Foto  /  Recenzja

Ten dysk odblokujesz twarzą. G-Drive Armorlock - recenzja

Picture of the author

G-Drive Armorlock to prawdopodobnie najbezpieczniejszy magazyn danych, z jakim kiedykolwiek miałem do czynienia. Pytanie tylko - ile warte jest to bezpieczeństwo.

Napędów G-Drive nikomu przedstawiać nie trzeba. Siostrzana marka Western Digital od lat produkuje najwyższej jakości dyski stacjonarne i przenośne, którym ufają konsumenci i profesjonaliści z całego świata.

G-Drive Armorlock od reszty portfolio firmy odróżnia jednak wyjątkowo pieczołowite zabezpieczenie danych, które się na nim znajdują.

Bez aplikacji ani rusz. G-Drive Armorlock wymaga towarzyszącego mu smartfona.

Zazwyczaj dyski przenośne wystarczy podłączyć do portu USB i już można korzystać. Nie tym razem. Aby skorzystać z G-Drive Armorlock, musimy pobrać aplikację Armorlock na smartfona. Tam przy pierwszej konfiguracji aplikacja każe nam zeskanować kod QR z obudowy urządzenia, a następnie łączy się z nim przez Bluetooth.

Dokonujemy pierwszej konfiguracji, wybierając format plików:

  • HFS+, jeśli chcemy korzystać z dysku na macOS z użyciem TimeMachine
  • NTFS, jeśli chcemy korzystać z dysku na Windowsie
  • exFAT, jeśli chcemy korzystać z dysku na obydwu platformach (bez obsługi TimeMachine)

Następnie ustawiamy nazwę urządzenia i wybieramy, czy aplikacja ma śledzić jego lokalizację, czy też nie - program potrafi wtedy wskazać ostatnie miejsce, w którym dysk połączył się ze smartfonem.

W końcu możemy też zabezpieczyć dysk blokadą biometryczną; w przypadku iPhone’a 12 Pro Max było to FaceID. Za każdym razem, gdy uruchomimy aplikację i zechcemy odblokować dysk, telefon dokona skanu twarzy.

Dopiero po weryfikacji biometrią uzyskujemy dostęp do danych na dysku. Sygnalizuje to stosowna dioda na obudowie: gdy dysk jest zablokowany, świeci ona na żółto. Gdy odblokowany - na biało.

Wszystkie dane zapisane na G-Drive Armorlock są też szyfrowane sprzętowo przy użyciu szyfrowania 256-bit AES-XTS i zarządzania kluczami z wykorzystaniem krzywych eliptycznych NIST P-256. Dostęp do danych jest przy tym możliwy wyłącznie gdy dysk jest podłączony; każdorazowe odłączenie dysku od komputera skutkuje jego blokadą.

Dane logowania możemy jednak udostępnić, na wypadek gdybyśmy chcieli pożyczyć komuś dysk lub współdzielimy projekt na jednym nośniku. Aplikacja przy pierwszej konfiguracji każe nam także zapisać klucze odzyskiwania, na wypadek gdyby coś się stało z naszym telefonem albo z jakiegoś innego powodu nie moglibyśmy odblokować dysku zabezpieczeniem biometrycznym.

A co poza bezpieczeństwem? G-Drive Armorlock to po prostu solidny nośnik danych.

Od strony użytkowej patrzymy na G-Drive Mobile SSD o pojemności 2 TB. Armorlock występuje wyłącznie w tym jednym wariancie, przynajmniej w chwili pisania tego tekstu.

Jak na napęd od G-Drive przystało, konstrukcja jest niezwykle solidna i definitywnie nie „kieszonkowa”. Można ją jednak bez obaw upuścić z wysokości nawet 3 metrów; przeżyje też zanurzenie i zapiaszczenie, spełniając normę IP67.

W zestawie znajdziemy dwa przewody: USB-C do USB-C oraz USB-C do USB-A.

Producent deklaruje prędkość zapisu i odczytu na poziomie 1000 Mb/s. W moich testach, zarówno na MacBooku Pro 16 ze złączami Thunderbolt 3 jak i na laptopie z Windowsem 10 i portami USB-4 uzyskiwał on jednak prędkości bliższe 900-950 Mb/s, zarówno przy zapisie, jak i przy odczycie.

To standardowy wynik dla przenośnych dysków SSD NVMe ze złączem USB-C. Jeśli chcemy czegoś więcej, trzeba sięgnąć po napędy ze złączem Thunderbolt.

W codziennym użytkowaniu Armorlock spisuje się wzorowo. W zasadzie jak każdy inny napęd G-Technology, tyle że zabezpieczony biometrycznie. Proces odblokowywania dysku jest przy tym bardzo prosty i intuicyjny: po podłączeniu napędu do komputera aplikacja na telefonie niemal natychmiast wysyła nam powiadomienie. Po otworzeniu powiadomienia możemy od razu odblokować napęd i uzyskać dostęp do danych.

Z zauważalnych minusów G-Drive Armorlock mogę jedynie wymienić typową przypadłość dysków tej firmy: nagrzewanie się przy długotrwałej pracy. Po kilkudziesięciu minutach przerzucania plików lub np. obróbki wideo wprost z napędu, konstrukcja robi się zauważalnie gorąca i są momenty, w których wpływa to na jej wydajność. Ani razu jednak nie zdarzyło się, by Blackmagik Disc SpeedTest pokazał mniej niż 900 Mb/s odczytu/zapisu, nawet gdy obudowa była bardzo ciepła.

Cena? Adekwatnie wysoka.

G-Drive Armorlock występuje wyłącznie w wariancie o pojemności 2 TB, kosztującym… 2199 zł. Cena byłaby usprawiedliwiona w przypadku napędów Thunderbolt, ale jak na napęd USB-C to bardzo dużo pieniędzy.

Cena tym bardziej boli, iż za 700 zł mniej można kupić o wiele mniejszy, o wiele bardziej elegancki napęd Samsung T7 Touch o tej samej pojemności (możemy też wybrać mniejsze pojemności). Jego zabezpieczenia są co prawda nieco słabsze od urządzenia G-Technology, ale za to cały proces odblokowywania sprowadza się tu do czytnika linii papilarnych na obudowie samego dysku. Dla większości konsumentów napęd Samsunga będzie lepszym wyborem.

G-Drive Armorlock pozostaje jednak lepszą opcją dla tych, którzy potrzebują bezpieczeństwa absolutnego w każdej sytuacji. Dla ludzi, którzy pracują z projektami wartymi miliony lub obwarowanymi potężnymi klauzulami poufności. W takich sytuacjach zakup dysku przenośnego za 2199 zł to żaden wydatek, bo spokój ducha w razie jego utracenia jest po prostu bezcenny.