia wizualnej prezentacji wyszukiwanych przez nas potraw. W CS zamiast google'owej listy mamy o wiele atrakcyjniejsze zdjęcia, przedstawiające gotowy posiłek. Kto "je oczami" z całą pewnością będzie z takiego rozwiązania zadowolony.

Precyzyjne wyszukiwanie konkretnych przepisów na podstawie składników, nazwy albo rodzaju posiłku, tak aby nie proponować nam stron, które w ogóle nas nie interesują, jest już nieco bardziej skomplikowane.

Tutaj jednak działają dwa mechanizmy. Po pierwsze, automaty, które przeszukują sieć "uniwersalnie" w przypadku Google, tutaj przetwarzają informacje ze stron wyłącznie pod kątem (w dużym uproszczeniu) kulinarnym. Po drugie, korzystając ze swojego autorskiego Food Graphu, Cooklet Search jest w stanie stwierdzić jakie składniki pasują do wybranej przez nas potrawy lub przewidzieć (!) jakie składniki najprawdopodobniej współwystępują z podanymi przez nas.

W rezultacie szanse na to, że po wpisaniu "wołowina ziemniaki groszek" trafimy na stronę, na której ktoś opisuje, jak zatruł się groszkiem przy obiedzie z kotletami i wołowiną, są minimalne lub wręcz praktycznie zerowe. Starałem się przez dość długi czas "ogłupić" CS-a, jednak ten uparcie dostarczał mi właściwie zawsze właściwe przepisy, nawet pomimo tego, że znajduje się obecnie w wersji beta. W przypadku Google nie zawsze się to udawało, choć oczywiście nikt nie będzie tutaj udawał, że "Google nie działa!".

cooklet search 3

Przy tym wszystkim Search jest właściwie na dość wczesnym etapie rozwoju, o czym świadczy chociażby fakt, że w najbliższym czasie powinien zostać wzbogacony o kilka dodatkowych funkcji i filtrów, w tym np. wyszukiwanie potrwa wegańskich, wegetariańskich czy bezglutenowych. Tutaj po raz kolejny można podać przykład działania "skupionych" na przepisach algorytmów Cookleta - gdy szukamy potraw wegetariańskich, to choć Google mogłoby nam podsunąć stronę, na której np. w tytule było "Coś dobrego dla przeciwników potraw wegetariańskich", Cooklet Search automatycznie ją wykluczy.

Mamy więc kolejny istotny element "posiłkowej" układanki i trzeba przyznać, że zaczyna to wyglądać coraz bardziej imponująco. Cooklet Search prawdopodobnie nie zastąpi wszystkim i wszędzie wyszukiwarki Google, ale ma nad nią sporą zaletę - po pierwsze dobrze radzi sobie z naszym, w końcu nie najłatwiejszym językiem (kolejne pojawią się w późniejszym terminie), a po drugie, w kwestiach kulinarnych, jest przeważnie po prostu lepszy.

A to już spory atut w budowaniu chociażby kulinarnego imperium internetowego.

* Zdjęcie główne pochodzi z serwisu Shutterstock.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst