Gry  /  News

DOOM to teraz CAPTCHA w przeglądarce. Po co liczyć hydranty, gdy można strzelać do demonów

Picture of the author

Jedna sygnalizacja świetlna. Druga sygnalizacja świetlna. Trzecia sygnalizacja świetlna. Ups. Coś poszło nie tak. Jeszcze raz, tym razem wskaż wszystkie autobusy na zdjęciach. Zabezpieczenie CAPTCHA stało się nudną prozą naszego życia. Pewien programista pokazał jednak, że system może być zabawny i ciekawy.

Chyba wszyscy z nas mieli do czynienia z CAPTCHA. To zabezpieczenie stosowane na witrynach WWW, którego celem jest zweryfikowanie, czy po drugiej stronie znajduje się człowiek. Świadomy użytkownik z krwi i kości, różniący się od botów i skryptów grasujących w Internecie. CAPTCHA stawia przed nami wyzwanie, z którym teoretycznie powinien poradzić sobie wyłącznie homo sapiens: musimy dokonać interpretacji obrazów, wskazując konkretne elementy: symbole, pasy na jezdni, samochody, rowery, hydranty i tak dalej.

CAPTCHA - wszyscy to doskonale znamy

A gdyby zamienić nudne obrazki CAPTCHA na… grę wideo? Programista zamienił DOOM-a w zabezpieczenie.

Miquel Camps Orteza opublikował na GitHubie swoje rozwiązanie, zamieniające galerię zdjęć CAPTCHA na interaktywną grę inspirowaną klasykiem sprzed dekad. Takie zabezpieczenie może przetestować każdy zainteresowany. Wystarczy wejść pod ten adres i rozpocząć rozgrywkę w oknie przeglądarki. Zalecam tylko włączyć dźwięk, aby usłyszeć kultowy, ponadczasowy motyw przewodni.

Oczywiście przeglądarkowy DOOM to tylko prosta namiastka popularnej strzelaniny. Zabezpieczenie Ortezy polega na rozprawieniu się z czterema demonami w określonym czasie. Jeśli uciekający pasek w dole ekranu dotrze do końca nim pozbędziemy się przeciwników, weryfikacja tożsamości będzie negatywna. To tyle. Żadnych psychologicznych testów, żadnych podchwytliwych zdjęć. Liczy się wyłącznie nasz refleks.

Programista prosi, aby nie traktować jego narzędzia zbyt serio. Miquel Camps Orteza zaznacza, że jego DOOM nie stanowi bezpiecznego rozwiązania i jest łatwy do obejścia przez kogokolwiek, kto ma odrobinę wiedzy na temat kodowania. Orteza przyznaje także, że umieścił narzędzie na GitHubie w celach autopromocji, szukając pracy. Winszuję kreatywnego pomysłu.

DOOM to nie jedyna gra, która bez problemu mieści się w przeglądarce.

Pamiętam, gdy dekadę temu byłem zachwycony grą Battlefield Play4Free. W 2011 r. Electronic Arts zmieściło do przeglądarki internetowej trójwymiarowego Battlefielda 2, do ogrania za darmo, ale jednocześnie wypełnionego mikro-transakcjami. Możliwość powrotu do BF2 na tanim biurowym laptopie była dla mnie czymś niesamowitym. Rewolucyjnym wręcz. Nawet biorąc pod uwagę wykastrowaną zawartość Play4Free oraz okrutne lagi, bawiliśmy się doskonale. Oczywiście w czasie pracy.

Koncepcję rozbudowanej gry FPS bezpośrednio w przeglądarce rozwijało również id Software, czyli producenci wcześniej wspomnianego DOOM-a. Weterani branży zmieścili do przeglądarki turniejową strzelaninę Quake Live. Dzisiaj tytuł jest jednak dostępny wyłącznie na platformie Steam, z kolei wersję webową stopniowo wygaszano, aż nie został po niej żaden ślad.

Battlefield Play4Free działał jako plugin do przeglądarki

Trzecim wielkim tytułem uruchamianym w oknie przeglądarki, który od razu przychodzi mi do głowy, jest Free Realms. Całkiem niezłe komputerowo-konsolowe MMORPG od Sony również zostało wygaszone, ale wciąż istnieje społeczność fanów utrzymujących projekt przy życiu, już jako Free Realms Sunrise.