Tech

Czysty Android kontra iOS 6 - okiem długoletniego użytkownika iPhone'a

213 interakcji
dołącz do dyskusji

Od dłuższego czasu obcuję jednocześnie z iOS w testowej wersji 6 oraz Androidem 4.1 na telefonie Nexus S. Wnioski mam takie, że oba systemy są już praktycznie w pełni dojrzałe oraz przy okazji diametralnie od siebie różne. Czy Jelly Bean jest wart zainteresowania ze strony użytkowników iPhone’a? A może to użytkownicy telefonów z Androidem znajdą wreszcie coś dla siebie w kolejnej odsłonie iOS?

Bądźmy szczerzy – pierwsze wersje konsumenckiego Androida prawie na siłę chciały być iPhone’em. Teraz jest już zupełnie inaczej. Soft od Apple’a uległ tylko lekkim kosmetycznym zmianom jeśli chodzi o interfejs użytkownika – gdzieś po drodze zmieniono tapety, coś tam wygładzono i tyle, natomiast czysty Android jest zupełnie inny niż kiedyś. Teraz charakteryzuje się niezwykle futurystycznym UI, który naprawdę sprawia wrażenie świeżości.

Tu warto podkreślić słowo ‚sprawia’, bo wprawdzie na pierwszy rzut oka to iOS trąci myszką, jednak im dalej zagłębić się w system Android, to tym więcej koszmarów rodem z Windowsa odnajdą użytkownicy iOS. Multum przycisków, częsty brak logiki i konsekwencji, raz coś wyskakuje, raz nie, liczba dostępnych opcji może przyprawić o zawrót głowy. Korzystanie z iOS rozleniwiło mamy do dyspozycji właściwie jeden przycisk – tutaj jest ich aż 4  co wcale nie ułatwia nawigacji. Wiele opcji pojawia się jako małe okna np. podczas zarządzania ekranem główny. Także wyskakujące panele wszelkich ustawień czy dostępu do dodatkowych funkcji przywodzą na myśl to co pamiętamy z stacjonarnych komputerów. Wiele możliwości powoduje też rozrost opcji – brakuje tej prostoty, której oczekuje się po pierwszym spojrzeniu na interfejs Jelly Beam.

Dla wielu użytkowników iOS sporym atutem Androida będą widżety – na główny ekran tego telefonu możemy wyciągnąć to, czego rzeczywiście potrzebujemy, reszta skrywa się w drugim menu. Android w wersji 4.1 jest naprawdę szybki, nie ma mowy o zwiechach, potężnych lagach nawet na słabszym sprzęcie. Google Now to może nie Siri, ale oferuje całkiem ciekawą funkcjonalność. Generalnie jednak, poza ścisłą integracją z usługami Google, czysty Android z sam siebie oferuje niewiele. Generalnie mimo swojego cukierokowatego wyglądu bardzo denerwuje zawiłością.

Mocną stroną Androida 4.1 są zaawansowane powiadomienia. Wysuwana belka, którą Apple skopiował z Androida, w przypadku telefonów Nexus sprawuje się znacznie lepiej niż w iOS. To jest to, czego użytkownicy iPhone’ów mogą zazdrościć. Godnym uwagi jest także wszechobecny przycisk dzielenia, który pojawia się teraz szerzej także w iOS6, jednak w przypadku Androida otwartość systemu sprawia, że możemy dzielić się praktycznie wszystkim w dowolnie wybranej usłudze. Nie sądzę, by Apple otworzył prędko API na takie rozwiązanie oraz np. opcje wyboru domyślnej przeglądarki. A szkoda.

Co ważne, Android nie ogranicza na przykład liczby zdjęć dołączanych do wysyłanej wiadomości e-mail.

Decyzję o zakupie Nexusa podejmuje się w sposób w pełni świadomy. To nie jest telefon, który znajdziemy w złotówkowych ofertach operatorów, ale wydaje się, że dla tych, którzy korzystali dotychczas z iPhone’a, to jedyny rozsądny wybór, jeśli decydujemy się na system Android. Żadna nakładka nie może równać się z tym, co zaoferowane jest w czystym systemie od Google. Android oferuje multum możliwości, jednak musimy chcieć poświęcić mu trochę czasu, dokonać rozsądnego wyboru aplikacji z Google Play i mocno wierzyć, że otrzymana właśnie aktualizacja nie była tą ostatnią.

Jaki jest iOS6? Przede wszystkim kompletny – do prostej pracy praktycznie nie musimy zaglądać do App Store. Najnowsza wersja jest gotowa do użytkowania. Już na starcie użytkownik otrzymuje pokaźny zestaw aplikacji, który jest bardzo mocno zespolony z systemem. Jeśli one przypadają nam do gustu to dobrze, gorzej gdy chcemy korzystać z zamienników. Przypomnienia, notatki, czy nawet przeglądarki internetowe to programy powszechne w AppStore. Wiele z nich posiada całkiem interesujące funkcje. Jednak korzystając z alternatywnej przeglądarki i tak nie ustawimy jej jako domyślnej, a przypomnienia nie będą współpracowały z Siri.

Warte uwagi są nowe funkcje iOS 6. System wreszcie dostał opcję „Nie przeszkadzać” pozwalającą czasowo przejść w tryb bez powiadomień. W nowej wersji systemu także ustawienia prywatności są niezwykle przejrzyste, możemy podejrzeć jaki program ma do jakich zasobów dostęp. Obie funkcje będą chwalić użytkownicy Androida, wszak podobne rozwiązania w tym systemie były od dawna.


Kolejna odsłona mobilnego systemu Apple otrzymała też nowe Mapy. Tu w naszym kraju niestety należy być ostrożnym – rozwiązanie to bazuje na mapach z nawigacji TomTom, przez co ich dokładność nie jest perfekcyjna, znacznie lepiej sprawują się na Zachodzie. Jednak w aplikacji jest pełna nawigacja online krok po kroku, informacje o korkach. Tryb 3D w wybranych miastach to na razie tylko bajer. Osobiście do gustu przypadła mi nawigacja na zablokowanym ekranie telefonu – to całkiem dobrze rozwiązane. W dodatku współpraca z Siri sprawdza się świetnie. Tylko czemu po angielsku!

Bogactwo aplikacji, ich wygląd oraz funkcjonalność nadal jest zdecydowanie większa niż w przypadku Androida. W nowym iOS 6 wielką niewiadomą pozostaje Passbook – jeśli funkcja ta przyjmie się globalnie to będzie to świetne rozwiązanie. To nadal aplikacje, w tym te stworzone przez Apple, są mocną siłą całego systemu iOS oraz kluczową przewagą nad systemem Android. Reeder, Clear, Pages, czy wreszcie Mail, Safari czy Przypomnienia – to aplikacje naprawdę warte korzystania z tego systemu mobilnego, których próżno szukać na Androidzie. Na szczęście coraz częściej  deweloperzy starają się bardziej przykładać uwagę do wersji na Androida, więc aplikacje tworzone pod interfejs Holo wyglądają i sprawują się całkiem nieźle.

To co osobiście uważam za lepsze w iPhone to dolny panel wysuwany po dwóch klikach. To zdecydowanie najszybszy sposób na zmianę programów, poza gestami na iPadzie. Wybór programów w przypadku czystego Androida też jest przyjemny, jednak  wyuczony pewnych zachowań opracowałem swoją metodę poruszania się pomiędzy aplikacjami do perfekcji. Także Siri w słuchawkach jest czymś co ułatwia korzystanie z telefonu podróżując. Natomiast to, co denerwuje mnie obecnie w iOS najbardziej, to brak możliwości szybkiego zadzwonienia do osoby z listy kontaktów, czy nawet z głównego ekranu telefonu. Ratunkiem jest Siri, ale to także trochę trwa.

Podsumowując – Android 4.1 oraz iOS 6 to dwa bardzo zaawansowane systemy mobilne. Każdy z nich ma swoje wady i zalety – to od użytkownika zależy bardzo dużo jak będzie je postrzegał. Dla jednego zdecydowanie lepszy będzie Android, dla drugiego iPhone. Nie jest możliwy jednoznaczny werdykt. Osobiście nie przesiadłbym się na Androida, ale prawdopodobnie tylko dlatego, że jestem już wsiąknięty w ekosystem Apple’a –wydałem ileś tam złotych na aplikacje, cenie sobie korzystanie z iCloud. Jednak dokładnie to samo mogą powiedzieć użytkownicy Androida. Dla tych, którzy jeszcze nie mają smartfonu, bardzo ważną wskazówką będzie zaangażowanie w usługi Google – czysty Android jest wprost stworzony, by opierać się na integracji z Gmailem, Google Talk czy Google+.

Zauważam jednak poważny problem w tym, że oba system nie są przyjazne nowym użytkownikom. Android nie był nigdy – natomiast iOS stał się pokaźną kobyłą i poza początkową konfiguracją nie oferuje znaczącej pomocy początkującym. Pamiętajcie – jeśli Android, to tylko czysty od Google, a poziom zadowolenia będzie zdecydowanie większy, niż w przypadku wersji z nakładkami. Natomiast iOS też już nie jest tym systemem, który był mocno ograniczony, choć miłośnicy wszelkich zmian i tak będą czuć w nim braki.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst