Cicha współpraca PlayStation, Xboxa i AMD. Twoja nerka zostanie na miejscu
Sony, Microsoft i AMD próbują dogonić Nvidię zanim będzie za późno. Po cichu, bez rozgłosu najwięksi rywale formułują wspólne plany na przyszłość gamingu. Póki mają jeszcze coś do powiedzenia.

Rynek kart graficznych w bieżącym roku wygląda jak alternatywna rzeczywistość, w której pojęcie konkurencji niemal nie istnieje. Nvidia nie tylko dominuje - ona wręcz zawłaszczyła segment GPU. Według danych Jon Peddie Research GeForce’y odpowiadają dziś za 95 proc. sprzedaży desktopowych kart graficznych. AMD spadło do historycznego minimum pięciu procent, a w jednym z kwartałów sprzedało zaledwie 570 tys. kart - najmniej w całej historii firmy i jej poprzedniczki, ATI.
To nie jest naturalny stan rynku. To nie jest zdrowy stan rynku. I z pewnością nie jest to stan, który Sony, Microsoft i AMD mogą zaakceptować, jeśli chcą utrzymać jakąkolwiek równowagę sił w branży gier.
Czytaj też:
A jednak gdy spojrzymy na to, co dzieje się za kulisami - na przecieki dotyczące PlayStation 6, na prezentację Project Helix podczas GDC 2026, na współpracę AMD z obiema firmami - zaczyna wyłaniać się obraz, którego jeszcze kilka lat temu nikt by nie przewidział. Obraz cichego technologicznego sojuszu, w którym dwaj najwięksi rywale konsolowi współpracują z AMD i pośrednio (a może i bezpośrednio?) ze sobą, by powstrzymać dalszą ekspansję Nvidii.
Brzmi jak teoria spiskowa? A jednak nie.
Nvidia odjechała wszystkim - i to dawno temu
Zacznijmy od podstaw. Nvidia nie wygrała rynku dzięki marketingowi, tylko dzięki temu, że zainwestowała w AI zanim to było modne. Gdy AMD i Intel wciąż myślały o tradycyjnych shaderach i rasteryzacji to Nvidia budowała potężne akceleratory tensorowe, uczyła sieci neuronowe rekonstrukcji obrazu i eksperymentowała z technikami, które wtedy wyglądały jak bajania o przyszłości.

Efekt? DLSS 2, DLSS 3, DLSS 4.5. Technologie, które nie tylko poprawiają wydajność, ale zmieniają sposób renderowania gier. To nie jest zwykły upscaling. To neuralne generowanie klatek, optyczne przepływy, rekonstrukcja sygnału czy path tracing w czasie rzeczywistym. To jest przewaga, której nie da się nadrobić w rok czy dwa.
I gracze to widzą. Dlatego kupują GeForce’y. Dlatego rynek wygląda tak, jak wygląda.
FSR kontra DLSS: uczciwa walka czy myślenie życzeniowe?
AMD odpowiedziało na DLSS technologią FSR. Ta w swojej pierwotnej wersji był rozwiązaniem mniej zaawansowanym, inteligentnym oversamplingiem działającym na każdym GPU, włącznie ze zintegrowaną grafiką w laptopach. To było demokratyczne, egalitarne i w sumie uczciwe rozwiązanie. Tylko że działało wyraźnie gorzej niż DLSS.
FSR 4, ogłoszone wraz z kartami RDNA 4 serii Radeon RX 9000, w końcu doczekało się uczenia maszynowego. To krok we właściwym kierunku - AMD wreszcie poszło śladami Nvidii i zamiast upscalingu klasycznego zastosowało model AI. Efekty? Lepsze niż dotąd. Na tyle lepsze, że naprawdę warto o tym pisać. Ale wystarczy spojrzeć na ślepe testy przeprowadzone przez ComputerBase.de w lutym, by zachować pesymizm: DLSS 4.5 wygrał w każdej z sześciu testowanych gier, zdobywając średnio 48,2 proc. głosów, FSR 4 zajął ostatnie miejsce z wynikiem 15 proc. - przegrywając nawet z natywnym renderowaniem. Najlepsza gra dla AMD? Cyberpunk 2077 - z wynikiem 10,6 proc. przy 34,4 proc. dla DLSS. To nie jest wynik godny wstydu w porównaniu z poprzednimi generacjami, ale dystans do lidera jest wciąż wyraźny.

Podobna historia ze śledzeniem promieni. AMD przez lata patrzyło na ray tracing z przymrużeniem oka, podczas gdy Nvidia budowała dedykowane jednostki RT już od pierwszej generacji RTX. Karty serii RDNA 3 - sztandarowa 7900 XTX - w obliczeniach raytraycingowych przegrywały nawet z RTX 3090 Ti, czyli produktem poprzedniej generacji Nvidii. RDNA 4 podwoiła przepustowość ray tracingu na compute unit i to odczuwalna zmiana, ale Nvidia nie stała w miejscu przez ten czas - i dystans technologiczny, który wytworzył się przez te wszystkie lata inwestycji w dedykowany RT hardware, nie znika z dnia na dzień.
Sony i Microsoft nie mogą porzucić AMD - nawet jeśli by chcieli
Wbrew pozorom wybór GPU do konsoli nie jest kwestią „kto ma lepszą technologię”. Sony i Microsoft nie mogą po prostu przejść na Nvidię, bo muszą zachować zgodność wsteczną, pełną kontrolę nad architekturą i przewidywalne koszty produkcji. Nvidia nie daje tego nikomu. AMD - tak.
Dlatego zarówno PlayStation 6, jak i Xbox Project Helix powstają na bazie RDNA 5 i Zen 6, a ich SoC są projektowane w ścisłej współpracy z AMD. I tu dochodzimy do sedna.
To nie jest tak, że Sony i Microsoft „biorą to, co AMD ma w roadmapie”
No właśnie. Ktoś mógłby w tym miejscu powiedzieć: dobra, ale przecież to naturalne, że Xbox i PlayStation mają podobną technologię - obie strony korzystają z AMD, więc - znowuż - dostają to, co AMD ma w swojej roadmapie. Skoro RDNA 5 będzie miało ulepszone AI i ray tracing, to obie konsole to dostaną. Proste.
Nieszczególnie. W branży konsolowej tak to nie działa, a historia jest pełna dowodów na to, że chipy konsolowe AMD to nie są po prostu "RDNA X w SoC". PS5 bazował na RDNA 2, ale w istocie było to RDNA 1 z dodanym ray tracingiem, a nie pełna implementacja RDNA 2. Podobnie wygląda sytuacja z PS6: PlayStation 6 ma nie oferować pełni założeń RDNA 5.
Zresztą kolejnym z przykładów jest Project Amethyst - wspólny projekt Sony i AMD, który zasila zarówno PSSR, jak i FSR. To nie jest przypadek, że obie technologie rozwijają się równolegle i mają podobne fundamenty. To efekt współpracy, która ma zapewnić, że AMD będzie w stanie zaoferować coś, co choć zbliży się do DLSS.
I to jest kluczowe. Sony i Microsoft nie tylko korzystają z tej samej architektury - oni współtworzą technologie, które mają być standardem w całej branży.
Project Amethyst, ogłoszony w 2023 r. jako wspólna inicjatywa Sony Interactive Entertainment i AMD - a więc dokładnie wtedy, gdy PS5 Pro był już prawie ukończony i firmy myślały co dalej - jest czymś więcej niż typową relacją zleceniodawca-wykonawca. Nazwa pochodzi zresztą od połączenia koloru PlayStation (niebieski) i AMD (czerwony), co daje fiolet - kolor ametystu. Symboliczne? No pewka. Ale też trafne.
Celem Amethystu jest tworzenie wysokiej jakości sieci neuronowych dedykowanych grafice gier, wspieranie ML-based frame generation i ray regeneration w FSR Redstone i kolejnych iteracjach tej technologii. AMD przyznało wprost, że FSR 4 i jego usprawnienia są bezpośrednim produktem tej kooperacji z Sony.
Ważne jest to, co ten projekt mówi o relacji pomiędzy AMD a Sony. To nie jest relacja, w której Sony zamawia chip, a AMD go dostarcza. To głęboka kooperacja inżynierska, w której Sony aktywnie kształtuje to jakie funkcje trafiają do przyszłych architektur AMD. Cerny, główny architekt PlayStation, powiedział to otwarcie: celem Amethystu jest nie tylko tworzenie technologii dla PlayStation, ale tworzenie technologii, które wpłyną na całą branżę. Chip nie jest po prostu pobierany z katalogu AMD.
Microsoft robi to samo od innej strony - potwierdzony na GDC 2026 wieloletni głęboki projekt inżynierski z AMD dla Project Helix sprawia, że Xbox nie dostaje po prostu „kolejnego chipu AMD”, ale uczestniczy w jego projektowaniu. FSR Diamond - technologia zapowiedziana przy okazji Project Helix - to kolejne ogniwo tego łańcucha. Opisywana jako "fundamentalna warstwa nowego neural renderingu", ma łączyć ML-based upscaling, AI multi-frame generation, ray regeneration i path tracing w jednym spójnym stosie technicznym. Jest głęboko zintegrowana z Xbox GDK co znaczy, że deweloperzy konsoli nie będą musieli jej samodzielnie wdrażać od zera. To nie przypadkowe podobieństwo do podejścia Nvidii z DLSS i RTXDI - to świadoma próba zbudowania ekosystemu, który na poziomie integracji ma dorównać temu, co GeForce ma od lat.
Czy FSR Diamond będzie na tym poziomie co DLSS 5? Trudno powiedzieć przy obecnie dostępnych informacjach. Ale sam kierunek - neural rendering, path tracing na konsoli, multi-frame generation w standardzie - jest jednoznaczny.
Project Helix i PlayStation 6: dwie konsole, jeden wspólny cel
Z przecieków i prezentacji GDC 2026 wyłania się obraz dwóch urządzeń, które różnią się filozofią, ale mają wspólny fundament technologiczny. Xbox Project Helix stawia na agresywne wykorzystanie AI: dedykowane NPU o mocy 110 TOPS, neuralne generowanie klatek, neuralną kompresję tekstur, nową generację ray tracingu, a do tego FSR Diamond - technologię, którą AMD reklamuje jako „zaprojektowaną dla neuralnego renderingu przyszłości”. Microsoft mówi wręcz o „rzędach wielkości” poprawy wydajności ray tracingu.
PlayStation 6 idzie w innym kierunku, ale cel jest podobny. Sony stawia na bardziej efektywny procesor, mocne ML w GPU i rozwój PSSR, który powstaje w ścisłej współpracy z AMD i ma być fundamentem dla całej generacji.
Obie konsole mają RDNA 5. Obie mają ML-upscalery. Obie mają neuralne pipeline’y. Obie mają funkcje, które - przypadek? - odpowiadają na przewagi Nvidii.
To nie jest zbieg okoliczności. To jest strategia.
Dlaczego Sony i Microsoft muszą współpracować, nawet jeśli walczą ze sobą
Bo Nvidia jest dziś hegemonem, który może zdominować nie tylko rynek PC, ale i rynek konsol - pośrednio, przez oczekiwania graczy i deweloperów. Jeśli AMD nie dogoni jej w AI-renderingu to konsole przestaną być konkurencyjne wobec PC, a gracze zaczną oczekiwać DLSS-owego poziomu jakości po prostu wszędzie.
Sony i Microsoft nie mogą do tego dopuścić. Ich interesy są sprzeczne tylko na poziomie marketingu. Na poziomie technologii - są zbieżne. Bo jeśli AMD przegra tę wojnę, to przegrają wszyscy.
Skomplikowane trójkąty miłosne i niemożliwy do zignorowania kontekst
Trzeba w tym miejscu powiedzieć wprost o kilku absurdach sytuacji, bo bez nich obraz jest niepełny.
Microsoft i Nvidia to partnerzy strategiczni. W 2023 r. podpisali dziesięcioletnie porozumienie o streamingu gier Xbox przez GeForce Now. Azure i Nvidia tworzą razem infrastrukturę AI dla rynku enterprise. Nvidia wspierała Microsoft podczas sporów regulacyjnych dotyczących przejęcia Activision Blizzard. A jednocześnie Microsoft buduje konsolę opartą na AMD właśnie po to, żeby - między innymi - ograniczyć zależność od Nvidii w segmencie gamingowym i wspierać konkurencyjną technologię upscalingu? Tak, to skomplikowane.
Z kolei Sony i Microsoft to gracze, którzy od ponad dwóch dekad toczą wojnę o uwagę i portfele graczy. PS6 kontra Project Helix to będzie kolejna runda tej walki – i będzie ona zacięta. Według przecieków Helix może mieć około 68 compute units RDNA 5 z 192-bitową magistralą pamięci, podczas gdy PS6 ma mieć około 54 CU i 160-bitową magistralę. Warto przy okazji zauważyć że nawet jeśli Helix okaże się około 20 proc. wydajniejszy, ta różnica w erze dynamicznej rozdzielczości i ML upscalingu przełoży się na bardzo mało odczuwalną dla gracza różnicę w praktyce. PS5 miało 36 CU przy 52 CU Series X - i jakoś sobie radziło.
Ale oba obozy prowadząc tę wojnę potrzebują AMD. Nikogo nie powinno też dziwić, że AMD potrzebuje tego sojuszu równie desperacko. Wspomniane 5 proc. udziału na rynku GPU to nie jest "mamy ciężki kwartał". AMD nie dogoni Nvidii na rynku kart graficznych dla PC samymi iteracjami RDNA.
Co gracze zyskują na tym cichym sojuszu?
To jest najważniejsze pytanie. I odpowiedź jest zaskakująco optymistyczna.
Przede wszystkim - lepsze technologie ML w konsolach. FSR Diamond, PSSR 2.0, neuralne pipeline’y i dedykowane akceleratory oznaczają, że jakość obrazu w grach konsolowych zbliży się do tego, co dziś oferuje DLSS. To oznacza wyższą płynność, lepszą ostrość, bardziej stabilne działanie gier i większą swobodę dla twórców.
Po drugie - niższe ceny. Nvidia nie lubi tanich rzeczy. AMD - owszem. Jeśli konsole mają pozostać przystępne cenowo to Sony i Microsoft muszą trzymać się AMD.
Po trzecie - większą konkurencję na rynku GPU. Jeśli AMD odbije choć część rynku to Nvidia będzie musiała obniżyć ceny i przyspieszyć innowacje. A to zawsze działa na korzyść graczy.
Po czwarte - standaryzację technologii. Jeśli Sony i Microsoft współtworzą ML-upscalery z AMD to deweloperzy mają łatwiej, gry działają lepiej na starcie, a optymalizacje są bardziej przewidywalne.
I wreszcie - path tracing w mainstreamie. Nie tylko w demach technologicznych, ale w realnych grach.
Wojna trwa, ale front się zmienił
Sony i Microsoft nadal będą walczyć o graczy. Nadal będą się ścigać na gry na wyłączność, kontrolery, usługi i marketing. Ale na poziomie technologii - na poziomie fundamentów - muszą współpracować. Bo Nvidia nie jest już tylko konkurentem. Jest zagrożeniem dla równowagi całej branży.
I jeśli AMD ma ją dogonić, to tylko dzięki temu, że PlayStation i Xbox ciągną ją w górę. Wspólnie. Po cichu. Z konieczności.
A gracze? Gracze na tym zyskają najbardziej.



















