Kim Dzong Un straszy nową zabawką. Japonia i USA w "gotowości technicznej"
Korea Północna w jeden dzień odpala pociski balistyczne i hipersoniczne. Kim Dzong Un mówi o wiarygodnym odstraszaniu nuklearnym.

Korea Północna zaczyna nowy rok od ostrego militarnego sygnału. W jeden dzień Pjongjang odpalił najpierw kilka pocisków balistycznych, a następnie przetestował broń hipersoniczną o zasięgu ok. 1000 km. Kim Dzong Un osobiście nadzorował próby i ogłosił, że to element rozbudowy silnego i godnego zaufania odstraszania nuklearnego, podczas gdy sąsiedzi w trybie alarmowym analizują każdy ruch północnokoreańskich wyrzutni.
Dwa testy w jeden dzień: balistyczne i hipersoniczne
Według oficjalnych komunikatów Korea Północna przeprowadziła w niedzielę dwa oddzielne testy rakietowe. Rano południowokoreańska armia odnotowała start kilku pocisków balistycznych w kierunku Morza Japońskiego. Kilkanaście godzin później północnokoreańska agencja KCNA poinformowała już o czymś znacznie bardziej niepokojącym z perspektywy regionu, a mianowicie próbie pocisków hipersonicznych.
Pjongjang od lat wykorzystuje starty rakiet do wysyłania sygnałów politycznych i wojskowych jednocześnie. Klasyczne pociski balistyczne to znany repertuar północnokoreańskich pokazów siły, ale hipersoniczne konstrukcje mają w tym teatrze szczególną rolę: są reklamowane jako broń trudniejsza do wykrycia i przechwycenia, a więc idealne narzędzie do budowania wizerunku państwa, którego nie da się zastraszyć.
Kim Dzong Un demonstruje wiarygodne odstraszanie
W przekazie reżimu centralną postacią najnowszych prób jest oczywiście sam Kim Dzong Un. Jak przekazała KCNA, przywódca Korei Północnej osobiście nadzorował test pocisków hipersonicznych i podkreślał jego znaczenie dla bezpieczeństwa kraju.
W oficjalnym komentarzu padły słowa o utrzymaniu i rozbudowie silnego i godnego zaufania odstraszania nuklearnego. W praktyce chodzi o klasyczną doktrynę odstraszania: pokazywanie potencjalnym przeciwnikom, że ewentualny atak na Koreę Północną miałby zbyt wysoką cenę. W północnokoreańskiej narracji to nie Pjongjang eskaluje, lecz reaguje na kryzysy geopolityczne i nieprzyjazne otoczenie.
Takie wystąpienia są adresowane nie tylko do społeczeństwa wewnątrz kraju, ale też do odbiorców zewnętrznych. Z jednej strony mają uspokoić elity w Pjongjangu, że program rakietowy i nuklearny jest rozwijany bez przerwy, z drugiej przypominać Seulowi, Tokio i Waszyngtonowi, że Korea Północna zamierza budować swój status siły nuklearnej niezależnie od presji i sankcji.
Nad Morzem Japońskim
Według północnokoreańskiej agencji prasowej pociski hipersoniczne poleciały na wschód, w kierunku Morza Japońskiego, i trafiły w cele oddalone o około 1000 km. To dystans, który pozwala Pjongjangowi symulować ataki na najważniejsze cele w regionie – zarówno w Korei Południowej, jak i w Japonii – choć oficjalne komunikaty nie wskazują konkretnych punktów.
Pociski hipersoniczne to kategoria broni, która w locie osiąga prędkości znacznie przekraczające prędkość dźwięku, często połączone z manewrowaniem na trajektorii. W teorii utrudnia to działanie klasycznym systemom obrony przeciwrakietowej, bo na reakcję pozostaje mniej czasu, a tor lotu jest mniej przewidywalny niż w przypadku prostszych głowic balistycznych.
Kilka godzin wcześniej południowokoreańskie wojsko informowało o starcie kilku pocisków balistycznych, które pokonały ok. 900 km i spadły do morza. Japońskie ministerstwo obrony podało, że lot trwał ok. 18 min i zakończył się poza wyłączną strefą ekonomiczną Japonii. Takie parametry lotu także mieszczą się w typowym oknie testów, które mają pokazać, że Pjongjang jest w stanie uderzyć w wybrane cele bez naruszenia granic terytorialnych sąsiadów, ale jednocześnie wysyłają im bardzo wyraźne ostrzeżenie.
Seul, Tokio i Waszyngton w trybie podwyższonej gotowości
Południowokoreańskie Kolegium Połączonych Szefów Sztabów poinformowało, że armia utrzymuje postawę pełnej gotowości, a informacje o północnokoreańskich startach są na bieżąco wymieniane ze Stanami Zjednoczonymi i Japonią. W praktyce oznacza to zagęszczenie dyżurów, uważniejsze śledzenie przestrzeni powietrznej i morskiej oraz szybsze aktualizowanie danych o trajektoriach północnokoreańskich rakiet.
Z Tokio napłynęły sygnały, że pociski balistyczne nie naruszyły japońskiej wyłącznej strefy ekonomicznej, ale sam fakt kolejnej próby nad Morzem Japońskim jest traktowany jako poważny powód do niepokoju. Japonia od lat inwestuje w systemy wczesnego ostrzegania i obrony przeciwrakietowej, a każde nowe odpalenie z Korei Północnej jest dla tych systemów sprawdzianem w warunkach zbliżonych do bojowych.
Z kolei dla Stanów Zjednoczonych niedzielne testy to sygnał, że Pjongjang nie zamierza stopować swojego programu rakietowego wraz z kalendarzem dyplomatycznym. W komunikacie strony południowokoreańskiej podkreślono, że współpraca z USA i Japonią przy monitorowaniu sytuacji jest ścisła, co ma być odpowiedzią na coraz bardziej złożone zagrożenia rakietowe ze strony Korei Północnej.
Przeczytaj także:
Choć testy Korei Północnej nie zmieniają zasadniczo układu sił w regionie, to jasno podkreślają utrwalające się napięcia na Półwyspie Koreańskim. Pjongjang demonstruje zdolność do przeprowadzania prób zarówno pocisków balistycznych, jak i broni hipersonicznej. Kim Dzong Un pokazuje, że armia nie traci tempa, a rozwój potencjału nuklearnego pozostaje priorytetem.
*Grafika wprowadzająca wygenerowana przez AI
Jest tego więcej
Ustaw Spider’s Web jako preferowane medium w Google







































