REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Nauka
  3. Kosmos

Chcą zbudować samolot, który poleci w kosmos. Będzie startował z lotniska, jak zwykły statek powietrzny

Jeżeli chcemy polecieć z Warszawy do Nowego Jorku, to automatycznie na myśl przychodzi samolot. Jeżeli jednak chcemy polecieć na Międzynarodową Stację Kosmiczną, samolot znika, a pojawiają się rakiety. A może da się odwrotnie?

radian-one
REKLAMA

Teoretycznie powinno się dać. Wszak Elon Musk wielokrotnie odgrażał się, że będziemy latali rakietami z miasta do miasta. Wiecie, hop do Starshipa i w pół godziny z Nowego Jorku do Tokio. Tym razem jednak chodzi o tę drugą parę.

REKLAMA

Samolotem w kosmos

Wyobraźmy sobie, że możemy polecieć w kosmos dokładnie tak samo jak z miasta do miasta - samolotem. Na pierwszy rzut oka wydaje się to nierealne. Samolot, aby dotrzeć na orbitę, musiałby osiągnąć potężną prędkość. Co więcej, powyżej kilkunastu kilometrów nad Ziemią jego skrzydła na zbyt wiele się nie przydadzą, bo powietrze będzie za rzadkie i nie będą one generowały żadnej siły nośnej, a jedynie będą stanowiły dodatkowy opór.

REKLAMA

Firma Radian Aerospace z Waszyngtonu przekonuje jednak, że kosmiczny samolot jest jak najbardziej wykonalny. Startup właśnie pozyskał pierwsze finanse (27,5 mln dol.) na opracowanie kosmicznego samolotu, który będzie w stanie latać w kosmos startując i lądując poziomo jak zwykły samolot. Co więcej, firma przekonuje, że samolot będzie całkowicie integralny, nie będzie wymagał żadnych „pierwszych stopni” odczepianych na etapie wznoszenia i będzie w pełni wielokrotnego użytku. To bardzo interesujący projekt, bowiem jak na razie nikomu nie udało się zaprojektować samolotu kosmicznego jednego stopnia. Najbliżej tego był wahadłowiec, ale i on startował pionowo i to przyczepiony do ogromnego pierwszego stopnia, który odrzucany był po wyczerpaniu w nim paliwa.

Przedstawiciele startupu proponują samolot, który byłby w stanie pomieścić do pięciu osób oraz nieco ponad dwie tony ładunku. Samolot startowałby poziomo na swoistych rakietowych saniach, które niczym katapulta nadawałyby mu potężną prędkość pozwalającą dotrzeć na niską orbitę okołoziemską.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA