Nauka  /  Artykuł

Przeprogramowali wirusa, żeby naprawić kod genetyczny ciężko chorych dzieci. Wyleczyli 48 pacjentów

Picture of the author

Eksperymentalna forma terapii genowej opracowana przez zespół naukowców z UCLA i Great Ormond Street Hospital w Londynie z powodzeniem wyleczyła 48 z 50 dzieci urodzonych z rzadką chorobą dziedziczną SCID/ADA, która powoduje całkowitą niesprawność układu odpornościowego.

Ciężki złożony brak odporności w wyniku niedoboru deaminazy adenozynowej to dość rzadka i śmiertelna choroba genetyczna, powodowana przez mutacje w genie ADA, który jest odpowiedzialny za produkcję deaminazy adenozynowej. Skutkiem niedoboru tego enzymu jest gromadzenie się deoksyadenozyny w komórkach, co dla limfocytów T (i ich prekursorów) jest zabójcze.

Bez limfocytów z kolei ludzki układ odpornościowy nie działa, tak jak powinien. A właściwie: nie działa w ogóle. Oznacza to, że praktycznie każda, nawet dość błaha choroba może zakończyć się śmiercią pacjenta. Średnia długość życia nieleczonych dzieci z SCID/ADA wynosi ok. 2 lata.

Od czego są jednak terapie genowe

Metoda opracowana przez zespół naukowców z UCLA i Great Ormond Street Hospital polega na modyfikacji komórek macierzystych, które mają potencjał na przekształcenie się w komórki układu krwionośnego i odpornościowego. Po pobraniu komórek macierzystych od pacjenta, zespół doktora Donalda Kohna i Claire Booth wykorzystał metodę edycji genetycznej komórek macierzystych przy użyciu lentiwirusa.

Reprogramowanie wirusów to bardzo interesujący trend w medycynie. Wrodzone zdolności penetrujące tych organizmów pozwalają lekarzom dotrzeć w głąb komórek i edytować ich kod genetyczny. Tak było też w tym przypadku, Kohn i Booth wykorzystali prostego lentiwirusa, który stał się nośnikiem poprawionego (tzn. działającego) genu ADA i dostarczył go do pobranych od pacjentów komórek macierzystych.

Następnie, zmodyfikowane komórki macierzyste zostały zwrócone do organizmu pacjentów, gdzie zaczęły przekształcać się (między innymi) w poprawnie działające komórki odpornościowe. Tym sposobem, u 95 proc. pacjentów wrodzony problem genetyczny został całkowicie wyeliminowany.

- We wszystkich trzech badaniach klinicznych leczono łącznie 50 pacjentów. Po przeprowadzonej terapii wszyscy pacjenci żyją i mają się dobrze, a u ponad 95 proc. z nich zastosowana metoda leczenia wydaje się korygować podstawowe problemy z układem odpornościowym - mówi dr Donald Kohn.

Wśród pacjentów nie odnotowano żadnych powikłań ani zdarzeń ograniczających leczenie. Większość zdarzeń niepożądanych miała charakter łagodny lub umiarkowany i uznano, że są one związane z rutynowymi procedurami wykonywanymi w ramach przygotowań do eksperymentalnej terapii genowej lub skutków odbudowy układu odpornościowego.

Tego typu jednorazowa terapia genowa, która zapewnia pożądany rezultat na całe życie może okazać się najlepszą metodą leczenia SCID/ADA. Dotychczasowa metoda polega bowiem na ciągłych, powtarzanych kilka razy w tygodniu zastrzykach dostarczających do organizmu chorego enzym ADA, do czasu aż nie znajdzie się pasujący dawca szpiku kostnego dla takiego pacjenta. Jeśli takowy się nie znajdzie, pacjenci skazani są na dożywotnie zastrzyki, branie antybiotyków, leków przeciwgrzybicznych i comiesięczne infuzje immunoglobin, zawierających przeciwciała zwalczające infekcje. Ta tradycyjna metoda wiąże się niestety z dość sporymi kosztami, przez co w wielu krajach jest po prostu niedostępna.

- Leczenie naszą metodą mogłoby być standardem dla SCID/ADA i potencjalnie wielu innych chorób genetycznych, eliminując tym samym potrzebę znalezienia odpowiedniego dawcy do przeszczepu szpiku kostnego i toksycznych skutków ubocznych często związanych z leczeniem tradycyjnym - mówią autorzy badania.

Terapie genowe powoli przestają być pieśnią przyszłości i choć nadal pozostają metodami eksperymentalnymi, stosowane są coraz częściej w leczeniu chorób genetycznych, gdzie wystarczy podmienić jeden, bądź kilka niesprawnych genów, aby przywrócić pacjenta do pełni zdrowia. Tak właśnie wyglądać będzie medycyna przyszłości.