Tech  / Lokowanie produktu

Odkurza, myje i nie kosztuje fortuny. Sprawdziłem robota sprzątającego Yeedi 2 Hybrid

Picture of the author

Niecałe 1200 zł za robota sprzątającego, który potrafi nie tylko odkurzać, ale i zmywać podłogi? Czy jest tu jakiś haczyk?

Na początek specyfikacja modelu Yeedi 2 Hybrid (oznaczenie: K750, w ofercie jest też k650 i k700):

  • wymiary: 350 x 350 x 77 mm
  • maksymalny czas pracy: 200 minut
  • pojemność akumulatora: 5200 mAh
  • czas ładowania: 5 godzin
  • moc ssąca: 2500 Pa
  • 3 poziomy intensywności odkurzania
  • pojemność zbiornika na kurz: 430 ml
  • pojemność zbiornika na wodę: 240 ml
  • filtr HEPA
  • łączność: WiFi

Cena: aktualnie nieco ponad 1100 zł w sklepie yeedi.

W zestawie znajdziemy, oprócz samego odkurzacza, również bazowy zestaw szczotek (główna i dwie boczne), mopa z pojedynczą szmatką wielorazową i kompletem szmatek jednorazowych, a także stację dokującą.

Tutaj już w związku z tym zestawem mogę zacząć rozdawać pierwsze plusy.

Pierwszy plus za stację dokującą.

Z pozoru wygląda jak każda inna stacja dokująca dla sprzętów tego typu, ale dwie rzeczy ucieszyły mnie szczególnie.

Po pierwsze - robot dokuje się w taki sposób, że mamy wygodny dostęp zarówno do zbiornika na wodę (z tyłu urządzenia), jak i do pojemnika na kurz (pod otwieraną klapką). Żadnego odsuwania odkurzacza.

Po drugie - z tyłu stacji dokującej znajduje się specjalne rusztowanie, na którym można zawinąć zbędne odcinki przewodu zasilającego, jeśli ktoś ma gniazdka umieszczone blisko podłogi.

Idealnie. No, prawie idealnie, bo już wiem, że to miejsce będzie w moim domu siedliskiem kurzu. Niestety nie ma tu klapki, którą można byłoby zaślepić cały ten otwór.

Drugi plus za osobne pojemniki na wodę i kurz.

Z prostego powodu - moim zdaniem to dużo lepsze i wygodniejsze rozwiązanie, chociażby w kwestii kontaktu z kurzem czy napełniania i ograniczenia przy tym zachlapywania tych elementów, których nie chcemy w ogóle zachlapać.

Jeśli miałbym na coś narzekać, to nie porywa pojemność zbiornika na wodę. 240 ml to raczej niewiele i w trybie intensywnego zmywania starczy na około 40 m2.

Z kolei do zbiornika na kurz trudno mieć jakieś zarzuty. Z powodzeniem wystarcza u mnie na kilka dni regularnego sprzątania, a do tego ma specjalną rączkę, dzięki której wyjmujemy go z robota i przenosimy do kubła na śmieci, więc kontakt z brudem jest ograniczony.

Sam osprzęt sprzątający jest raczej standardowy.

Mamy tutaj do czynienia ze szczotką główną, którą częściowo wykonano z gumy, a częściowo z włosia z tworzywa sztucznego. Po kilkunastu sprzątaniach w domu pełnym psiej i kociej sierści mogę uznać, że taka hybrydowa konstrukcja spisuje się całkiem dobrze, jeśli chodzi o odporność na kłaki, chociaż pewnie za jakiś czas będę musiał ją ręcznie oczyścić.

I tutaj kolejny plus za umieszczenie odpowiedniego narzędzia bezpośrednio w obudowie robota:

Uzupełnieniem szczotki głównej są dwie szczotki pomocnicze, zdecydowanie wystające poza obrys urządzenia i jednocześnie zahaczające o koła. W razie potrzeby można je łatwo i szybko wymienić bez użycia jakichkolwiek narzędzi.

Mop? Oczywiście, do tego z funkcją wykrywania jego instalacji.

Przy czym trzeba od razu zaznaczyć, że ma on stosunkowo niewielką powierzchnię i nie ma żadnych dodatkowych rozwiązań, które poprawiają efekty zmywania podłogi. Robot po prostu ciągnie go za sobą i nawilża wybraną przez użytkownika ilością wody.

To tyle. Co nie znaczy, że efekty takiego sprzątania nie są satystakcjonujące. Ale o tym za chwilę.

A gdzie jest wieżyczka?

Nie ma. Yeedi 2 Hybrid do nawigacji wykorzystuje głównie pojedynczą kamerę, co ma zarówno wady, jak i zalety.

Główną zaletą - poza odpowiednim obniżeniem ceny - jest fakt, że całe urządzenie jest bardzo niskie. Niecałe 8 cm wysokości to zauważalnie mniej niż modele, które stawiają na wieżyczkowy czujnik, dzięki czemu Yeedi 2 Hybrid wjeżdżał u mnie tam, gdzie inne odkurzacze bały się zapuścić.

Drugim plusem jest fakt, że w większości pomieszczeń nie zauważyłem większej różnicy w tym, jak radzi sobie z nawigacją K750, a jak radzi sobie bardziej rozbudowana w pionie konkurencja. Również jeśli chodzi o strefy wyłączone ze sprzątania czy podział na pomieszczenia. Poprawnie też działają czujniki wykrywania spadków - Yeedi 2 Hybrid bez problemu poradził sobie z przepaścią, którą są schody w moim korytarzu. Znaczy posprzątał aż do samej krawędzi i nie zaliczył spadku kilka ładnych metrów w dół.

Ciekawostka: kamera Yeedi 2 Hybrid przydaje się również... w procesie konfiguracji urządzenia, gdzie służy do odczytania kodu QR wyświetlanego na ekranie telefonu.

Wady? O pierwszej można szybko zapomnieć - Yeedi 2 Hybrid potrzebuje bowiem ok. 3 przejazdów, żeby stworzyć kompletną i wiarygodną mapę pomieszczenia. Druga może być trochę bardziej dotkliwa, bo robot porusza się ze sporą prędkością i na świeże przeszkody reaguje głównie w momencie zderzenia z nimi. Nieopatrznie postawiona przy ścianie konewka została więc błyskawicznie znokautowana.

No i właśnie - szybkość.

Napiszę w skrócie tak: nigdy jeszcze nie widziałem robota, który przemieszczał się podczas sprzątania tak szybko. Zresztą mój kot też nie i źle wymierzył za pierwszym razem czas, jakiego potrzeba na ucieczkę przed rozpędzonym Yeedi 2 Hybrid.

Trudno też Yeedi2 Hybrid zatrzymać jakąś przeszkodą na jego drodze. Przejeżdża przez nawet wysokie progi, bez trudu wskakuje na dywany, po czym leci dalej, jak gdyby nigdy nic. Czasem wprawdzie przy trudniejszych przeszkodach musi odtańczyć swój dziwaczny taniec, ale nie znalazła się w moim domu żadna przeszkoda, która by go powstrzymała. Może poza progiem, który był dwukrotnie wyższy od niego, ale akurat o porażkę w tej sytuacji nie mam żalu.

A jak sprząta?

Sprawdziłem to w najprostszy możliwy sposób, czyli na wieść o tym, że trafi do mnie na testy, przez około 2 tygodnie nie odkurzałem w sypialni. Efekt wyglądał mniej więcej tak:

Zrezygnowałem też bohatersko z odkurzania korytarzyka, w którym stoją kwiaty. Efekt:

Po pojedynczym przejeździe Yeedi 2 Hybrid miejsca te wyglądały tak:

I tak:

Przy czym te dwie brązowe plamki na ostatnim zdjęciu nie są dowodem na niedokładność sprzątania - to plamy z kleju do montażu futryn, których do tej pory nie zdrapałem. Kiedyś to zrobię. Albo kupię do tego jakiegoś robota.

W każdym razie - Yeedi 2 Hybrid radzi sobie z odkurzaniem naprawdę dobrze. Na tyle dobrze, że w przypadku kafli i paneli nigdy nie skorzystałem z wyższych poziomów mocy niż standardowy i nie wpływało to negatywnie na efekty sprzątania. Dobrze odkurzane były nawet niezbyt głębokie fugi między kaflami, wciągane bez litości były papierki, liście, folie, drobne kamyczki i większe kawałki błota. Czyli Yeedi 2 Hybrid działał dokładnie tak, jak można po nim tego oczekiwać. Może nawet czasem moc ssąca była zbyt wysoka, bo skarpetkę czy kabel robot też jest w stanie pochłonąć do swojego wnętrza i trzeba go ręcznie ratować z opresji.

Jeśli chodzi natomiast o sprzątanie przy krawędziach, to tutaj szczególnie przydają się naprawdę długie szczotki boczne, które skutecznie naganiają brud do szczotki głównej. Przy czym pracują dość agresywnie i potrafią wyrzucić niektóre przedmioty w niekontrolowanym kierunku, ale co poradzić - zdarza się.

Czas sprzątania? Z moich przejazdów wynika, że 10 m2 zajmuje średnio 12-14 minut. Dołożenie do kompletu mopowania nie wpływa na ten czas.

A mopowanie?

Zależy, jak do tego podchodzimy. Jeśli chcemy w ten sposób sprzątać podłogę w intensywnie brudzonym pomieszczeniu (np. korytarz) raz na tydzień i głównie mamy na niej np. panele z głębokimi żłobieniami, to nie - to się nie uda. Podobnie jest z zaschniętymi plamami i podobnymi.

Nie znajdziemy tutaj też żadnych dodatkowych funkcji związanych z mopowaniem - nie ma np. specjalnego trybu jazdy do mopowania, nie ma też żadnej opcji na mocniejsze dociśnięcie mopa do podłogi, nie ma wibracji przy zmywaniu. Są tylko cztery poziomy nawilżania mopa i to wszystko.

Jeśli natomiast chcemy czyścić w ten sposób np. panele i będziemy to zlecać robotowi regularnie - efekt jest bardzo przyjemny i faktycznie ma się wrażenie, że podłoga każdego dnia jest niemal idealnie czysta. Sam zresztą widzę ogromną różnicę w tym, jak wygląda podłoga w pokoju, gdzie codziennie jest mopowane, a jak wygląda w dniach, kiedy jest tylko regularnie odkurzane.

Jeżeli więc nie szukamy alternatywy dla mycia podłogi po kres czasów - Yeedi 2 Hybrid da radę jako sprzęt odświeżający podłogę. Trzeba tylko pamiętać o tym, żeby regularnie czyścić mopa i opróżniać pojemnik na wodę - zresztą w aplikacji znajduje się opcja, która przypomni nam o tych czynnościach.

Potencjalnie przydatna informacja: można włączyć tryb mopowania z wyłączonym odkurzaniem, co zredukuje głośność pracy robota. Ta jednak nie jest wielkim problemem - Yeedi 2 Hybrid nawet w trybie maksymalnej mocy nie jest przesadnie głośny.

Czyli sprząta świetnie i zmywa dobrze. Co jeszcze warto wiedzieć?

Przede wszystkim to, że robota obsługujemy za pomocą aplikacji Yeedi - jednej z przyjemniejszych wizualnie aplikacji do obsługi robotów sprzątających, z jakimi miałem do czynienia.

Aplikacja nie jest wprawdzie oferowana w języku polskim, ale cały interfejs jest na tyle prosty i przejrzysty, że można się wręcz domyślać, do czego służą konkretne opcje.

Do wyboru są trzy tryby sprzątania - automatyczny, strefowy albo miejscowy. W tym pierwszym czyszczone są wszystkie strefy w zasięgu robota, w tym drugim - tylko wybrana strefa lub strefy, natomiast w ostatnim - fragment pomieszczenia/strefy oznaczony przez nas na mapie.

Z poziomu aplikacji można też wybrać jeden z czterech poziomów nawilżania mopa oraz jeden z trzech poziomów intensywności odkurzania. Tutaj też znajdziemy opcję regulacji głośności informacji wypowiadanych przez robota - co zresztą jest pierwszą rzeczą, jaką robię podczas konfiguracji.

Aplikacja Yeedi pozwala też na zarządzanie mapami sprzątania i strefami wyłączonymi ze sprzątania. Co ważne, możemy tutaj wyznaczyć strefy, które nie będą mopowane, a jedynie odkurzane, więc szczęśliwie nie zalejemy dywanu wodą:

Dostępna jest też oczywiście opcja ustalania sprzątania w trybie harmonogramu, przy czym możemy to zrobić zarówno dla wybranych stref, jak i dla całej dostępnej powierzchni:

Jedyne, czego trochę mi brakuje, to opcja wybrania, które przejazdy mają być z wykorzystaniem mopa, a które mają być tylko odkurzaniem. Przy czym teoretycznie i tak za każdym razem trzeba po mopowaniu zdjąć cały moduł i potem przy kolejnym mopowaniu założyć od nowa, więc najwyraźniej taki jest zamysł.

To jaki jest Yeedi 2 Hybrid?

Jako odkurzacz - bardzo dobry. Jako robot mopujący - dobry, ale pod warunkiem, że traktujemy go jako sprzęt do odświeżania podłogi, a nie do mycia z wielotygodniowych zapasów błota i zaschniętych plam. U mnie pracował regularnie w sypialni i na korytarzyku, i byłem bardzo zadowolony z tego, jak wyglądała podłoga po jego staraniach. Do kompletu mamy jeszcze przyjemną aplikację (niestety bez języka polskiego) i... w sumie trudno więcej wymagać.

Wady? Jeśli ktoś ma większe pomieszczenie, np. salon z korytarzem mają więcej niż 40 m2, to zbiornik na wodę będzie zdecydowanie za mały i możliwe, że w trybie intensywnego dawkowania wody zabraknie jej jeszcze przed końcem czyszczenia. Nie wszystkim też będzie odpowiadać system nawigacji robota po pomieszczeniu, który ruchome przeszkody będzie po prostu spychał albo wywracał - jeździ bowiem na tyle szybko, że nie ma dla nich litości. To jednak właściwie wszystkie grzechy Yeedi 2 Hybrid, które zresztą w tej cenie łatwo jest wybaczyć.

*Materiał powstał we współpracy z marką Yeedi

Tagi:
przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst