REKLAMA
  1. Spider's Web
  2. Technologie
  3. Gry

Jak Dragon Ball! Gramy w Tekken 8, także z piłką - test i opinia

Wziąłem udział w długim pokazie za zamkniętymi drzwiami z niemal finalną wersją gry Tekken 8. Produkcja stanowi przełom graficzny w ukochanej serii bijatyk, ale twórcy robią co mogę, by tytuł okazał się czymś więcej niż wizualnym cukierkiem.

12.12.2023
18:27
Jak Dragon Ball! Gramy w Tekken 8, także z piłką - test i opinia
REKLAMA

Dwóch bohaterów Tekken 8 rozpoczyna walkę klasycznie - stojąc twarzą w twarz, ze spikerem krzyczącym "fight!" w tle. Mija jednak kilka minut, a Jin Kazama oraz Kazuya latają między wieżowcami niczym bohaterowie anime Dragon Ball Z. Strzelają do siebie potężnymi atakami energetycznymi. Niszczą ciosami całe budynki. Prawa fizyki dotyczą ich wyłącznie od czasu do czasu.

REKLAMA

Tekken od zawsze miał ciągoty do efekciarstwa rodem z anime, ale w Tekken 8 skala patosu wystrzeliła w kosmos.

Tekken 8 bywa niezwykle widowiskowy
Azucena będzie stanowić świetny nabytek w serii

Całe dzielnice niszczone potężnymi atakami energetycznymi. Ewolucje i poświaty zwiększające poziomy mocy. Starcia w powietrzu, niczym Neo i agent Smith na zwieńczenie filmowej trylogii Matriksa. Bandai Namco kompletnie odlatuje w kampanii fabularnej, która rozpoczyna się od kataklizmu i trzęsienia ziemi. Dosłownego, nie w przenośni.

Uwielbiany przez fanów Jin walczy z ojcem Kazuyą, a gotująca się w nich demoniczna krew przenosi starcie na wyższy poziom. Pierwsza konfrontacja trybu fabularnego pozwala graczom docenić nową uprawę na Unreal Engine 5, wliczając w to destrukcję otoczenia, z arenami uwzględniającymi zmiany obrazowane w filmikach pomiędzy rundami starcia. Do kampanii zawitały również sekwencje QTE, podczas których gracz musi szybko podjąć decyzję, której skutki będą odczuwalne w następnej walce.

Kampania Tekken 8 jest urozmaicana sekwencjami QTE
Tekken Ball FigherZ

Po mocnym otwarciu kampania dla jednego gracza mocno zwalnia, ale wciąż jest nietuzinkowa, świetnie inkorporując motywy prawdziwego turnieju sztuk walk. Wliczając w to nowy, wewnętrzny, drabinkowy system turniejowy realizowany zarówno w pewnych obszarach kampanii, jak i oddany w ręce graczy z myślą o pozostałych trybach. Dzięki niemu domówkowe turnieje zyskają dodatkowej oprawy, jestem więc bardzo na tak.

W ogólnym rozrachunku nie czuję jednak, by producenci Tekken 8 dokonali takiej ewolucji trybu kampanii, jaki miał miejsce tego roku w konkurencyjnej serii Street Fighter. To wciąż liniowa seria starć podzielonych filmikami, skoncentrowana wokół rodu Mishima. Telenowela trwa w najlepsze, tyle tylko, że jest w niej jeszcze więcej kolorowych fajerwerków.

Jestem za to zachwycony pozostałymi trybami, w tym wcześniej wspomnianym modułem drabinkowym. Wraca "siatkówka"!

Tekken Ball powraca po dekadzie!

Moduł drabinkowy pozwala tworzyć własne turnieje, z możliwością ustalania reguł oraz zasad. W ten sposób ręcznie rysowane tabele podczas domówek przechodzą do historii, zastąpione interfejsem bezpośrednio w grze, podlanym ładną oprawą. Jako osoba, która regularnie odpala Tekkena podczas wizyt znajomych, nie mogę się doczekać tego rozwiązania na premierę.

Jeszcze bardziej ucieszyłem się na wielki powrót trybu Tekken Ball, który debiutował w trzeciej odsłonie Tekkena na PSX. Irracjonalny moduł polegający na posyłaniu piłki w kierunku przeciwnika przy pomocy ciosów jest tak samo zabawny i odświeżający jak dekady temu. Tekken Ball stanowi świetną odskocznię od klasycznych walk i chociaż nie ma w nim przesadnie wielkiej głębi, daje czystą frajdę. Do tego Tekken Ball oferuje szereg zmiennych parametrów, jak wybór rodzaju piłki o unikalnych właściwościach fizycznych czy wielkość obrażeń gromadzonych wewnątrz kuli, rosnącej z każdym odbiciem.

Szybko zdałem sobie sprawę, że to właśnie do Tekken Balla wracałem najczęściej podczas zamkniętego pokazu dla polskich mediów. Może to sentyment wywołany powrotem do czasów PSX. Może potrzeba odskoku od efekciarskiej kampanii oraz walk z długimi sekwencjami ciosów specjalnych. Cieszę się jednak ogromnie na powrót tego trybu, który ostatni raz był widziany w serii dekadę temu, jako element Tekken Tag Tournament 2. Do pełni szczęścia brakuje już tylko kręgli.

Niestety, mam ogromny problem ze zbyt "filmową" mechaniką podczas klasycznych walk z Tekken 8.

Chodzi o potężne ataki Rage Art, które zadebiutowały w poprzedniej odsłonie serii. Tam stanowiły ostatnią deskę ratunku dla przegrywających graczy, liczących w ten sposób na wyjście z podbramkowej sytuacji. Już wtedy nie byłem fanem długich filmowych sekwencji, które bardziej pasują do Mortal Kombat i Dragon Ball FighterZ, wybijając z rytmu obu wojowników.

W Tekken 8 ataki Rage Art zostały przesunięte do rangi jednorazowych ciosów aktywowanych w niemal dowolnym momencie, co oznacza, iż pojawiają się jeszcze częściej. Jeśli osoba korzystająca z Rage Art trafi we wroga, aktywuje efektowną filmową sekwencję trwającą kilkanaście (!) sekund, zadającą pokaźne obrażenia.

Za pierwszym razem taki Rage Art może się podobać. Za drugim też. Za dziesiątym ma się jednak wrażenie, że coś jest nie tak. Podczas 20 każdy z graczy sięga po komórki w środku walki, zabijając czas podczas kilkunastosekundowej animacji. Rage Art potwornie wybija z rytmu, zabija naturalne tempo starć i stanowi potężny przerost formy nad treścią. Gdy podczas walk uzgodniliśmy, że nie korzystamy z tego rozwiązania, rozgrywka stała się znacznie bardziej przyjemna oraz emocjonująca.

Rozumiem jednak potrzebę producentów do wprowadzania nowych elementów do bijatyki. Dlatego jestem na tak dla świeżych mechanik Recovery, Heat Burst, Heat Engager, Heat Smash czy Heat Dash (dokładnie opiszemy je w naszej recenzji). Jednak tak silne postawienie na Rage Art to GIGANTYCZNY błąd producentów, przynajmniej w mojej ocenie. W ustawieniach powinna być opcja wyłączenia tego narośla. Gdybym chciał oglądać bijatykę, odpaliłbym stream albo Tekkena na Netfliksie.

Tekken 8 wprowadza coś na kształt "strefy społecznościowej". Wiem, brzmi okropnie, ale nie jest aż tak źle.

Nowy tryb społecznościowy w Tekken 8

Bijatyki podążają za globalnymi trendami, a Tekken nie jest tutaj wyjątkiem. Stąd sieciowy tryb społecznościowy, w którym gracze widzą swoje bajkowe awatary, tworzone z pomocą dedykowanego kreatora. Ma to Street Fighter, ma to Dragon Ball FigherZ, najwyraźniej musi mieć to również Tekken.

Szczęśliwie, z trybem społecznościowym został połączony alternatywny tryb kampanii, w której gracz zdobywa rangi (dany) oraz odblokowuje przedmioty kosmetyczne dla ulubionych wojowników. Dlatego nowy moduł trudno uznać za kompletną stratę czasu. Przeciwnie. Wiem, że to właśnie jego będę uruchamiał najczęściej po przejściu kampanii, grając solo. W tradycyjnym multiplayerze zbyt srogo dostaję bowiem po tyłku, z kolei tryb social z botami NPC udającymi graczy świetnie wydłuży żywotność bijatyki.

Po pokazie czekam na Tekken 8 mocniej niż kiedykolwiek, ale mam trochę za złe producentom.

Boli mnie, że od czasu mojego pierwszego testu tej gry za zamkniętymi drzwiami, wiele miesięcy temu, Bandai Namco wciąż kurczowo trzyma się kilkunastosekundowych sekwencji Rage Art. Urosły one do rangi fundamentalnej mechaniki Tekkena, co kompletnie mnie nie cieszy. O wiele barskiej podoba mi się kierunek obrany przez Street Fightera, ze swoim naturalnym, dynamicznym, "automatowym" tempem.

Jestem za to pod wrażeniem tego, jak Tekken 8 pięknie obrósł w tryby oraz możliwości od czasu pokazu sprzed kilku miesięcy. Już wtedy widziałem jak piękną grą będzie Ósemka. Teraz utwierdziłem się w przekonaniu, że nie zabraknie w niej również zawartości. Nawet dla tych graczy, którzy wolą doświadczenie offline od online. Moduł turniejowy, Tekken Ball, alternatywna kampania rang w trybie społecznościowym, klasyczne Arcade - wszystko to sprawi, że Tekken 8 będzie produkcją na więcej niż kilka godzin.

REKLAMA

Czekam również na niedostępne dla mnie podczas pokazu, ale zapowiedziane tryby Ghost Battle oraz What If. Pierwszy rzuca nas naprzeciwko własnego ducha wspartego algorytmami AI, zmuszając do walki z kopią samego siebie. Drugi to wariacja głównego modułu kampanii, z krótkimi alternatywnymi scenariuszami rozwoju wydarzeń, po jednym dla każdego z 32 grywalnych bohaterów.

Łącząc to w całość, Tekken 8 zapowiada się naprawdę pysznie. Gra zadebiutuje pod koniec stycznia i ma spore szanse ubiegania się o tytuł bijatyki roku. Nie wiem czy gra zaprezentuje tak wysoką formę jak rewelacyjny tegoroczny Street Fighter, ale Bandai Namco szykuje nam jednego z najbardziej wyrazistych Tekkenów ostatnich lat.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: tydzień temu
Zobacz komentarze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA