Tech  / News

Microsoft pokazuje jak utopić 150 mln dol. i nie kiwnąć palcem, by rozwinąć świetną platformę

Microsoft ma już usługę filmową, usługę newsową i usługę muzyczną. Do pełni szczęścia brakowało mu już tylko platformy dla e-booków. Sęk w tym, że z jedną z nich się związał, ale całe przedsięwzięcie przeprowadzono w sposób kuriozalny.

Microsoft bardzo niechętnie traktuje swoje usługi „kontentowe”, zapewne będąc mocno zrażonym klapą, jaką okazał się Zune. Jego nowe serwisy, spięte pod marką Xbox, cieszą się większą, ale nadal umiarkowaną popularnością. Gigant z Redmond ma w swoim portfolio bardzo fajne Xbox Music i dość przeciętne Xbox Video, by móc oferować również te usługi, co Apple czy Google. Brakuje jednak jednej: tej do e-booków.

Zarówno Apple jak i Google mają solidne i popularne platformy do sprzedaży e-booków i obcowania z nimi. Microsoft do tej pory nie ma ani sklepu z elektronicznymi książkami, ani żadnego czytnika. W 2012 roku postanowił coś z tym zrobić i zainwestował w dział Nook wydawnictwa Barnes & Noble. Nooki to swego czasu bardzo popularne i zmyślnie zaprojektowane czytniki e-booków, o których mówiło się, że są godnymi rywalami Kindle’a.

Inwestycja warta 0,3 mld dol.

W 2012 roku Microsoft kupił 17,6-procentowe udziały w Nooku od Barnes & Noble, co kosztowało go 300 milionów dolarów. Wszyscy spodziewali się, że to oznacza, że gigant z Redmond zacznie inwestować i rozwijać aplikacje Nook na platformach Windows, a także wprowadzi do czytników elementy swojego ekosystemu. Być może nawet przekona Barnes & Noble do wprowadzenia Nooka z Windows zamiast z Androidem.

Nook Reader

Lata jednak mijały a nic takiego nie miało miejsca. Obserwatorzy zaczęli się drapać po głowie i zastanawiać co właściwie Microsoft zamierza. Nie otrzeźwiła go nawet umowa partnerska Nooka z Samsungiem. W końcu postanowił sprzedać swoje udziały. Z duża stratą z uwagi na niższą wartość akcji.

Microsoft, jak już wspomnieliśmy wyżej, zainwestował w Nooka 300 milionów dolarów. Otrzymał zwrot w postaci 115,5 miliona. Tak wielka korporacja nie odczuje tego zbyt dotkliwie, ale nie zmienia to faktu, że odebrać można to wyłącznie jako wielkie marnotrawstwo kapitału.

Co dalej?

Coraz częściej można odnieść wrażenie, że wszystkie podkategorie działu Xbox, poza tą dotyczącą konsol i gier wideo, to niechciane bękarty, utrzymywane z musu. Ekspansja Xbox Video i Xbox Music się zatrzymała, a wielkie studia mające tworzyć treści autorskie, by móc konkurować z Hulu i Netfliksem, zostały zamknięte.

Wątpliwym jest więc, by Microsoft ponownie chciał inwestować w e-booki. Warto się wręcz zastanowić nad przyszłością Xbox Music i Xbox Video. Szczególnie tego drugiego, bo muzyczna usługa Microsoftu odnosi względne sukcesy. Amazon, Google i Apple nie muszą się jednak niczym przejmować.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst