Gry  / News

Walki w szwedzkim parlamencie - politycy pojedynkują się… w StarCrafta II

Dżentelmeni od zawsze mieli swoje sposoby na rozwiązywanie kłótni i swarów. Sarmaci okładali się po głowach karabelami. Szlachcie pojedynkowali się na prochowce. Panowie na Dzikim Zachodzie testowali swój refleks w samo południe, natomiast współcześni politycy… Cóż, tutaj już na arenę wkraczają Terranie, Protossi oraz Zegrowie.

Nie bez powodu mówi się, że parlament to nic innego, jak kwintesencja społeczeństwa, które formuje izby sejmu i senatu. „Wybrańcy narodu”, ja pieszczotliwie sami siebie nazywają posiadacze mandatów, bardzo często wpisują się w krajowe stereotypy, które tak ciężko jest wykorzenić.

źródło: nbc news
źródło: nbc news

Przecież raptem kilka dni temu mogliśmy widzieć w telewizji i na portalach informacyjnych migawki, na których ukraińscy politycy ochoczo prali się po gębach. Koszule wyciągnięte ze spodni, przetrącone i nierówne krawaty, poszarpane marynarki czy spuchnięte od „siły argumentów” twarze były scenerią, która z naszej polskiej perspektywy jest raczej niedopuszczalna.

Co innego poseł zataczający się na nogach, omyłkowo wsiadający do nie swojego samochodu, albo taki, co to zaczyna skakać bez ładu i składu przy mównicy, aby po chwili zostać wyprowadzonym przez panów ze straży marszałkowskiej. To już znacznie bliższe nam klimaty. Oczywiście o biciu nie ma mowy. No, co najwyżej o biciu piany podczas płomiennego przemówienia – w końcu nasi politycy nie zwykli rozwiązywać konfliktów pięściami, lecz pojedynki na słowa to już zupełnie co innego.

rikstag

Jeszcze inaczej podchodzą do zagadnienia politycznych sporów szwedzcy politycy. Im dalej na zachód, tym bardziej cywilizowane zdają się być utarczki między kandydatami na posłów, prezydentów czy członków samorządów. Nie oznacza to oczywiście, że spory w takiej Szwecji nie istnieją. W demokratycznym kotle to przecież niemożliwe. Różnią się jednak metody, jakimi politycy dochodzą do konsensusu bądź wyłaniają tego, kto ma rację.

Parlamentarzyści Riksdagu oraz najważniejsi kandydaci chcący zdobyć mandaty od swoich wyborców postanowili wyłonić najlepszego wśród siebie, rozgrywając turniej w StarCrafta II. Podczas najbliższej niedzieli, w świetle kampanijnych reflektorów, politycy zetrą się przy pomocy niezwykle popularnego RTSa wyprodukowanego przez Blizzard.

starcraft ii

Turniej o wdzięcznej nazwie Politikerstarcraft nie tylko pozwoli zwycięzcy ogrzać się w ciepłym świetle reflektorów oraz zapewni darmową reklamę w mediach. Walki na serwerach Starcraft II powoli zamieniają się w szwedzką tradycję, której początki sięgają 2010 roku, natomiast ich zwycięzca na długo pozostaje w pamięci młodszego elektoratu.

To w 2010 roku Jonathan Rieder Lundkvist, ówczesny poseł z ramienia Partii Piratów, postanowił zorganizować turniej w Starcrafta II. Ten miał być powodem do podniesienia ważnych dla jego partii tematów, takich jak cyfryzacja, dostęp do Internetu czy zagadnienia związane z prawami autorskimi. Nadchodzące zmagania wydają się dla polityków wyjątkowo ważne, ponieważ to właśnie na 2014 rok przypadają w Szwecji nie tylko wybory europarlamentarne, ale również te do parlamentu krajowego.

Politikerstarcraft

Jonathan Rieder Lundkvist postanowił kuć żelazo, póki gorące. Kolejne edycje Politikerstarcraft mogły już liczyć na odpowiedni szum w social mediach, a nawet obecność profesjonalnych, szwedzkich komentatorów.  Ci w czasie rzeczywistym nie tylko opisywali wydarzenia na ekranie, ale również zasypywali widownię serią politycznych gagów.

W tegorocznym Politikerstarcraft wezmą udział nie tylko przedstawiciele parlamentu, ale również lokalni politycy czy kandydaci na prezydentów miast. Organizatorzy mają nadzieję, że zwiększy to zainteresowanie polityką młodszych obywateli, którzy nie tylko chętniej wezmą udział w wyborach, ale również zainteresują się czynnym udziałem w "sztuce rządzenia".

Świetna inicjatywa. Chciałoby się napisać, że na Wiejskiej również przydałoby się trochę rozrywki, mniej jadu i populizmu. Pamiętajmy jednak, że nawet nasi skostniali politycy od czasu do czasu zorganizują swoim głodnym chleba i igrzysk wyborcom prawdziwe widowisko. Jakby nie było, widok posła Kalisza czy premiera Tuska biegających za piłką na Stadionie Narodowym to zawsze ciekawy i intrygujący widok. Show must go on.

Źródło: dailydot

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst